43 komentarze | dodaj komentarz ›

2009-05-07, 07:23 | Po prostu życie

Dorosłe dzieci alkoholików

alkoholizm  społeczeństwo  dorosłe dzieci alkoholików  terapia 

 alkoholizm, społeczeństwo, dorosłe dzieci alkoholików, terapia, zdjęcie, fotografia
sxc.hu
Na pozór nie różnią się od innych ludzi. Wydają się sympatyczni, otwarci i serdeczni. Przy bliższym poznaniu zauważamy, że jest w nich jakaś rysa. Oni sami nigdy nie mówią o swojej przeszłości i o swoim dzieciństwie. Czasem, nocami, budzą się z krzykiem, kiedy ono im się przyśni.

Musisz zawsze słuchać tatusia

Nikt dokładnie nie policzył, ile osób w Polsce może powiedzieć o sobie, że jest dorosłym dzieckiem alkoholika, ale przypuszczalnie są to całe rzesze ludzi, którzy do dziś nie potrafią poradzić sobie z traumą wyniesioną z dzieciństwa. Alkoholizm rodziców zostawia bowiem w ich psychice ślad, którego nie zatrze nic, nawet pełna poświęceń miłość. Kiedy dziecko przez całe swoje życie budziło się w nocy słysząc krzyki ojca maltretującego matkę, nie poradzi sobie z tym problemem w dorosłym życiu, jeśli nie otrzyma pomocy kogoś z zewnątrz. Najprawdopodobniej człowiek taki sam wpadnie w alkoholizm i będzie powielał zachowania wyniesione ze swojego rodzinnego domu. Nie będzie mógł się od tego uwolnić dopóki wspomnienia, którym ulega, nie zniszczą go całkowicie i nie zabiją.

Dorosłe dzieci alkoholików nie potrafią bardzo wielu rzeczy, które potrafią ludzie wychowani w normalnych warunkach. Nie chodzi tu bynajmniej o tak rudymentarne sprawy, jak nawiązywanie więzi, miłość czy relacje z własnymi dziećmi. Dorosłe dzieci pijaków mają także kłopot ze zorganizowaniem sobie dnia, nie potrafią systematycznie zabrać się do pracy, cały czas wydaje im się, że mają mało czasu, że zaraz do pokoju wejdzie pijany ojciec i ich intymność – coś, co wydaje im się najcenniejszą rzeczą na świecie - zostanie zgruchotana. Wolą więc nie robić nic. Bo nic się nie uda. Nie warto myśleć o systematycznej pracy, nie warto planować, bo przecież to i tak zostanie zepsute. To nie jest wbrew pozorom błahy problem.

- Wiesz – mówi Robert wszyscy ci powiedzą o swoich kłopotach małżeńskich, o tym, że nie mogli się odnaleźć w relacji z kobietą i takie tam historie, a dla mnie najgorszy był ten cholerny bezwład, który wyniosłem z domu. Przez długie lata nie potrafiłem robić nic sensownego, bo nie wiedziałem, jak to się robi. Mój ojciec nie nauczył mnie niczego i sam nic nie umiał. Chodził tylko do biura i tam siedział. Nawet nie wiem czym się zajmował. Pamiętam, jak zazdrościłem kolegom, którzy mieli ojców potrafiących naprawić samochód, albo zrobić wędkę dla dzieciaka, albo cokolwiek. Mój stary tylko gadał. Bez przerwy. To był pijacki słowotok rozciągnięty na cale lata. Nie mogę sobie z moim starym poradzić do dziś, choć minęło już dziesięć lat od kiedy umarł. Dla mnie on ciągle żyje. Patrzę na drzwi swojego mieszkania i myślę, że zaraz wejdzie, tak jak wchodził do mojego pokoju i zacznie gadać, a ja będę musiał przez godzinę albo dwie wbijać oczy w podłogę.

