2009-06-05, 08:33 | Pieniądze + styl życia
Znów będą wakacje!
Robotnicy w fabrykach Holandii i Wielkiej Brytanii walczyli o urlop przy pomocy strajków i manifestacji ulicznych. Prawo do tygodnia urlopu wywalczyli sobie tak jedni, jak i drudzy na początku XX wieku. Francuzi otrzymali urlop dużo później i niejako w prezencie. Premier Blum podarował go im w 1936 roku, w wymiarze dwóch tygodni płatnego wolnego w sierpniu. Stąd właśnie dziś biorą się sierpniowe korki na autostradach biegnących na południe słodkiej Francji.
W Polsce prawo do urlopu, podobnie jak ubezpieczenia społeczne, wprowadzone zostało w pierwszych latach po odzyskaniu niepodległości. Jednak naprawdę nauczyliśmy się korzystać z urlopu dopiero po 1989 roku, kiedy dostaliśmy do rąk paszporty i mogliśmy rozpocząć wojaże po Europie i świecie. Wcześniej wakacje też były, ale pszenno - buraczane w letniskach nad jeziorami i domkach z dykty gdzieś w lesie. Było wspólne pieczenie kiełbasy przy ogniskach i śpiewy do północy. Była wódka i ogórki.
Dziś Polak jeździ na wakacje do Chorwacji lub Tunezji, a jak ma pieniądze, może sobie nawet pozwolić na przelot balonem nad Doliną Królów w Egipcie, co nie należy do przedsięwzięć najtańszych. Wakacje i ich organizacja to niezły biznes i nikt nie zamierza ograniczać nam swobody podróżowania, bo byłby to strzał w stopę dla wielkiego przemysłu turystycznego.
W przeszłości było jednak inaczej. Czas wolny był przywilejem elit. Wypoczynek należał się rzymskim patrycjuszom, włoskim bankierom, przemysłowcom, arystokracji brytyjskiej i polskim ziemianom. Człowiek utrzymujący się z pracy rąk własnych nie wypoczywał. Jego życie wolne było od trosk takich, jak planowanie wakacji czy pakowanie sprzętu turystycznego do zbyt małego samochodu. Czy nie czuł się czasem przez to szczęśliwszy i bardziej wolny? Spytajcie o to sami siebie, gdy będziecie jechać trasą z Warszawy do Gdańska w środku sezonu.
Gość