2 komentarze | dodaj komentarz ›

2009-06-10, 07:59 | Po prostu życie

Kobieta na wojnie

reporterki wojenne  Gerda Taro  Lee Miller  Oriana Fallaci  Christiane Amanpour 

reporterki wojenne, Gerda Taro, Lee Miller, Oriana Fallaci, Christiane Amanpour, zdjęcie, fotografia
Reporterzy wojenni to twarde chłopaki. Jak ćmy do światła lecą wszędzie tam, gdzie można znaleźć krew, łzy, masakry i dramat. By napisać korespondencję, gotowi są ryzykować życie. Przemykają pod kulami, włażą na pola minowe, podążają krok w krok za żołnierzami. Raczej trudno wyobrazić sobie w tym zawodzie kobietę. A jednak cztery damy, Gerda Taro, Lee Miller, Oriana Fallaci i Christiane Amanpour dzielnie konkurowały ze swoimi kolegami po fachu. Dziś coraz częściej docenia się ich wkład w tę męską dziedzinę.

Gerda Taro (1910 - 1937)
była niskim rudzielcem o ognistym temperamencie. Uwielbiała mężczyzn i ryzyko. W Paryżu, dokąd sprowadziła się z rodzinnego Stuttgartu, początkowo skupiała się tylko na tym pierwszym. Gdy jednym z jej licznych kochanków został utalentowany fotograf Andre Friedman, dziewczyna najpierw dla żartu też chwyciła za aparat. Okazało się, że ma dryg do wyłapywania na ulicach ciekawych sytuacji. Razem z Friedmanem zaczęli swoje zdjęcia sprzedawać pod pseudonimem Robert Capa (później Friedman przyjął go jako swoje oficjalne nazwisko). W 1936 roku ruszyli do Hiszpanii, gdzie wybuchła właśnie krwawa wojna domowa.

Gerda zginęła potrącona przez czołg w trakcie robienia zdjęć w 1937 roku. Przez prawie 70 lat pamiętano o niej głównie jako o partnerce Capy. Dopiero od niedawna traktuje się ją jako niezależną fotoreporterkę. Jej zdjęcia w niczym nie ustępowały zresztą dokonaniom słynnego kochanka (plotka głosiła, że spora część jego fotografii z tamtego okresu w rzeczywistości została zrobiona przez Gerdę). Taro lubiła ludzi i to ich głównie fotografowała. Młode komunistki na ulicach Madrytu z karabinem w jednej i kolorowym magazynem dla kobiet w drugiej dłoni, roześmianych członków antyfrankistowskiej partyzantki, którzy im dłużej trwała wojna, stawali się coraz smutniejsi, szarzy, brudni i przybici. W 2008 roku zdolna reporterka doczekała się wreszcie samodzielnej wystawy i biografii. W Nowym Jorku w International Center of Photography zawisła prawie setka jej poruszających czarno – białych zdjęć.

Trochę więcej szczęścia miała śliczna Lee Miller (1907-1977). Karierę korespondentki wojennej zaczynała niestandardowo – od zawodu modelki magazynu Vogue. Urodzoną w Poughkeepsie piękność wypatrzył na nowojorskiej ulicy właściciel wydawnictwa Conde Nast i od razu zaproponował jej sesję okładkową. Pozowanie jednak szybko znudziło się ambitnej Lee. Wyjechała do Paryża, gdzie poza romansowaniem ze słynnym artystą Man Rayem, zajęła się fotografowaniem mody.

Gdy wybuchła II wojna światowa, wraz z Capą, Hemingwayem i Ernie Pyle’em ruszyła na front. Jej korespondencje ukazywały się w amerykańskiej edycji magazynu Vogue (w tamtych czasach gazeta była nie tylko witryną reklamową z butami i sukienkami). Jako pierwszy reporter udokumentowała użycie napalamu w walkach pod St. Malo, raportowała także walki w Alzacji i przesyłała koszmarne obrazy z oswobodzonych obozów koncentracyjnych w Buchenwaldzie i Dachau. Jednak najsłynniejszym zdjęciem Miller był jej portret autorstwa jej ówczesnego kochanka Davida E. Schermana: półnaga piękność kąpie się w wannie Hitlera w jego apartamencie w Monachium. Niedawno prace reporterki zostały wydane w doskonałym albumie Lee Miller’s War.