Jesteśmy jak Buszmeni

Dzieci alkoholików wynoszą z domu smród wódki i starych ubrań, strach przed tymi, którzy mają władzę i strach przed ludźmi w ogóle. Jednocześnie towarzyszy im nadzieja, która jest najczęściej przyczyną ich życiowej klęski. Wydaje im się bowiem, że świat poza ich piekłem jest inny, lepszy. On taki przeważnie jest w rzeczywistości, tyle że dorosłe dziecko alkoholika nie może się tam odnaleźć na równych prawach z innymi. Powód jest oczywisty – nieznajomość zasad rządzących tym „normalnym” światem i ciągłe, bolesne próby ich poznania.

- Kiedy jesteś dorosłym dzieckiem alkoholika - mówi Magda - masz w sobie coś z Buszmena, który został przywieziony do Nowego Jorku, albo lepiej: jesteś Polakiem ze środka komuny w wielkim mieście na zachodzie Europy. Twoim największym marzeniem, jest żeby ci wszyscy ludzie, którzy gdzieś biegną, jadą i lecą dostrzegli cię i zaakceptowali. Chcesz być jednym z nich i nie rozumiesz, że ze swoimi śmiesznymi doświadczeniami i zerową wiedzą o tym czym jest ich życie nie masz szans. Jesteś zerem i oni ci to powiedzą przy każdej nadarzającej się okazji. Oczywiście nie wprost. Powiedzą ci to oczami, gestem, mimiką. Mają cię w nosie i zawsze będziesz to czuł. Nigdy nie pozwolą ci stać się jednym z nich. Nigdy – rozumiesz. To jest najgorsze w tym całym gównie. Dźwigasz na plecach garb, którego nie pozbędziesz się nigdy. Garb ten doprowadzi cię w końcu do alkoholizmu i dopiero wtedy poczujesz się na właściwym miejscu.

Bicie jest super!

Domowy alkoholizm prawie zawsze oznacza bicie. Biją wszyscy: ojciec-pijak, matka, która nie może z nim wytrzymać i odreagowuje stres na dzieciach. Starsze rodzeństwo, a także koledzy na podwórku, którzy także są dziećmi alkoholików. Bicie wchodzi w krew i potem, kiedy człowiek dorośnie zakutej je jak coś najbardziej naturalnego na świecie. Kiedy jest się już dorosłym przychodzi wreszcie ten moment kiedy z bitego można zamienić się w bijącego. To długo wyczekiwana i wytęskniona chwila.

Tak, tak oczywiście. Bicie jest okropne i można za to pójść do więzienia. Poza tym, kiedy człowiek dorośnie, staje odpowiedzialnym i kulturalnym członkiem społeczeństwa. Wie co wolno, a czego nie wolno, potrafi odróżnić zachowania ludzkie od zwierzęcych. Tylko czasem, kiedy już nie może wytrzymać, rzuci się z pięściami na zbyt głośno mówiącą żonę lub dziecko, które nie przyniosło ze szkoły oceny celującej tak, jak je prosił, zamiast tego okazało w dzienniczku nędzną piątkę. To są jednak drobiazgi.

- Naprawdę trzeba się bardzo pilnować, żeby nie powielać zachowań, które człowiek widział w domu – mówi Robert – tego nie da się wyplenić. Jeśli mieszkałeś przez dwadzieścia lat z pijakiem i uzależnioną od niego kobietą, jeśli codziennie widziałeś agresję, a przynajmniej raz na tydzień bicie, jeśli sam byłeś bity, to nie ma siły – kiedyś też spróbujesz. Będziesz się pilnował, nie będzie w tobie agresji, ale przyjdzie taki moment, że coś się przełamie i okaże się, że bicie ci się podoba. Wtedy zaczyna się koszmar.

Ulepszyć siebie

Dziecko alkoholika wie, że jest gorsze i zrobi wszystko, żeby pozbyć się tej bolesnej świadomości. Może stać się nadaktywne w jakiejś dziedzinie, bo wtedy będzie miało złudne przekonanie, że zyskuje coś, co zabrano mu w dzieciństwie. Dorosłe dzieci alkoholików uzależniają się z nieprawdopodobną łatwością nie tylko od alkoholu, także od seksu czy od pochwał szefa. Niektórzy z nich mają silną motywację do osiągania sukcesów, ale kiedy już je osiągną, nie sprawia im to satysfakcji.

