3 komentarze | dodaj komentarz ›

2009-06-12, 07:45 | Po prostu życie

Ludojady

Azja  Afryka  zwierzęta  ludojady  tygrys  lew 

Azja, Afryka, zwierzęta, ludojady, tygrys, lew, zdjęcie, fotografia
sxc.hu
Populacja drapieżnych zwierząt drastycznie zmalała, a ingerencja człowieka w ich naturalne środowisko nie ogranicza się wyłącznie do spacerów po dżungli i fotografowania. Obejmuje bowiem także wycinkę lasów, opryski śródleśnych pól chemikaliami i odstrzał zwierząt będących bazą pokarmową drapieżników. W takich czasach coraz mniej słyszy się o tygrysach czy lwach atakujących ludzi, coraz mniej głośno jest także o wielkich myśliwych, którzy wsławili się polowaniami na wielkie, piękne i groźne zwierzęta.

Tygrysy ludojady

Najwięcej przypadków ludożerstwa odnotowano wśród tygrysów żyjących w Indiach. Dość oczywiste jest, dlaczego właśnie indyjskie tygrysy atakują ludzi najczęściej. Tereny występowania tych wielkich kotów pokrywają się z obszarami zamieszkanymi przez ludzi. Pola uprawne, pastwiska dla bydła, wodopoje i leśne pasieki eksploatowane przez człowieka znajdują się na obszarach, gdzie polują i wychowują swoje młode tygrysy bengalskie. Populacja ludzka na subkontynencie indyjskim jest poza tym tak ogromna, że zawsze będzie dochodzić do spotkań tygrys-człowiek i spotkania takie bardzo często będą się kończyć tragicznie.

Ataki tygrysów na ludzi były prawdziwą plagą w latach dwudziestych XX wieku, zginęło wówczas w Indiach ponad 7 tysięcy ludzi. W latach 1978-1984 w dystrykcie Kheri, na stosunkowo niewielkim obszarze tygrysy pozbawiły życia 128 osób. W latach 1975 a 1981 ludojady zabiły aż 318 osób w samym tylko parku narodowym Sundarbans. Najbardziej wstrząsające opisy ataków na ludzi oraz polowań na ludojady pochodzą od ludzi, którzy osobiście zabijali te niebezpieczne zwierzęta. W Indiach w XX wieku żyło dwóch sławnych myśliwych, którzy opisali swoje spotkania z ludojadami. Mieszkający na północy kraju Jim Corbett zabił najsłynniejszego indyjskiego ludojada. Tygrys z Champawat zamordował 436 ludzi. Zginął w 1907 roku od kuli wystrzelonej przez Corbetta. Wspomnienia tego fascynującego człowieka, wielkiego miłośnika zwierząt i obrońcy przyrody nie zostały nigdy wydane po polsku.

Żyjący kilka dekad później Kenneth Anderson mieszkał i polował na południu Indii, w pobliżu miasta Bangalore. Fragmenty jego wspomnień  wydane zostały w Polsce pod tytułem Ryk tygrysa; uderza w tych zapiskach całkowita bezradność człowieka, nawet uzbrojonego w automatyczną broń, wobec pierwotnego instynktu, sprytu, siły i woli walki tygrysa. Anderson był dorai - myśliwym wzywanym przez chłopów w przypadkach, gdy w pobliżu ich wiosek pojawiały się ludojady. Każdy taki przypadek, a było ich dziesiątki, jest inny, ale każdy z nich ma także pewne wspólne elementy. Ludojad jest zwykle zwierzęciem okaleczonym przez innego tygrysa lub przez człowieka, bywają także ludojady tak stare, że nie potrafią już polować na bydło i antylopy. Żeby żyć, muszą szukać łatwych i nie stawiających oporu ofiar. Najłatwiej zaś upolować jest człowieka. Bywają także ludojady w pełni zdrowe fizycznie, ale dotknięte chorobą psychiczną. Te są najgroźniejsze i najtrudniej je podejść.

