2008-12-27, 00:00 | Margines
Kukurydza w prąciu czyli kulturowe tortury
Dopiero w latach 60-tych zabroniono w Chinach deformowania dziewczęcych stóp. Wcześniej było to praktykowane, jak kraj długi i szeroki. Młode bmusiały mieć malutkie stopy, bo tylko takie były uważane za piękne i tylko właścicielka małych stóp mogła mieć nadzieję na dobre zamążpójście. Mówi się o obwiązywaniu i deformowaniu stóp dziewczynkom, ale to było coś o wiele gorszego; podwijano im i łamano palce w kilku miejscach, kiedy się zrastały łamano je ponownie, aż zgruchotane kości w stopie zrosły się tak, że była ona krótka i wysoka w podbiciu. Według naszych kryteriów wyglądało to okropnie. Nie sposób myśleć o cierpieniach, jakie były udziałem tych dziewcząt.
Kobiety z plemienia Mursi w Afryce rozciągały sobie do niewyobrażalnych rozmiarów górną wargę i umieszczały w niej gliniany talerz o średnicy kilkunastu centymetrów. Była to deformacja praktyczna i wymuszona przez okoliczności, kobiety z takim talerzem zwisającym z twarzy stawały nieatrakcyjne dla łowców niewolników.
Cierpienia mężczyzn związane były najczęściej z ceremoniami inicjacyjnymi i pragnieniem zrobienia wielkiego wrażenia na kobietach. Do najbardziej makabrycznych praktyk związanych z okaleczaniem posuwali się Indianie Ameryki Północnej, wiele plemion z Wielkich Równin, wyjątkiem byli jedynie Czejenowie, kultywowało taniec słońca, ceremonię polegającą na tym, że młodzi chłopcy wieszani byli na rzemieniach, które przymocowane były do kołków wbitych w ich ciało. Mogli tak wisieć kilka godzin dopóki skóra nie pękła i nie spadli na ziemię. Kojarzony z plemionami Ameryki zwyczaj skalpowania, czyli zdzierania z głowy skóry wraz z włosami, rozprzestrzenił się na kontynencie wraz z białymi osadnikami, skalpowanie opłacało się, bo w fortach płacono za włosy Indian. Pierwotnie zwyczaj ten kultywowały nieliczne plemiona wschodniej części kontynentu.
Aborygeni nacinają chłopcom penisy tuż pod żołędzią, rana jest bardzo głęboka i nigdy się nie zrasta do końca. Podobno gwarantuje to niesamowite doznania kobietom, które współżyją z takim mężczyzną.
Tego typu praktyki występują nie tylko w kulturach prymitywnych. W naszych rodzimy więzieniach, w społeczności grypsujących popularny jest zwyczaj wciskania sobie pod skórę penisa ziaren kukurydzy, żeby spotęgować doznania partnerki. Żeby operacja się powiodła należy zrobić ranę na prąciu, rana nie może być cięta, bo się nie uda. Musi być szarpana. Więźniowie łamią aluminiową łyżeczkę i jeden z nich trzyma ją przełamanym końcem tuż przy skórze prącia. Drugi musi uderzyć w nią stołkiem, ale z wyczuciem, tak by nie przebiła członka i nie wbiła się w drugi stołek, na którym odbywa się operacja. Ludzie, decydujący się na taki zabieg muszą mieć do swego pomocnika bezgraniczne zaufanie. Kiedy już rana jest gotowa, wciska się w nią ziarno kukurydzy i czeka aż wszystko się zrośnie. Podobno są tacy, którzy mają wszczepione po 30 i więcej ziaren.
Gość
Komentarze (1)