Respekt budzą także wojenne dokonania Oriany Fallaci (1929 - 2006). Włoska dziennikarka słynęła z tego, że nie lubi przebierać w słowach. Była ostra jak maczeta, a swoją determinacją biła na głowę większość kolegów. Dzięki temu udało jej się namówić do zwierzeń m.in. szacha Iranu, ajatollacha Chomeiniego, prezydenta Kadafiego, Jasera Arafata, Deng Xiaopinga, cesarza Etiopii Haile Selassie i Lecha Wałęsę. W trakcie wywiadu z Henrym Kissingerem w 1972 roku wyciągnęła od dyplomaty zdanie, że wojna w Wietnamie była kompletnie niepotrzebnym epizodem w amerykańskiej historii. Kissinger jeszcze wiele lat później miał o to do niej pretensję. Jednak największe kontrowersje wzbudziła pod koniec swego życia ostrą krytyką islamu. Jej skrajny radykalizm zaskoczył wszystkich, ale intelektualiści nie odmówili jej wsparcia. W Polsce list w obronie Fallaci podpisali m.in. Adam Michnik, Maria Janion, Bronisław Geremek i Monika Olejnik.

Dziś w mediach karty rozdaje Christiane Amanpour (ur. 1958). Pół Iranka, pół Brytyjka jest jedną z największych gwiazd stacji CNN. Karierę zaczynała w 1989 roku, gdy została przysłana do Europy Wschodniej, by informować o upadku komunizmu i końcu zimnej wojny. Jej pełne werwy komentarze spodobały się widzom. Ubrana na wojskowy sposób brunetka, w spodniach khaki i wygodnym t-shircie ruszyła wkrótce na Bliski Wschód, gdzie obserwowała z kamerą wojnę w Zatoce Perskiej. Potem była Jugosławia i reportaże, które przeszły do historii telewizji. Relacjonując serbskie masakry na bośniackich muzułmanach Amanpour nie potrafiła ukryć emocji. Została za to skrytykowana przez swoich kolegów. „W pewnych sytuacjach nie można być obojętnym, bo wtedy dziennikarz staje się współwinny zbrodni. Obiektywizm nie oznacza traktowania obu stron tak samo. Oznacza, że każda strona ma prawo przedstawić swoje racje” – tłumaczyła dziennikarka. Bossowie stacji nie mieli zastrzeżeń do jej pracy i wysyłali Amanpour w najniebezpieczniejsze miejsca na ziemi – do Somalii, Rwandy, Pakistanu i Afganistanu. Jako jedynej dziennikarce udało jej się dodzwonić do Jasera Arafata, gdy ten był pod obstrzałem w 2002 roku. Palestyńskiego przywódcę tak jednak rozsierdziły niewygodne pytania dziennikarki, że rozjuszony rzucił słuchawką i się rozłączył. Aktualnie reporterka jest szefową korespondentów zagranicznych CNN i jedną z najbardziej wpływowych dziennikarek na świecie.


Anna M. Gidyńska

Komentarze (2)

  • 0 komentarzy... ot zainteresowania narodu. gdyby temat byl o dodzie, byloby juz z 300...
    ash 12:33 (10.06.2009)
  • Tym kobietom należy się ogromny szacunek za wkład w udokumentowanie ważnych wydarzeń z historii współczesnej...chciałą bym być choć w niewielkim stopniu tak odważna i gotowa na ryzyko jak one...
    a co do komentarzy..nie chodzi o ilość,ale o jakość:)
    Sandra 16:18 (13.06.2009)
1-2 z 2

Na żywo

  • nie wiem mnie to nie szokuje

    Gość 22:20 (15.02.2011)

    Trumny i modelki

  • Właśnie... ubranie przeznaczone dla studenta, którego nie może kupić :D hahaha

    Gość 15:46 (15.02.2011)

    Ubiór dla studenta

  • co za bzdurny tekst!!! autor chyba nie doczytał czym jest aseksualność!!!!!

    Gość 00:31 (13.02.2011)

    Może właśnie ty jesteś aseksualny?

  • Autor: 1410

    Autor:Autor: Pilot

    Za złomowe F-16 mogliśmy wyposażyć nasze wojsko w MiGi.Jeżeli kaczory czują wstręt do Rosji,to można było zamówić samoloty w Szwecji lub we Francji,ale u Europejskiego producenta.Chodzi o możliwość remontów w pobliskich bazach..F-16 bez bazy remontowej, pójdą szybko na zlom.Dla PiS-u nawet gówno amerykańskie uchodzi za złoto.


