1 komentarz | dodaj komentarz ›

2009-06-20, 08:22 | Po prostu życie

Portret cara Aleksandra

Sławuta  Polska  Ukraina  historia  Sanguszkowie  Roman Stanisław Sanguszko  Roman Damian Sanguszko  car Mikołaj I  car Aleksander II 

Sławuta, Polska, Ukraina, historia, Sanguszkowie, Roman Stanisław Sanguszko, Roman Damian Sanguszko, car Mikołaj I, car Aleksander II, zdjęcie, fotografia
Będzie to opowieść o dwóch kresowych magnatach i dwóch imperatorach. Będzie to także opowieść o honorze, szlachetności i poszanowaniu zobowiązań. Historia ta mogłaby się rozpocząć na polu bitwy pod miejscowością Łysoboki w roku 1831, zacznijmy ją jednak w innym miejscu.

Portret księcia

Jeszcze w czasie pierwszej wojny światowej, a na pewno przed nią w każdym szanującym się polskim domu, czy to w Królestwie Kongresowym czy to w Galicji, wisiał pewien obraz. Młody człowiek na tle sinego syberyjskiego krajobrazu, eskortowany przez Kozaków, w oddali cienie wilków. Obraz nie był może najlepszy, ale też nie miał zaspokajać wyrafinowanych estetycznych gustów. Miał podtrzymywać wiarę i ducha.

Młodym człowiekiem przedstawionym na tym obrazie był książę Roman Stanisław Sanguszko, dziedzic ogromnych dóbr na Wołyniu, których centrum stanowiło miasteczko Sławuta. Scena na malowidle przedstawiała drogę młodego księcia do miejsca zesłania. Dlaczego ktoś tak dobrze urodzony, o takiej pozycji towarzyskiej i majątkowej wędrował na Sybir pieszo, skoro nawet najgorsze ciury jechały tam kibitkami? Otóż i początek naszej historii.

Książę Roman Stanisław Sanguszko dostał się do niewoli w bitwie pod Łysobokami w 1831 roku. Książę, który do powstania poszedł wprost z szeregów gwardii petersburskiej, był dla panującego cara Mikołaja I szczególnie nieprzyjemnym zjawiskiem, był żywym przykładem demoralizacji, która dosięgnąć może nawet oficerów gwardii, wybieranych spośród najlepszych i najwierniejszych tronowi. Przez to właśnie musiał być książę przykładnie ukarany.

Kiedy osadzono go w twierdzy Pietropawłowskiej, do stolicy ruszyła stara księżna Sanguszkowa, by błagać o łaskę dla syna. Car Mikołaj I, człowiek o żelaznym charakterze, usłuchał próśb starej matki. Do celi księcia posłano wprost z sali audiencyjnej umyślnego z listem, w którym napisane było, że książę Roman wziął udział w polskim powstaniu „wskutek młodzieńczego braku rozwagi”. Kiedy młody Sanguszko przeczytał to zdanie, wykreślił je i wpisał na to miejsce słowa: „po dojrzałym namyśle”. Kiedy doręczający list oficer zobaczył co się stało, nie chciał wyjść z celi, błagał księcia, by się opamiętał. Znał cara i wiedział, że za taką bezczelność przyjedzie drogo zapłacić, lękał się też o swoje życie, bo najjaśniejszy pan zwykł karać nie tylko winnych, ale także tych, co stali w pobliżu. W końcu jednak doręczono carowi list z adnotacją księcia. Mikołaj zerknął zza swych binokli na pismo i nie zmieniając wyrazu twarzy dopisał tam jedno rosyjskie słowo: „pieszkom”. Co po polsku oznacza „piechotą” i precyzuje sposób, w jaki skazaniec ma się udać na miejsce odosobnienia.

Roman Sanguszko doszedł piechotą tam, gdzie miał dojść. Po kilku latach zamieniono mu karę zesłania na służbę wojskową na Kaukazie. Wsławił się w walkach z Czeczeńcami, został tam poważnie ranny w nogę. Po śmierci cara Mikołaja jego syn Aleksander ułaskawił go. Książę mógł wrócić do rodzinnej Sławuty. Jego wysokość podarował nawet byłemu zesłańcowi swój portret. Był to dowód wyjątkowej łaskawości i można by rzec, nawet ciepła. Ojciec cara Aleksandra Mikołaj, na pewno nie zdobyłby się na taki gest. Roman Stanisław Sanguszko poświęcił resztę życia na modernizację gospodarki rolnej w swoich dobrach i bibliofilstwo. Zmarł w roku 1881.

