2009-04-29, 08:01 | Margines
Uratować świat w jeden dzień
Wrzuca więc piąty bieg, pędzi przez zatłoczone miasto i w ostatniej chwili wpada do magazynu i przecina kabelki. Można odetchnąć? Nie bardzo, już po minucie Bauer dostaje telefon, że zagrożony jest samolot prezydenta oraz bezpieczeństwo narodowe, terroryści byli tylko pionkami, a całością sterują tajemniczy zamachowcy, którymi kierują inni tajemniczy zamachowcy. Dla Jacka Bauera to jednak betka. Wykrzykuje tylko swoją mantrę „Damn! There is no time!” i pędzi ratować świat. I tak już od siedmiu sezonów.
Pierwszy odcinek hitowej serii stacja FOX wyemitowała 6 listopada 2001 roku (w Polsce serial pokazują Polsat i Canal +). Choć cały sezon miał liczyć 24 odcinki, zamówiono na początek tylko dziesięć. Producenci nie bardzo wierzyli w serial, w którym główną rolę gra podupadły gwiazdor Kiefer Sutherland, znany głównie z tego, że ćpał jak odkurzacz i prawie został mężem Julii Roberts. Ale w roli agenta CTU (jednostki do zwalczania terroryzmu) okazał się genialny i odcinka na odcinek widownia rosła.
Pomagała też nowatorska formuła, bo cały serial dział się w czasie rzeczywistym. Wszystkie wydarzenia miały miejsce w ciągu 24 godzin, a każdy odcinek ilustrował godzinę z życia Bauera i CTU (upływający nieubłaganie czas widzimy na zegarze). Na szczęście twórcy nie poszli śladem scenarzystów 17 mgnień wiosny, w którym główny bohater nawet psa wyprowadzał jak prawdziwy właściciel i dopóki pupil się nie załatwił, akcja nie mogła ruszyć do przodu. Kolejne sezony 24 to festiwale przygód, pościgów, rozbrajania bomb, porywania samolotów, odbijania samolotów, zamachów na kolejnych prezydentów, spisków, nieoczekiwanych zdrad, tortur w imię prawa, etc. Sam Jack Bauer w ciągu siedmiu serii oberwał niezliczoną ilość razy, był zakamuflowanym terrorystą, umarł, został ożywiony i porwali go Chińczycy.
Opłaciło się. Sutherland za swoją rolę dostał Złotego Globa, a serial ma na koncie już 17 nagród Emmy. Ostatnio o 24 znów było głośno, gdy jeden z amerykańskich socjologów napisał, że to dzięki serialowi Amerykanie wybrali Baracka Obamę na prezydenta. Otóż w poprzednich czterech sezonach funkcję serialowego prezydenta pełniło dwóch Afro - Amerykanów. Bracia David i Wayne Palmerowie pełnili urząd z godnością, odwagą, rozwagą i nie wahali się oddać życia za ojczyznę. Dzięki takiemu wizerunkowi głowy państwa Obama miał fory przed McCainem (w serialu republikańscy prezydenci zazwyczaj odchodzili w niesławie). Wszyscy zatem zastanawiają się, co będzie przy okazji następnych wyborów, bo w siódmym sezonie prezydentem została kobieta. Podobno Hillary Clinton nie opuszcza żadnego odcinka.
http://www.fox.com/24/
http://24season.com/
Gość
Komentarze (1)