2009-06-05, 07:11 | Pieniądze + styl życia
Czy trzeba pomagać bankowcom
Bank Goldman-Sachs otrzymuje od rządu amerykańskiego dziesięć miliardów dolarów pomocy. Jednocześnie z banków zwalniani są szarzy pracownicy, bo to według analityków może powstrzymać kryzys branży. Czy bankowcy są jak dzieci? Przecież kryzys finansowy był do przewidzenia i wielu go przewidywało, ale najwięksi spekulanci nie potrafili myśleć o dekoniunkturze. Urok spływających na konta dolarów ich zahipnotyzował.
Dziś w dobie kryzysu mamy więc dyskusję o państwowym interwencjonizmie w gospodarkę i słyszymy przerażone głosy zwolenników wolnego rynku, którzy domagają się od rządów ni mniej ni więcej, tylko posunięć, których nie sposób nazwać inaczej, jak socjalistycznymi. Innymi słowy: kiedy mowa o zyskach wypracowywanych przez kapitał przy udziale państwa, to zyski owe muszą być prywatyzowane i zasilać kasę potentatów finansowych. Kiedy zaś mamy straty, za które odpowiedzialni są owi potentaci, to domagają się oni, aby były one uspołeczniane czyli aby odpowiedzialność za ich głupotę ponosili wszyscy. Kali kraść krowę i Kalemu ukraść krowę. Filozofia ta, choć prosta, nachalna i wręcz bezczelna, doczekała się już kilku naukowych opracowań, sesji z udziałem największych autorytetów i setek prasowych artykułów.
Oczywiście rządy pomogą bankowcom, bo kryzys rzeczywiście grozi destabilizacją świata, ale czy za dwa lata nie okaże się, że rozwydrzeni menedżerowie i dyrektorzy domagają się nowych pieniędzy, bo przeprowadzili serię idiotycznych operacji, które przyniosły same straty? Mogę już dziś postawić dolary przeciwko orzechom, że tak właśnie się stanie i nikt, ale to absolutnie nikt nie będzie się temu dziwił.
Być może z czasem dojdziemy do tego, co starsi z nas pamiętają z czasów komuny: podatki obywateli ich praca i potencjał przekazywane będą, ot tak, grupce „fachowców”, których jedyną troską będzie jak najszybsze przepuszczenie tych zasobów na głupstwa lub przedsięwzięcia polityczne nie mające szans na sukces. No, bo czym był realny socjalizm? Gigantycznym szwindlem uzasadnionym wielką filozofią. Dziś zbliżamy się do tego samego, wyższe uczelnie już przygotowują geniuszy, którzy wyjaśnią nam w sposób przekonywujący, dlaczego musimy być biedni i ciągle tracić oraz dlaczego „oni” muszą wydawać nasze pieniądze.
Gość