Dla zdrowego tygrysa człowiek nie jest posiłkiem wartym uwagi. Koty te, aby się najeść, muszą upolować krowę, lub dużą antylopę. Ludzie to dla nich zdobycz gorszego gatunku, do jedzenia ludzkiego mięsa zmuszają je okoliczności. Anderson opisuje zaledwie jeden przypadek fizycznie zdrowego tygrysa polującego na ludzi. Tygrys ten przez swą łapczywość i bezwzględność zyskał wśród ludzi miano potwora z Bellendur. W rzeczywistości była to tygrysica, w pełni zdrowa, opętana niezrozumiałą potrzebą zabijania mieszkańców wioski Bellendur i kilku sąsiednich osiedli. Tygrysica podchodziła pod ludzkie osiedla wraz ze swym dużo mniejszym i o wiele mniej agresywnym partnerem, tak jakby chciała pokazać samcowi, do czego jest zdolna.

Zwierzę było nieprawdopodobnie inteligentne i odważne. Nie bało się ani huku karabinów, ani ludzkiego głosu. Kiedy dwie kobiety i mężczyzna schronili się przed nią w stojącej na uboczu chacie, tygrysica z Bellendur podeszła w nocy do tego prymitywnego domostwa i wyciągnęła jedną z kobiet łapą wsuniętą pod uplecioną z jakichś liści ścianę chaty, nic sobie nie robiąc z obecności innych ludzi. Ten potworny przypadek przypieczętował jej los. Po kilku nieudanych zasadzkach Kenneth Anderson zastrzelił potwora z Bellendur, posługując się jako przynętą trupem zabitej przez tygrysicę kobiety. Uczący się ludożerstwa partner wielkiej kocicy zginął również.

Obecnie rząd Indii wprowadził specjalne edukacyjne programy, które mają nauczyć ludzi, jak ustrzec się ataku tygrysa ludojada. Jednym ze sposobów jest noszenie maski z wyobrażeniem twarzy z tyłu głowy. Urzędnicy doszli bowiem do wniosku, że tygrysy atakują ludzi zwykle od tyłu. Nie jest to prawda i wystarczy w tym celu przeczytać wspomnienia Kennetha Andersona, nie ma bowiem dwóch identycznych tygrysów i żadne z tych zwierząt nie działa według jakiegoś określonego schematu.

Tygrys potrafi zaatakować człowieka z boku i ruszyć nań w pełnym pędzie z przodu. Pomysł z maskami z tyłu głowy po kilku miesiącach okazał się chybiony. Podobnie było z kijem noszonym na ramieniu. W czasie ataku z boku kij miał zatrzymać pierwsze uderzenie tygrysich łap. Tygrys waży około 300 kilogramów, jego umięśnione łapy są tak silne, że uderzenie w tył głowy powoduje, iż oczy ofiary wyskakują z oczodołów. Nie powstrzyma tego żaden kij, nawet jeśli będzie wykonany ze stali.

Jeden tylko z rządowych pomysłów skutecznie zmniejsza ilość ludojadów, niestety zmniejsza on także populację tygrysów w ogóle. Od lat pięćdziesiątych indyjscy rolnicy dostają prawie za darmo środki ochrony roślin, które mają zatrzymać gradację szkodników na ich polach. Kiedy tym chemicznym świństwem posmaruje się boki krowy wystawionej jako przynęta na tygrysy, każde zwierzę, które pożre tę krowę, umrze w okropnych męczarniach. Tak właśnie giną tygrysy w Indiach.

Najsłynniejsze ludojady w historii


Nie należą jednak do gatunku panthera tigris. Najsłynniejsze ludojady to lwy z rejonu rzeki Tsavo na pograniczu kenijsko - tanzańskim. Zastrzelono je w roku 1898 w czasie budowy linii kolejowej i mostu na rzece Tsavo. Dziś możemy je oglądać w Muzeum Historii Naturalnej w Chicago, gdzie stanowią jeden z najciekawszych eksponatów.