Potrafią być maniakalnie skąpi i gromadzić majątek, który nie daje im szczęścia. Nie mogą uwolnić się od swoich obsesji, ciągle czują się oceniani. Często także czują się wykorzystywani i uzależniają swoje życie i postępowanie od opinii innych ludzi. Przyjmują postawę zranionego dziecka, mimo że są już dorosłymi ludźmi. Ich oczekiwania wobec siebie i otoczenia zwykle przerastają ich własne możliwości i możliwości ludzi, z którymi związali życie.

Bywa, że ich życie jest ciągłą terapią, należą do grup pomocowych, chodzą do psychologów i uzależniają się także od tego. Zdarza się jednak, że uda im się wydobyć ze świata negatywnych emocji i ciągłej presji. Stają się wtedy odpowiedzialnymi ludźmi, którzy potrafią ocenić we właściwych proporcjach swoje życie i życie innych. Pomóc w tym może im jedynie ich własna siła i determinacja. Ale tej wielu z nich zwyczajnie brakuje.

GM

Komentarze (43)

  • niestety tez jestem DDA i przyznaje ze nasze dorosle zycie jest koszmarem . Wieczne poczucie beznadziejnosci i tego ze nie zasluguje sie na nic . Poczucie winy za drobne nawet szczescia i powodzenia . Lek zeby nie zafundowac dzieciom tego co samemu sie przezylo w dziecinstwie .I ten ogromny zal , jak wielka gorejaca rana ktora nigdy sie nie zagoji .. ehhh
    :( 10:23 (07.05.2009)
  • mój chłopak jest DDA chodził na specjalnie meetingi oprócz tego jest uzależniony od narkotyków , jego oboje rodzice nie poświecali mi uwagi bo oboje byli zajęci piciem ,awantury codziennie , on zajął się dilerka potem siedział 6 lat w więzieniu ,poznałam jego ojca -który na szczęście już nie zyje, na szczęście bo była to dla niego ulga psychiczna , był bardzo cięzko chory nerki , wątroba itd a mimo to potrafił się na niego codziennie drzeć i mieć pretensje o byle co ,mój facet miał terapie ale palił trawę teraz przestał dla mnie bo zagroziłam że odejdę

    ja natomiast byłam molestowana w dzieciństwie przez wujka i przez to jestem uzależniona od seksu, chodzę na meetingi , podobne jak on szukałam akcpetacji, miłości może przyjażni , tylko ja nie szukałam tego w narkotykach ale w seksie z praktycznie nieznajomymi ludzmi , po kilku latach to zrozumiałam...