    Tyle tylko, że wszystkie wymienione przez ciebie konstrukcje mają wady:
    - Gripen jest samolotem stosunkowo młodym i niedopracowanym (vide samoistne katapultowanie pilota podczas ostrego manewru)
    - Rafale, ta konstrukcja jest używana jedynie przez Francję. Dlatego też uzbrojenie jakie przenosi, nie poraża (chodzi tu o wymienność rodzajów broni-np. amerykanskich pocisków sidewinder lub amraam)

    Gość 23:33 (12.02.2011)

    MIG-29, najlepszy samolot Układu Warszawskiego

  • Autor: matewek


    hahahah odwarzny sie znalazl, jesli masz 100lat to ok zwracam honor. ale jesli masz od 10-30lat nie pisz ze jestges taki NIEUSTRASZONY bo sie zdziwisz


    Nie piszę, że jestem nieustraszony. Po prostu horrory nie wywierają na mnie zamierzonego przez ich twórców wrażenia. Nawet podczas oglądania horroru, który jest powszechnie uznawany przez fanów za film najwyższej klasy nie czuję napięcia, rosnącej dramaturgii, ani nie wczuwam się w pieczołowicie budowany nastrój. Zamiast tego znajduję wiele niedoróbek, albo kuriozalnych (w założeniu twórców pewnie nieziemsko strasznych) scen, które mnie po prostu bawią do łez. W sumie to może nawet trochę żałuję bo (jak twierdzą moi znajomi - fani horrorów) omija mnie niezła rozrywka i kawałek dobrego kina, ale cóż wychodzi na to że ten gatunek sztuki po prostu nie jest dla mnie.

    Polecam Ci Hostel. Ale... Wiadom 22:27 (11.02.2011)

    Najlepsze horrory według mistrza Scorsese

  • Autor: .

    ...Co w tym przyjemnego?


    Orgazm jest przyjemny. Albo coś z Tobą nie tak.

    Gość 11:30 (10.02.2011)

    Seks dla świętego spokoju

  • Autor: Gość

    Autor:Autor: Malina

    dziewczyna aka "Aśka" w tym artyule powinna dostac w glupi leb,bo rzeczy ktore wygaduje w tym reportazu to jakies wierutne bzdury.W zyciu na zywo nie miala okazji ogladac tych jakze pieknych stworzen,a rzuca pod ich adresem same oszczerstwa.Logicznym jest tez ze ptasznik nie wyjdzie z toalety tylko po to zeby ugryzc taka panne w zakłaczona dupe...wiadomo ze ptaszniki nie lubia nadmiaru wody,sa tez za czyste zeby lazic po zasranych gnojem rurach....Ludzie ktorzy maja nieuzasadniony lek wobec pajakow (a juz tym bardziej jesli nie mieli z nimi stycznosci) sa posmiewiskiem...



    malina to ty jestes posmiewiskiem i nienormalnym czlowiekiem, bo tylko taki moze pozytywnie wyrazac sie na temat hodowli pajakow - ptasznikow w domu. Jak pewnie wiesz - jak powinnas wiedziec - nie sa to bynajmniej domowe stworzenia i uzasadniony jest lek przed nimi. Zycze by to wlasnie ciebie taki jadowity ptasznik ugryzl w

    Anonymous 14:44 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Jadowite węże? Przecież w Polsce nie można hodować jadowitych!!! Ten fakt tylko kity wciska, żeby ludzie mieli co czytać.

    Anonymous 14:42 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Autor: anonim

    Duzo by o tym pisac...
    Mam 50 lat i wciaz lecze traumy powstale w dziecinstwie. Szkola, kolonie, rowiesnicy, dom rodzinny, molestowanie.
    Wtedy nie bylo psychologow itp w szkolach, nauczyciele z lapanki nieduoczeni z brakami dydaktycznymi wybierali sobie taka ofiare i dawali klasie jak na talerzu. Zwykle byla to osoba o ktora nikt sie nie upomnial, ktorej nikt nie obronil.

    zdziwisz się ale ale nadal nie ma żadnej pomocy i nauczyciele się nie zmienili, kur*** myślałem, że tylko ja mam takie przeżycia ale skoro jest o tym cały artykuł i większość rzeczy się zgadza... sam nie wiem czy się cieszyć, że nie jestem sam czy smucić, że nie jestem jakiś oryginalny... chociaż w sumie to nie powód do dumy ale wydaje mi się, że moje dzieciństwo to było piekło... ale chciałbym się uporać ze swoimi traumami przynajmniej tymi z dzieciństwa... a teraz jestem w liceum nie daje sobie rady wszystko się nawarstwia problemy

    Gość 23:18 (05.02.2011)

    Traumy z dzieciństwa

  • Wyglada to nieapetycznie. Takie akcje mozna promowac w inny, mniej razace oczy, sposob.

    ona 11:30 (05.02.2011)

    Towarzystwo Ochrony Zwierząt

Wcześniejsze komentarze