Lwy zabiły w ciągu krótkiego czasu 28 osób, to niewiele jeśli porównać ich wyczyny z tygrysem z Champawat, co innego jest jednak zaskakujące w ich metodach polowania. Lwy te były braćmi, bez strachu podchodziły do namiotów, w których spali robotnicy i wyciągali z nich żywych ludzi, których następnie pożerały w odludnych miejscach. Ofiar swych lwy nigdy nie zjadały do końca. Zawsze pozostawiały ledwo napoczęte zwłoki. Lwy z Tsavo, co okazało się po ich zabiciu, pozbawione były grzyw. Długo nikt nie potrafił wytłumaczyć tej dziwnej anomalii. Lwy te zawsze polowały we dwójkę, aż do chwili kiedy kierujący pracami budowlanymi John Henry Patterson zastrzelił je w odstępie trzech tygodni. Bezwzględność tych zwierząt, ich odwaga i spryt sprawiły, że po historię ludojadów z Tsavo chętnie sięgali filmowcy. W Polsce pokazywany był film oparty na motywach historii opisanej przez Pattersona zatytułowany Duch i Mrok.

Przyjmuje się dziś kilka teorii na temat nietypowego zachowania lwów z Tsavo. Przyczyną ich dziwnego wyglądu – brak grzyw – była nietypowa nad rzeką Tsavo struktura lwich stad. Na jednego samca przypadało tu około 8 samic, podczas gdy w innych regionach Afryki zwykle jest to 6 lwic. Powodowało to obniżenie poziomu testosteronu w ich organizmie i w rezultacie brak grzywy. Samce lwów, jak wiadomo polują rzadko, zwykle robią to lwice. To byłoby dobre wytłumaczenie dla agresywnego zachowania lwów z Tsavo.

Ich ludożercze upodobania tłumaczono także tym, że w XIX wieku, mimo zakazu handlu ludźmi w pobliżu rzeki Tsavo przebiegała trasa transportu niewolników. Handlarze zostawiali w tym regionie starych i chorych ludzi, którzy stawali się łatwym żerem dla drapieżników. Obliczono, że nad Tsavo pozostawiano rocznie 80 tysięcy żywych i martwych ludzi. Te praktyki mogły przyzwyczaić lwy do smaku ludzkiego mięsa. Nie bez znaczenia była także epidemia ospy, które wybuchła w Kenii w drugiej połowie XIX wieku. Płytko zakopywane zwłoki stawały się najpierw łupem szakali, a następnie głodnych i rozleniwionych lwów.

Choć drogi człowieka i lwa stykają się często, prawie tak często, jak drogi człowieka i tygrysa, to ataków tych zwierząt na ludzi odnotowuje się o wiele mniej. Polujące w stadach lwy mają po prostu inne upodobania, a kiedy są stare lub chore, zawsze mogą liczyć na pokarm zdobyty przez innych członków społeczności. Tygrys, który poluje samotnie i żyje samotnie, nie ma takiej alternatywy.

Pantera z Rudraprayag

Przypadki atakowania ludzi przez lamparty, nazywane także panterami, także zostały zarejestrowane w Indiach. Lampart jest kotem dużo mniejszym od tygrysa; nie znaczy to, że jest mniej niebezpieczny czy łagodniejszy. Tygrys atakujący człowieka uśmierca go szybko i cierpienia ofiary nie przeciągają się. Lampart ma inny niż jego kuzyn sposób zabijania - długo dusi swą zdobycz, aż ta w nieludzkich męczarniach wyzionie w końcu ducha.

Najsłynniejszym ludojadem pochodzącym z tego gatunku była pantera z Rudraprayag, która w latach 1918-1926 zabiła 125 osób. Lampart polował właściwie tylko w jednym miejscu, na ścieżce pomiędzy świątynią Kedarnath a świątynią Badrinath. Zwierzę wywoływało przerażenie i sprawą musiał zająć się brytyjski parlament. Na pomoc wezwano Jima Corbetta, który zabił krwiożerczego kota.

