2009-05-05, 08:33 | Po prostu życie
Pierwszy konsul PRL
Wyrobienie dramatyczne
Dla urodzonego w 1935 roku rzeszowianina CzesÅ‚awa Åšliwy życie w PRL byÅ‚o zdecydowanie zbyt nudne. Åšliwa uwielbiaÅ‚ mistyfikacje i bawiÅ‚ siÄ™ nimi. Dość szybko wpadÅ‚ na pomysÅ‚, że mogÄ… mu one przynosić spore dochody. Na zdjÄ™ciu Å›lubnym z 1958 roku widzimy CzesÅ‚awa ÅšliwÄ™ przebranego w jakiÅ› dziwny mundur, do którego nie miaÅ‚ prawa, ale który sobie zaÅ‚ożyÅ‚, żeby lepiej wyglÄ…dać. Åšliwa prezentuje siÄ™ na fotografiach zupeÅ‚nie nieźle, dopiero kiedy widzimy go na taÅ›mie filmowej, kiedy otwiera usta i zaczyna mówić z charakterystycznym dla rozmaitych kombinatorów „bajerkiem” czujemy, że coÅ› jest nie tak.
Åšliwa braÅ‚ ludzi na inteligencjÄ™, nie miaÅ‚ dobrego wyksztaÅ‚cenia, zaledwie niepeÅ‚ne Å›rednie, ale doskonale wyczuwaÅ‚, co siÄ™ ludziom podoba, a co ich zniechÄ™ca. Doskonale wiedziaÅ‚, że caÅ‚e spoÅ‚eczeÅ„stwo Polski Ludowej marzy tylko o jednym – być na Zachodzie w lepszym towarzystwie i mieć poczucie przynależnoÅ›ci do elity. Åšliwa postanowiÅ‚ dostarczać ludziom takich wÅ‚aÅ›nie wrażeÅ„. PomagaÅ‚a mu w tym charyzma i coÅ›, co sam nazwaÅ‚ wyrobieniem aktorskim.
Kiedy na niego patrzymy, chce nam siÄ™ Å›miać, bo CzesÅ‚aw Åšliwa to tandeciarz tylko trochÄ™ lepszy od tych co oszukiwali grajÄ…c w trzy karty na bazarze Różyckiego. A jednak w czasie zaledwie stu dni wyÅ‚udziÅ‚ ponad sto milionów zÅ‚otych, co na tamte czasy byÅ‚o sumÄ… niebagatelnÄ…. Zanim jednak do tego doszÅ‚o, CzesÅ‚aw Åšliwa zostaÅ‚ aresztowany za różne drobniejsze oszustwa na siedem lat wiÄ™zienia. PoczÄ…tkowo pracowaÅ‚ jako krojczy w bytomskim zakÅ‚adzie krawieckim; nikt nie miaÅ‚ pojÄ™cia, że skromny pracownik z hali produkcyjnej jest jednoczeÅ›nie genialnym faÅ‚szerzem. DziÄ™ki podrobionym przez siebie papierom zamieniaÅ‚ siÄ™ w górniczego eksperta, racjonalizatora i producenta odzieży. Z Å‚atwoÅ›ciÄ… podrabiaÅ‚ dokumenty tożsamoÅ›ci, oficjalne druki i pieczÄ™cie. SwojÄ… tożsamość zmieniaÅ‚ kilkakrotnie i szalenie mu siÄ™ to podobaÅ‚o.
Na wolnoÅ›ci Åšliwa znalazÅ‚ siÄ™ w 1967 roku. Wtedy w jego gÅ‚owie narodziÅ‚ siÄ™ plan, który zapewne wydaÅ‚ mu siÄ™ genialny – zaÅ‚ożyć prywatnÄ… placówkÄ™ dyplomatycznÄ…. Åšliwa byÅ‚ mężczyznÄ… drobnym, o Å‚agodnym uÅ›miechu, urodziÅ‚ siÄ™ w rodzinie rzymskokatolickiej, ale po lekkim retuszu brwi i zapuszczeniu charakterystycznej brody mógÅ‚ być Å›miaÅ‚o uznany za Å»yda. Åšliwa wiedziaÅ‚ o tym i wykorzystaÅ‚ to w swoim misternym przedsiÄ™wziÄ™ciu.