    on nie mówi zbyt często o dzieciństwie nie ma o czym , o
    Gość 11:13 (07.05.2009)
  • Nie wiem o czym piszecie. Moj ojciec byl alkoholikiem. Na porzadku dziennym bylo gonienie mamy z siekierka, czy inne podobne atrakcje. Bylismy posmiewiskiem calej wsi - urodzilam sie i wychowalam na malej wsi, gdzie wszyscy wiedzieli co gotuje na obiad najdalszy sasiad. I co z tego. W podstawowce czulam sie gorsza, mimo, ze bylam piatkowa uczennica. Ale poszlam do szkoly srednej, wyjechalam do duzego miasta. Troche trwalo zanim sie odnalazlam, ale to raczej nie bylo pietno alkoholizmu ojca, tylko pietno malej wsi. Owszem, zal mi utraconego dziecinstwa, ale nigdy swoimi niepowodzeniami nie obarczalam ojca. On i tak byl biedny - jak nie pil byl naprawde fajnym facetem, ale to bylo silniejsze od niego. Najlatwiej zwalic winne za wlasne nieudacznictwo na innych. Sprobujcie sami odpowiadac za wlasne niepowodzenia i w sobie doszukujcie sie przyczyn, zobaczycie ze niepowodzenia sie skoncza, bo nauczycie sie czegos o sobie. Nie wszystko w moim zyciu poukladalo mi sie jak chcialam, ale jestem z
    A JA NIE !!! 12:45 (07.05.2009)
  • Niestety też jestem DDA...
    I Pytam.. Gdzie byli rodzice?
    Gość 15:20 (07.05.2009)
  • Nic dodać nic ująć.Lecz jak czLowiek poczóje w końcu taką wielką bezinteresowną miłość i ktoś mu będzie delikatnie pokazywał co mógłby zmienić aw swoim życiu by choć przez chwilę poczuć radość życia, jest szansa że ten syf i smutek kiedyś zniknie.Można teżchcieć samemu przywołując pozytywne doświadczenie zmieniać swój umysł.Lecz kto zm€si mnie by moje życie stało się nagle odpowiedzialne i takie zgodne z systemem kiedy w wieku dziecięcym nikt mnie nie socjalizował.A teraz to ja już poprostu czuje strach przed systemem władzy i człym zamieszaniem i zgiełkiem i gonitwą za króliczkiem. pozdro dla pokolenia dda.Czasami się udaje lecz człowiek nie pamięta już wtedy poco.pa
    snoozzzzz 19:25 (07.05.2009)
  • Przez długi czas nie dotykała mnie trauma, załamanie, wspomnienia... aż do teraz... przeprowadziłam sie do stolicy w związku ze studiami, pracuję... mam kochanego chłopaka, który niedługo mi się oświadczy... ale czasem zdarza się, że myślę o czymś zupełnie przyjemnym, a tu nagle przypomina mi się jakiś skrawek życia z przeszłości... płaczę i łapie mnie lęk... obezwładnia... czuję się jakby to nadal trwało, chociaż mama wzięła z tym człowiekiem rozwód i nie wiem co się z nim dzieje....
    Nikt mi jednak nie wymaże z pamięci tego, jak mój ojciec kradł mi pieniądze, które ciężko zarobiłam, jak wynosił z domu rzeczy, jak pobił mnie do krwi, jak rzucił moim bratem o meble, jak wyszarpał mojej mamie włosy, jak ohydnie znęcał się nad nami wszystkimi psychicznie... te wszystkie upokorzenia... czasem nie radzę sobie z dorosłością... alkoholu nie lubię ... ale mój brat... kocha imprezy zakrapiane alkoholem... boję się tak bardzo,
    Gość 19:44 (07.05.2009)
  • Ja również jestem DDA i teraz dopiero zdałąm sobie sprawe z tego co przez lata na mojej psychice wyrzadził mi mój ojciec. Zastanawiałam sie zawsze dlaczego ja cały czas czuje niedosyc i to co robie nie daje mi tego co powinnam czuc czyli cieszyc sie z tego do czego doszłam. Ludzie zazroszcza mi mojej pozycji zawodowej i cały czas słysze jaka ja to nie jestem mądra pracowita. ok Pracowita to może tak ale to do czego doszłąm zawdziecam tylko sobie. i z tego to jestem zadowolona ze wszystko co robie i mam zawdzieczam tylko sobie. aAle w sercu nadal leży gdzies tam na dnie dlaczego to mnie musiało spotkac dlaczego to ja nie mogłam miec normalnej rodziny. Dlaczego to ja słyszalam od ojca ze jestem ku......., dlaczego .......................... ................ Teraz z tym zaczynam walczyc i mysle ze juz nie bede pytac dlaczegoooo; bo to i tak nic nie da a trzeba isc do przodu i tego życze DDA. Trzymajcie sie :)))
    EEE 20:30 (07.05.2009)
  • Miałam męża z rodziny alkocholika .To byl koszmar nie życie ,chociaż nie pił to był człolwiekiem nieodpowiedzialnym ,kompletna sierota która wszystko co sie nie udałol zwalał na innych. W końcu uzaleznił sie od seksu i zdradzał .Skończyłam ten związek ,zaczynam odpoczywać emocjonalnie
    gość 21:11 (07.05.2009)
  • Niestety ja tez mialam koszmarne dziecinstwo (przemoc fizyczna i psychiczna) ale mam juz za soba spore sukcesy naukowe jak i zawodowe. Tak wiec nie mozna zwalac winy za swoje niepowodzenia na rodzicow, dziecinstwo itd. Ja po prostu odcinalam sie od tego - uciekalam w swiat ksiazek. Ale mimo wszystko nic mnie nie cieszy, ani sukcesy, ani pochwaly, ani pieniadze. Jestem obojetna i czesto mam depresje, zalamania. Skupiam sie na pomocy potrzebujacym, bo nie moge byc szczesliwa, kiedy inni cierpia. Mysle ze ta empatia w stosunku do innych slabszych (takze zwierzetom pomagam) wynika z faktu, ze sama duzo cierpialam i potrafie sie wczuc w cierpienia innych i dlatego im pomagam. Tak wiec z mojego traumatycznego dziecinstwa jest troche pozytku. A ludzie z tzw dobrych domow raczj krzywdza tych ktorym pomagam, poniewaz wyniesli z domu pyche, egoizm. Nie wiem juz co gorsze.
    xxx 21:18 (07.05.2009)
  • Ja mam, chyba wielkie szczęście, ze byli wokół mnie ludzie, którzy mimo wszystko wierzyli we mnie. W szkole uczyłam się bardzo dobrze, dlatego, ze lubiłam chodzić do szkoły, tam byłam bezpieczna. Koszmar zaczynał się kiedy byłam blisko domu, nerwica żołądka i pytania w głowie: czy bedą trzeźwi? Do dziś mi się to zdarza.
    Najgorsze, że przez alkoholizm ojca wciągnęła się moja mama, myślała, że jak napije się z nim w domu to on nie będzie nigdzie chodził, albo że jak zobaczy jak ona sie zachowuje pod wpływem alkoholu to on przestanie. Miałam takie rozdwojenie jaźni mama ta trzeźwa i ta pijana obca.
    Nauczyłam się zapominać, albo raczej oddalać te złe wspomnienia. Jak coś mi się przypomnij to zaraz proszę, żeby o tym zapomniała.
    Choc jak patrze na innych to myśle, że to co mnie spotkało i was tez nie stało się bez przyczyny. Choć pewnie szybciej musieliśmy dorosnąć. To wszystko co mamy szanujemy, wiemy ze nasz do
    Gość 21:20 (07.05.2009)
1-10 z 43