Inny przypadek opisuje Kenneth Anderson, który polował na panterę ludojada w okolicach wsi Talainovu w południowych Indiach. Obydwa przypadki były jednymi z nielicznych, gdzie pantera porywała się na ludzi. Kot zabity przez Andersona został do ludożerstwa zmuszony przez brutalne zachowanie samych ludzi. Mieszkańcy wsi odnaleźli ukryte w lesie potomstwo pantery i zabili je maczetami. Matka odnalazła zmasakrowane zwłoki kociąt i zemściła się na ludziach okrutnie. Wezwany na pomoc dorai musiał wykazać się całym swoim sprytem i umiejętnościami, zanim zastrzelił panterę. Nie przyniosło mu to jednak ani chwały, ani satysfakcji.

Przypadki atakowania ludzi przez zwierzęta występują także dzisiaj. Słyszymy nich mniej, albo nie słyszymy w ogóle. Ludzka bezmyślność, która zwykle jest przyczyną takich ataków, nakazuje aby jak najmniej o nich mówić. Tym, żeby ukrywać ataki na ludzi dokonywane przez duże drapieżne koty zainteresowani są także urzędnicy lokalnych administracji w krajach centralnej i południowo - wschodniej Azji. Im mniej słychać o takich przypadkach, tym więcej turystów odwiedza te obszary.

MR

Komentarze (3)

  • tam gdzie ludzi włażą na terytoria łowieckie dzikich zwierząt zawsze będą przypadki ataków, i nie ma sie co dziwić też bym zatłukł jakby ktoś mi sie z maczetą pakował do domu
    Gość 08:38 (17.06.2009)
  • a propo lwów one zabiły 130 osób w ciągu9 miesięcy Paterson zabił jednego a remington drugiego
    dudas 18:11 (01.11.2009)
  • sam jesteś psychiczny ty wypierdku ażeby ciebie tygrys zeżarł i jeszcze wy.... i znowu zeżarł.palancie
    lobo 21:35 (28.05.2010)
1-3 z 3

Na żywo

  • nie wiem mnie to nie szokuje

    Gość 22:20 (15.02.2011)

    Trumny i modelki

  • Właśnie... ubranie przeznaczone dla studenta, którego nie może kupić :D hahaha

    Gość 15:46 (15.02.2011)

    Ubiór dla studenta

  • co za bzdurny tekst!!! autor chyba nie doczytał czym jest aseksualność!!!!!

    Gość 00:31 (13.02.2011)

    Może właśnie ty jesteś aseksualny?

  • Autor: 1410

    Autor:Autor: Pilot

    Za złomowe F-16 mogliśmy wyposażyć nasze wojsko w MiGi.Jeżeli kaczory czują wstręt do Rosji,to można było zamówić samoloty w Szwecji lub we Francji,ale u Europejskiego producenta.Chodzi o możliwość remontów w pobliskich bazach..F-16 bez bazy remontowej, pójdą szybko na zlom.Dla PiS-u nawet gówno amerykańskie uchodzi za złoto.


    Tyle tylko, że wszystkie wymienione przez ciebie konstrukcje mają wady:
    - Gripen jest samolotem stosunkowo młodym i niedopracowanym (vide samoistne katapultowanie pilota podczas ostrego manewru)
    - Rafale, ta konstrukcja jest używana jedynie przez Francję. Dlatego też uzbrojenie jakie przenosi, nie poraża (chodzi tu o wymienność rodzajów broni-np. amerykanskich pocisków sidewinder lub amraam)

    Gość 23:33 (12.02.2011)

    MIG-29, najlepszy samolot Układu Warszawskiego

  • Autor: matewek


    hahahah odwarzny sie znalazl, jesli masz 100lat to ok zwracam honor. ale jesli masz od 10-30lat nie pisz ze jestges taki NIEUSTRASZONY bo sie zdziwisz