ZmieniÅ‚ sobie nazwisko; od 1969 roku nazywaÅ‚ siÄ™ Jacek Ben Silberstein, byÅ‚ Å»ydem cudem uratowanym z wojennej pożogi, który mieszka teraz za granicÄ…, w Austrii, a ostatnio zostaÅ‚ delegowany przez rzÄ…d swojej nowej ojczyzny do Polski po to, by poprowadzić konsulat. Na swojÄ… siedzibÄ™ wybraÅ‚ WrocÅ‚aw. Jak każdy normalny dyplomata, Åšliwa zÅ‚ożyÅ‚ w Warszawie w siedzibie Rady PaÅ„stwa listy uwierzytelniajÄ…ce, które sam wyprodukowaÅ‚. OdwiedziÅ‚ UrzÄ…d Rady Ministrów, gdzie byÅ‚ przyjmowany z honorami i wizytowaÅ‚ urzÄ™dy administracji terenowej i jak na dyplomatÄ™ przystaÅ‚o, organizowaÅ‚ wytworne bankiety dla oficjeli.
Cudownie ocalony oszust
WÅ‚aÅ›ciwie nie byÅ‚o osoby, która oparÅ‚aby siÄ™ systemowi Åšliwy. Do swoich ofiar wysyÅ‚aÅ‚ on specjalnie drukowane zaproszenia z wÅ‚asnym odrÄ™cznym podpisem, gdzie czarno na biaÅ‚ym staÅ‚o, że taki to a taki Kowalski Jan czy ktoÅ› inny zaproszony jest do na raut do konsula generalnego Austrii. W kraju, gdzie kupienie pralki byÅ‚o przedsiÄ™wziÄ™ciem zaliczanym do kategorii cudów, nikt nie mógÅ‚ siÄ™ temu oprzeć. Każdy, kto dostaÅ‚ takie zaproszenie, byÅ‚ już wÅ‚aÅ›ciwie kupiony i ogÅ‚upiony, Åšliwa nie musiaÅ‚ robić nic wiÄ™cej. PokazywaÅ‚ siÄ™ tylko na wspomnianych rautach i zgiÄ™ty wpóÅ‚ przed gośćmi sypaÅ‚ frazesami w jÄ™zyku majÄ…cym udawać polski przesÄ…czony przez żydowskie pochodzenie i wieloletniÄ… emigracjÄ™ w Austrii.
Åšliwa vel Silberstein wystawiaÅ‚ potem zaproszonym goÅ›ciom jakieÅ› papiery konsularne opiewajÄ…ce na nie wiadomo co, jakieÅ› austriackie wizy, wszystko na podrobionych blankietach, opieczÄ™towane faÅ‚szywymi stemplami. WymyÅ›laÅ‚ niestworzone rzeczy, które ludzie Å‚ykali jak przysÅ‚owiowa maÅ‚pa przysÅ‚owiowy kit. Jednemu z zaproszonych goÅ›ci powiedziaÅ‚ na przykÅ‚ad, że w Wiedniu, gdzie mieszka, sÄ… bloki wysokie na 100 piÄ™ter, a on sam mieszka na 95 piÄ™trze. Facet byÅ‚ tego tak pewny, że zakÅ‚adaÅ‚ siÄ™ z ludźmi, którzy regularnie do Wiednia jeździli i wiedzieli, że w stolicy Austrii nie ma tak wysokiej zabudowy. Przecież nie mógÅ‚ zwÄ…tpić w sÅ‚owa konsula generalnego.
Za wystawianie lewych, austriackich dokumentów Åšliwa-Silberstein pobieraÅ‚ oczywiÅ›cie sowite opÅ‚aty. Jego ofiarami byli przeważnie urzÄ™dnicy lokalnego aparatu partyjnego i tak zwani „ludzie z forsÄ…”, czyli Å›mietanka towarzyska.