Na żywo

  • nie wiem mnie to nie szokuje

    Gość 22:20 (15.02.2011)

    Trumny i modelki

  • Właśnie... ubranie przeznaczone dla studenta, którego nie może kupić :D hahaha

    Gość 15:46 (15.02.2011)

    Ubiór dla studenta

  • co za bzdurny tekst!!! autor chyba nie doczytał czym jest aseksualność!!!!!

    Gość 00:31 (13.02.2011)

    Może właśnie ty jesteś aseksualny?

  • Autor: 1410

    Autor:Autor: Pilot

    Za złomowe F-16 mogliśmy wyposażyć nasze wojsko w MiGi.Jeżeli kaczory czują wstręt do Rosji,to można było zamówić samoloty w Szwecji lub we Francji,ale u Europejskiego producenta.Chodzi o możliwość remontów w pobliskich bazach..F-16 bez bazy remontowej, pójdą szybko na zlom.Dla PiS-u nawet gówno amerykańskie uchodzi za złoto.


    Tyle tylko, że wszystkie wymienione przez ciebie konstrukcje mają wady:
    - Gripen jest samolotem stosunkowo młodym i niedopracowanym (vide samoistne katapultowanie pilota podczas ostrego manewru)
    - Rafale, ta konstrukcja jest używana jedynie przez Francję. Dlatego też uzbrojenie jakie przenosi, nie poraża (chodzi tu o wymienność rodzajów broni-np. amerykanskich pocisków sidewinder lub amraam)

    Gość 23:33 (12.02.2011)

    MIG-29, najlepszy samolot Układu Warszawskiego

  • Autor: matewek


    hahahah odwarzny sie znalazl, jesli masz 100lat to ok zwracam honor. ale jesli masz od 10-30lat nie pisz ze jestges taki NIEUSTRASZONY bo sie zdziwisz


