2009-04-27, 08:33 | Pieniądze + styl życia
Po co sportowcowi psycholog?
Casus Małysza
Wszyscy doskonale pamiętamy szczytową formę Adama Małysza oraz rolę, jaką w dopracowaniu tej formy odegrała ekipa psychologów. Pamiętamy także, co zaczęło się dziać, kiedy tych psychologów zabrakło. Na wiele sposobów tłumaczono spadek formy genialnego skoczka. Na ostatnim miejscu, jakby bojąc się przyznać, rozmaici eksperci wymieniali udział psychologów w szkoleniu zawodnika.
Przypadek Adama Małysza jest przypadkiem szczególnym poprzez wielkie emocje, które sukcesy skoczka wygenerowały w całym społeczeństwie. Spadek formy i oczywisty brak motywacji oraz różne pozamerytoryczne przyczyny spowodowały potem falę krytyki i negatywnych opinii o samym Małyszu i jego trenerze. Adam Małysz jednak ciągle osiąga sukcesy, jest postacią rozpoznawalną i cenioną. Stał się jedną z ikon popkultury.
Wyobraźmy sobie jednak sytuację, w której młody zawodnik osiąga serię sukcesów w swojej dyscyplinie i nagle nie wygrywa jakichś ważnych zawodów, potem nie wygrywa drugich i kolejnych. W jego otoczeniu nie ma nikogo, kto mógłby mu wytłumaczyć tę sytuację i jakoś go wesprzeć. Są za to fani i fanki, którzy oczekują że będzie zwyciężał i patrzą nań wzrokiem, który mówi: zawiodłeś nas, miał być sukces. Dla młodego człowieka, który zaangażował się całkowicie w sport i ze sportem związał swoją przyszłość, taka sytuacja jest nie do zniesienia. Depresja i załamanie psychiczne spadają na sportowca nagle i mogą doprowadzić do najgorszego. W 2004 roku samobójstwo popełniło dwóch polskich żużlowców - Robert Dados i Rafał Kurmański. Obaj odebrali sobie życie po gwałtownym załamaniu się ich sportowych karier. Obserwując zmagania sportowców, nie myślimy nigdy lub prawie nigdy o tym, jak młodzi są ludzie, których podziwiamy i jak wielki ciężar spoczywa na ich barkach.
Zachód a Polska
Kiedy w Europie Zachodniej młody, dwudziestoletni sportowiec zaczyna robić karierę, otacza się go opieką i pilnie strzeże przed pokusami czyhającymi na wszystkich otoczonych nimbem sławy i bardzo bogatych młodych ludzi. Nie ma mowy o tym, by niedojrzałemu psychicznie sportowcowi ktoś „przewrócił w głowie” i zachwiał jego karierę lub doprowadził go do załamania psychicznego czy depresji. Od tego również są psychologowie.
Młody człowiek raczej nie oprze się urokowi świata, kiedy na jego konto spływają tysiące dolarów i nie poradzi sobie ze sławą. Musi być obok ktoś, kto zaplanuje mu życie, inaczej nastąpi gwałtowny koniec kariery. Psycholog jest potrzebny zwłaszcza tych momentach, kiedy następuje krach w osiągnięciach sportowych. Wtedy rozpoczyna się szukanie przyczyn i wyjaśnień – w przypadku, kiedy w pobliżu jest ekipa psychologów. Jeśli zaś jej nie ma, rozpoczyna się szukanie winnego. W Polsce, pomimo obecności sztabów szkoleniowych, które kontrolują każdy ruch zawodnika, ciągle jeszcze zbyt małą wagę przywiązuje się do działań psychologów. Przyczyną jest w jakiejś mierze dublowanie się roli trenera, który czuwa także nad psychiką zawodników i psychologa – człowieka odpowiedzialnego za przygotowanie mentalne sportowca.
Legenda polskiego sportu, Hubert Wagner, znany był z tego, że nie korzystał z pomocy psychologów w trakcie pracy z reprezentacją siatkarzy. Uważał, że psychika zawodnika nie jest jakimś bytem odrębnym, który da się oddzielić od przygotowania fizycznego, od treningu. Dziś prawdopodobnie nie miałby szans na wygłoszenie takich poglądów, ponieważ ekipy psychologów zatrudniane są bez oglądania się na widzimisię trenerów.
W Polsce są oczywiście wybitni psychologowie, którzy pracują ze sportowcami. Wśród najbardziej znanych na pierwszym miejscu na pewno trzeba wymienić Jana Blecharza, który doprowadził wraz z Apoloniuszem Tajnerem do sukcesów Adama Małysza. Sukcesy Otylii Jędrzejczak są w dużej mierze zasługą Beaty Mieńskowskiej, która sama będąc niegdyś reprezentantką kraju w siatkówce, pracuje od 1992 roku za polskimi zawodnikami. W roku 1992 była psychologiem reprezentacji polskich łuczników podczas Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie. W latach 1996 -2000 współpracowała z Polskim Związkiem Lekkiej Atletyki. Od 2003 roku pracowała z reprezentacją narodową i olimpijską Polskiego Związku Pływackiego. Podczas Igrzysk Olimpijskich w Atenach 2004 była psychologiem polskiej reprezentacji.
Co stresuje sportowców?
Najbardziej odbijającym się na formie zawodnika stresem jest ten związany z samooceną i jej gwałtownymi spadkami. Samoocena wiąże się z oceną kibiców, którzy potrafią zasypiać ze zdjęciem sportowca pod poduszką, kiedy zwycięża i pluć na niego (dosłownie), kiedy zdarzają mu się porażki. Wielkim źródłem stresu są media, które używając do tego celu sportowych autorytetów, drobiazgowo analizują każdy występ gwiazdy i omawiają ze szczegółami na wizji wszystkie potknięcia. Media zainteresowane są także osobistym życiem sportowców, a im to życie jest bardziej dramatyczne i obfitujące w nieprzyjemne wydarzenia, tym lepiej. Dobrym przykładem jest tutaj Otylia Jędrzejczak i jej osobiste problemy związane ze śmiercią brata.
Dlatego najważniejszą sprawą dla sportowca jest odporność na stres i ciśnienia wytwarzane przez media. Każdy sportowiec powinien być odpowiednio zmotywowany. Musi wiedzieć, po co walczy. Dla jednych będzie to wynik, poprawienie rekordu życiowego, dla innych pieniądze lub chęć sprawienia przyjemności rodzinie czy znajomym. Prócz silnej motywacji ważna jest także koncentracja - umiejętność skupienia się to najważniejsza cecha mistrzów.
Sportowcy muszą być także ludźmi pewnymi siebie, ekspertami w dyscyplinie, którą uprawiają; innymi słowy muszą znać się na swojej pracy, bo sport jest ich zawodem. Odporność na stres związany z porażką to kolejna cecha charakteryzująca prawdziwych mistrzów. Sport nie jest bowiem spacerkiem wśród róż i każdy, kto choć raz zakosztował trudu związanego ze startem w zawodach, mógł się o tym przekonać.
Wielu było prawdziwych mistrzów w polskim sporcie. Ostatnio zaliczyć można do nich jedynie Adama Małysza i Otylię Jędrzejczak. Może jednak, dzięki pracy psychologów, powrócą czasy, gdy Polacy przywozić będą z igrzysk kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt medali.
Gość
Komentarze (1)