Konsul miaÅ‚ jeszcze dodatkowe dochody w postaci pieniÄ™dzy wpÅ‚acanych na jego rÄ™ce przez osoby, które rzekomo ukrywaÅ‚y go w czasie wojny. Mechanizm byÅ‚ prosty, najÅ‚atwiej wytÅ‚umaczyć go na przykÅ‚adzie rodziny DudziÅ„skich. Józef DudziÅ„ski rzeczywiÅ›cie pomagaÅ‚ Å»ydom w czasie wojny, a jego syn Sylwester byÅ‚ taksówkarzem. Åšliwa upatrzyÅ‚ ich sobie, bo wiedziaÅ‚ o tym, że Sylwester to czÅ‚owiek obrotny, posiadajÄ…cy sporÄ… gotówkÄ™. Do niego najpierw zgÅ‚osiÅ‚ siÄ™ konsul. Na poczÄ…tku udaÅ‚, że myli go z ojcem, byÅ‚ tak wzruszony cudownym odnalezieniem swego wybawcy.
Kiedy zobaczyÅ‚ siÄ™ ze starym DudziÅ„skim, któremu syn zdążyÅ‚ już wszystko opowiedzieć, obaj panowie padli sobie w objÄ™cia. Józef DudziÅ„ski od razu rozpoznaÅ‚ Jacka Ben Silbersteina, którego ocaliÅ‚ przed nazistowskÄ… kulÄ…, rozpÅ‚akaÅ‚ siÄ™ i nie można go byÅ‚o uspokoić. Wzruszenie tego poczciwego czÅ‚owieka siÄ™gnęło zenitu, kiedy dowiedziaÅ‚ siÄ™, że konsul ma dla niego 90 tysiÄ™cy dolarów, które spoczywajÄ… bezpiecznie na osobistym koncie dyplomaty. Trzeba byÅ‚o teraz pojechać do notariusza i szybciutko sporzÄ…dzić akt darowizny. PoÅ›piech byÅ‚ konieczny, ponieważ konsul wyjeżdżaÅ‚ za granicÄ™ w jakichÅ› nie cierpiÄ…cych zwÅ‚oki sprawach. Po dopeÅ‚nieniu formalnoÅ›ci okazaÅ‚o siÄ™, że konsul musi wyjechać do Katowic, gdzie spoczywa jego bagaż i rzeczy osobiste, miÄ™dzy innymi 375 książek, które wywozi ze sobÄ… do Austrii. ByÅ‚ tak zabiegany, że nie miaÅ‚ przy sobie pieniÄ™dzy koniecznych na opÅ‚acenie cÅ‚a na granicy.
Sylwester DudziÅ„ski nie namyÅ›lajÄ…c siÄ™ dÅ‚ugo wyjÄ…Å‚ z za pazuchy 12 tysiÄ™cy i daÅ‚ je konsulowi. Potem daÅ‚ mu jeszcze 9 tysiÄ™cy, a potem jeszcze 38, bo bagaż Silbersteina byÅ‚ duży i cÅ‚o zaÅ„ musiaÅ‚o być ogromne. Później konsul potrzebowaÅ‚ jeszcze 12 tysiÄ™cy, później 10, potem byÅ‚o dwa razy po 5 tysiÄ™cy, potem 2 tysiÄ…ce, potem DudziÅ„skiemu skoÅ„czyÅ‚y siÄ™ oszczÄ™dnoÅ›ci i dawaÅ‚ Åšliwie to, co zarobiÅ‚ w ciÄ…gu dnia jeżdżąc taksówkÄ…. Najpierw 500 zÅ‚otych, potem drugie 500. Potem 300, bo konsul zachorowaÅ‚ i potrzebowaÅ‚ na lekarza. Potem obydwaj panowie pożegnali siÄ™ w uÅ›ciskach i konsul odjechaÅ‚ zapewniajÄ…c, że 90 tysiÄ™cy dolarów powinno lada moment wpÅ‚ynąć na konto Jozefa DudziÅ„skiego. Uspokojony Sylwester wróciÅ‚ do domu i przez dwa tygodnie oczekiwaÅ‚ na pieniÄ…dze, codziennie sprawdzajÄ…c w skrzynce na listy czy nie przyszÅ‚o potwierdzenie z banku. Po dwóch miesiÄ…cach DudziÅ„ski przeczytaÅ‚ w Å»yciu Warszawy, kim w rzeczywistoÅ›ci byÅ‚ konsul generalny Austrii Jacek Ben Silberstein. Podobnych przypadków byÅ‚o jeszcze kilka.