    Nie piszę, że jestem nieustraszony. Po prostu horrory nie wywierają na mnie zamierzonego przez ich twórców wrażenia. Nawet podczas oglądania horroru, który jest powszechnie uznawany przez fanów za film najwyższej klasy nie czuję napięcia, rosnącej dramaturgii, ani nie wczuwam się w pieczołowicie budowany nastrój. Zamiast tego znajduję wiele niedoróbek, albo kuriozalnych (w założeniu twórców pewnie nieziemsko strasznych) scen, które mnie po prostu bawią do łez. W sumie to może nawet trochę żałuję bo (jak twierdzą moi znajomi - fani horrorów) omija mnie niezła rozrywka i kawałek dobrego kina, ale cóż wychodzi na to że ten gatunek sztuki po prostu nie jest dla mnie.

    Polecam Ci Hostel. Ale... Wiadom 22:27 (11.02.2011)

    Najlepsze horrory według mistrza Scorsese

  • Autor: .

    ...Co w tym przyjemnego?


    Orgazm jest przyjemny. Albo coś z Tobą nie tak.

    Gość 11:30 (10.02.2011)

    Seks dla świętego spokoju

  • Autor: Gość

    Autor:Autor: Malina

    dziewczyna aka "Aśka" w tym artyule powinna dostac w glupi leb,bo rzeczy ktore wygaduje w tym reportazu to jakies wierutne bzdury.W zyciu na zywo nie miala okazji ogladac tych jakze pieknych stworzen,a rzuca pod ich adresem same oszczerstwa.Logicznym jest tez ze ptasznik nie wyjdzie z toalety tylko po to zeby ugryzc taka panne w zakłaczona dupe...wiadomo ze ptaszniki nie lubia nadmiaru wody,sa tez za czyste zeby lazic po zasranych gnojem rurach....Ludzie ktorzy maja nieuzasadniony lek wobec pajakow (a juz tym bardziej jesli nie mieli z nimi stycznosci) sa posmiewiskiem...



    malina to ty jestes posmiewiskiem i nienormalnym czlowiekiem, bo tylko taki moze pozytywnie wyrazac sie na temat hodowli pajakow - ptasznikow w domu. Jak pewnie wiesz - jak powinnas wiedziec - nie sa to bynajmniej domowe stworzenia i uzasadniony jest lek przed nimi. Zycze by to wlasnie ciebie taki jadowity ptasznik ugryzl w

    Anonymous 14:44 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Jadowite węże? Przecież w Polsce nie można hodować jadowitych!!! Ten fakt tylko kity wciska, żeby ludzie mieli co czytać.

    Anonymous 14:42 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Autor: anonim

    Duzo by o tym pisac...
    Mam 50 lat i wciaz lecze traumy powstale w dziecinstwie. Szkola, kolonie, rowiesnicy, dom rodzinny, molestowanie.
    Wtedy nie bylo psychologow itp w szkolach, nauczyciele z lapanki nieduoczeni z brakami dydaktycznymi wybierali sobie taka ofiare i dawali klasie jak na talerzu. Zwykle byla to osoba o ktora nikt sie nie upomnial, ktorej nikt nie obronil.

    zdziwisz się ale ale nadal nie ma żadnej pomocy i nauczyciele się nie zmienili, kur*** myślałem, że tylko ja mam takie przeżycia ale skoro jest o tym cały artykuł i większość rzeczy się zgadza... sam nie wiem czy się cieszyć, że nie jestem sam czy smucić, że nie jestem jakiś oryginalny... chociaż w sumie to nie powód do dumy ale wydaje mi się, że moje dzieciństwo to było piekło... ale chciałbym się uporać ze swoimi traumami przynajmniej tymi z dzieciństwa... a teraz jestem w liceum nie daje sobie rady wszystko się nawarstwia problemy

    Gość 23:18 (05.02.2011)

    Traumy z dzieciństwa

  • Wyglada to nieapetycznie. Takie akcje mozna promowac w inny, mniej razace oczy, sposob.

    ona 11:30 (05.02.2011)

    Towarzystwo Ochrony Zwierząt

Wcześniejsze komentarze