    Nie piszę, że jestem nieustraszony. Po prostu horrory nie wywierają na mnie zamierzonego przez ich twórców wrażenia. Nawet podczas oglądania horroru, który jest powszechnie uznawany przez fanów za film najwyższej klasy nie czuję napięcia, rosnącej dramaturgii, ani nie wczuwam się w pieczołowicie budowany nastrój. Zamiast tego znajduję wiele niedoróbek, albo kuriozalnych (w założeniu twórców pewnie nieziemsko strasznych) scen, które mnie po prostu bawią do łez. W sumie to może nawet trochę żałuję bo (jak twierdzą moi znajomi - fani horrorów) omija mnie niezła rozrywka i kawałek dobrego kina, ale cóż wychodzi na to że ten gatunek sztuki po prostu nie jest dla mnie.

    Polecam Ci Hostel. Ale... Wiadom 22:27 (11.02.2011)

    Najlepsze horrory według mistrza Scorsese

  • Autor: .

    ...Co w tym przyjemnego?


    Orgazm jest przyjemny. Albo coś z Tobą nie tak.

    Gość 11:30 (10.02.2011)

    Seks dla świętego spokoju

  • Autor: Gość

    Autor:Autor: Malina

    dziewczyna aka "Aśka" w tym artyule powinna dostac w glupi leb,bo rzeczy ktore wygaduje w tym reportazu to jakies wierutne bzdury.W zyciu na zywo nie miala okazji ogladac tych jakze pieknych stworzen,a rzuca pod ich adresem same oszczerstwa.Logicznym jest tez ze ptasznik nie wyjdzie z toalety tylko po to zeby ugryzc taka panne w zakłaczona dupe...wiadomo ze ptaszniki nie lubia nadmiaru wody,sa tez za czyste zeby lazic po zasranych gnojem rurach....Ludzie ktorzy maja nieuzasadniony lek wobec pajakow (a juz tym bardziej jesli nie mieli z nimi stycznosci) sa posmiewiskiem...



    malina to ty jestes posmiewiskiem i nienormalnym czlowiekiem, bo tylko taki moze pozytywnie wyrazac sie na temat hodowli pajakow - ptasznikow w domu. Jak pewnie wiesz - jak powinnas wiedziec - nie sa to bynajmniej domowe stworzenia i uzasadniony jest lek przed nimi. Zycze by to wlasnie ciebie taki jadowity ptasznik ugryzl w

    Anonymous 14:44 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Jadowite węże? Przecież w Polsce nie można hodować jadowitych!!! Ten fakt tylko kity wciska, żeby ludzie mieli co czytać.

    Anonymous 14:42 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Autor: anonim

    Duzo by o tym pisac...
    Mam 50 lat i wciaz lecze traumy powstale w dziecinstwie. Szkola, kolonie, rowiesnicy, dom rodzinny, molestowanie.
    Wtedy nie bylo psychologow itp w szkolach, nauczyciele z lapanki nieduoczeni z brakami dydaktycznymi wybierali sobie taka ofiare i dawali klasie jak na talerzu. Zwykle byla to osoba o ktora nikt sie nie upomnial, ktorej nikt nie obronil.

    zdziwisz się ale ale nadal nie ma żadnej pomocy i nauczyciele się nie zmienili, kur*** myślałem, że tylko ja mam takie przeżycia ale skoro jest o tym cały artykuł i większość rzeczy się zgadza... sam nie wiem czy się cieszyć, że nie jestem sam czy smucić, że nie jestem jakiś oryginalny... chociaż w sumie to nie powód do dumy ale wydaje mi się, że moje dzieciństwo to było piekło... ale chciałbym się uporać ze swoimi traumami przynajmniej tymi z dzieciństwa... a teraz jestem w liceum nie daje sobie rady wszystko się nawarstwia problemy

    Gość 23:18 (05.02.2011)

    Traumy z dzieciństwa

  • Wyglada to nieapetycznie. Takie akcje mozna promowac w inny, mniej razace oczy, sposob.

    ona 11:30 (05.02.2011)

    Towarzystwo Ochrony Zwierząt

Wcześniejsze komentarze