Konsul się żeni
Towarzyskie życie konsula byÅ‚oby niepeÅ‚ne, gdyby u jego boku zabrakÅ‚o kobiety. Konsul poznaÅ‚ NinÄ™ przypadkiem; byÅ‚a pulchnÄ…, wyższÄ… od niego blondynkÄ…. ZabraÅ‚ jÄ… na jakieÅ› przyjÄ™cie i publicznie w najmniej oczekiwanym momencie oÅ›wiadczyÅ‚ siÄ™ jej. Powiedzieć, że wszyscy zgÅ‚upieli, to bledziuchny eufemizm. Panna Nina zapÅ‚oniÅ‚a siÄ™ niczym pole maków i szepnęła cichutkie „tak”. Potem byÅ‚y wspólne wyjazdy, wspólne reprezentowanie Austrii, rauty, bale, spotkania, noce w hotelach i pensjonatach. Do Å›lubu oczywiÅ›cie nie doszÅ‚o, ale co siÄ™ dziewczyna wybawiÅ‚a i użyÅ‚a, to jej.
Nikt z ludzi oszukanych przez ÅšliwÄ™ nie mógÅ‚ uwierzyć, że wszystko, w czym uczestniczyÅ‚ byÅ‚o kÅ‚amstwem. Przecież to byÅ‚o takie piÄ™kne. Sam Åšliwa oczywiÅ›cie przyznaÅ‚ siÄ™ do wszystkiego i w czasie procesu zachowywaÅ‚ siÄ™ jak pogodny i pogodzony z losem wariat. MówiÅ‚, że gdyby nie zÅ‚y i ponury system w którym ludzie musieli żyć, nikt nie daÅ‚by siÄ™ nabrać na takie numery. Ludzie zÅ‚aknieni czegoÅ› wyjÄ…tkowego, zÅ‚aknieni prawdziwych pieniÄ™dzy i wielkiego Å›wiata kupili to, co miaÅ‚ do zaoferowania Åšliwa bez zastanowienia.
W latach 90tych wyprodukowano film na kanwie losów CzesÅ‚awa Åšliwy; gÅ‚ównÄ… rolÄ™ zagraÅ‚ Piotr Fronczewski, a jego partnerkÄ… byÅ‚a Maria Pakulnis. Film nie zdobyÅ‚ wielkiej popularnoÅ›ci; pierwowzór – CzesÅ‚aw Åšliwa – mimo że wyglÄ…daÅ‚ dużo gorzej i mniej przekonywujÄ…co od Fronczewskiego, potrafiÅ‚ sprzedać siÄ™ o wiele lepiej.
Gość
Komentarze (18)
Bitte herr, mein bilet - i każdy kto zobaczył słowa "konsul Austrii" na wizytówce, sztywniał jakby się gipsu napił :)
Bo artykul jest o gosciu o ktorym byl film "Konsul" w ktorym glowna role gral Fraczewski?
notabene dla mnie fantastyczny aktor - dzieki niemu zaczalem ogladac teatr tv :)
Czekaj, czekaj, Fronczewskiego chcieli zwerbować, ale się nie dał. Układy to on miał i za komuny, i potem, ale chodzi chyba o jego unikalny głos - bo nikt takiego nie ma.
a wy nie czytacie do końca...
na końcu jest napisane że to Fronczewski a zdjęcia Śliwy tu nie ma...