2009-05-12, 08:33 | Pieniądze + styl życia
Nollywood, czyli nigeryjskie zagłębie filmowe
Mimo faktu, że Nigeria jest jednym z lepiej rozwiniętych gospodarczo państw Afryki, większość jej mieszkańców nadal żyje w ubóstwie. W kraju jest niewiele kin, dlatego prawie cała produkcja filmowa trafia od razu na kasety wideo, ewentualnie na płyty DVD czy VCD. Olbrzymia większość „wytwórni” znajduje się w Lagos – byłej stolicy i największym mieście Nigerii.
Początki produkcji filmowej w tym kraju sięgają lat 60 – tych, jednak pierwszy film w stylu charakterystycznym dla współczesnego Nollywood ukazał się w roku 1992 i nosi tytuł Living in Bondage. Był to dramat, współcześnie zaś prym wiodą horrory. W kraju, w którym mimo popularyzacji chrześcijaństwa i islamu stare wierzenia i rytuały plemienne wciąż mają duże znaczenie, historie o demonach, kanibalach czy zombie sprzedają się znakomicie. Jednak inne gatunki również dobrze sobie radzą i na nigeryjskich bazarach nietrudno odnaleźć kryminały czy komedie. Całość nollywoodzkiej produkcji szacuje się aktualnie na ok. 400 – 500 tytułów rocznie, jednak kilka lat temu, w dobie największego rozkwitu tego przemysłu, rynek był zasypywany nawet 50 nowościami tygodniowo.
Sam proces kręcenia filmu znacznie odbiega od standardów przyjętych w krajach bogatszych. Trwa on na ogół kilka dni, zapisy w scenariuszu traktowane są bardzo luźno, aktorzy przeważnie improwizują. Nagrania odbywają się w wynajętych lokalach biurowych lub mieszkalnych, studio nie jest nikomu potrzebne. Budżet filmu to przeważnie kilkanaście tysięcy dolarów, zarobki największych gwiazd mogą dochodzić do kilku tysięcy za rolę (PKB na osobę wynosi w Nigerii 1 400 dolarów). To oczywiście przekłada się na brak jakichkolwiek efektów specjalnych czy bardziej wymyślnych rekwizytów, co tamtejszym produkcjom nadaje specyficznego klimatu i charakteru, którego ludzie spoza Afryki prawdopodobnie nigdy nie zrozumieją.
Nollywood mimo swej prostoty dla milionów ludzi pozostaje jedyną rozrywką. Amerykańskie filmy z miliardowymi budżetami nie są wstanie poruszyć zagadnień istotnych dla Nigeryjczyków i innych narodów afrykańskich, a nawet gdyby były – na pewno by im się to nie opłaciło. My – Polacy możemy śmiać się z przesadnego dramatyzmu postaci, mizernej jakości produkcji czy głupawej fabuły, ale miejmy świadomość, że nasze masowe hity w stylu Gulczas, a jak myślisz? czy Idealny facet dla mojej dziewczyny w prawie żadnym aspekcie nie są lepsze.
W amerykańskim sklepie internetowym AfricanMoviesDirect znajdziecie sporo filmów z Nollywood po kilka dolarów za płytę.
Gość
Komentarze (11)
lol mialam podobne skojarzenia xD