Portret cara

Po śmierci Romana Stanisława oraz jego młodszego brata Władysława Hieronima, dziedzicem dóbr sławuckich został młody Roman Damian Sanguszko. Był to wielki pan, miłośnik sztuki, książek i nauki, nie stronił jednak od polowań i tego wszystkiego, co w owych zamierzchłych czasach zwało się życiem wiejskim. Młody książę, choć patriota, jak wszyscy Sanguszkowie pozbawiony był uprzedzeń, lubił podarowany stryjowi portret cara i powiesił go nawet w swym gabinecie. Nie przeszkadzało mu to kultywować pamięć bohaterskiego stryja, ojca i innych przodków rodu, który wywodził się przecież od brata samego Jagiełły Fiodora i był najstarszy rodem litewskich kniaziów.

Otoczona lasami Sławuta, z pięknym pałacem i parkiem była miejscem idealnym do życia, przynajmniej do czasu gdy świat zachowywał się przewidywalnie i panował powszechny pokój. Tak było przez większą część życia księcia Romana Damiana Sanguszki; w końcu przyszła jednak wojna. Miasteczko przetrwało zawieruchę wojenną, z prostej przyczyny – leżało z dala od frontów. Nie przetrwało jednak rewolucji bolszewickiej.

1 listopada 1917 roku do pałacu w Sławucie wtargnęli zbuntowani żołnierze 264 zapasowego pułku piechoty. Pijani w trupa sołdaci rozpoczęli grabież. Tłuczono lustra i żyrandole, rozwalano bibliotekę, rozkradano zbiory numizmatów i darto na strzępy płótna starych mistrzów. Siedemdziesięciopięcioletni wówczas książę Roman patrzył na to wszystko ze spokojem, nie można bowiem stawać w poprzek historii, kiedy nie ma się najmniejszych szans na sukces. Oficerowie pułku przyglądali się temu wszystkiemu i nie mogli nic zrobić, bo żołnierze zagrozili im śmiercią, zrewoltowane wojsko miało dosyć wojny, żołnierze podminowani byli bolszewicką agitacją i wracali z frontu, by rozprawić się z wyzyskiwaczami.

Kiedy przyszła pora na książęcy gabinet, wojacy nie mogli uwierzyć w to, co widzą. Tuż nad biurkiem wisiał piękny portret jego imperatorskiej wysokości Aleksandra II, tego samego, który zabity został w zamachu bombowym. Jakby sama opatrzność zesłała pijaniutkim żołnierzom taki symbol do sprofanowania. Nie zdjęli oni  jednak  portretu ze ściany sami, nie podeptali go buciorami i nie połamali złoconej ramy. Kazali zrobić to księciu Romanowi. Stary i schorowany dziedzic Sławuty nie posłuchał pijanego wojska i portretu nie zdjął. Przecież jego stryj dostał go od samego cara, jakby na przeproszenie, albo po to, by zapomnieć o tej wędrówce na Syberię. Tak więc książę grzecznie odmówił panom żołnierzom spełnienia ich pokornej prośby.

Przybrana córka księcia Romana Damiana, Ewa Ryszewska pisze w swych wspomnieniach, że jej ojciec został zakłuty bagnetami we własnym gabinecie. Według innych wersji tego wydarzenia żołnierze zastrzelili księcia z rewolweru.

Dziś Sławuta to ukraińskie miasto, w którym produkuje się porcelanowe urządzenia sanitarne, sławne na całą Ukrainę i na całą Rosję. W czasie istnienia imperium był tu także poligon wojskowy. Nikt już nie pamięta wydarzeń z 1917 roku ani księcia, który wędrował piechotą na Syberię. W Sławucie, która liczy dziś około 35 tysięcy mieszkańców, jest polska mniejszość, około 4 %. Przyjeżdżają tu nauczyciele z kraju, by dzieci mogły poznać kulturę i historię Polski. Ciekawe, o czym i o kim opowiadają sławuckim dzieciom polscy nauczyciele.

MR

Komentarze (1)

  • piekna opowiesc :)
    ja 20:41 (21.06.2009)
1-1 z 1

Na żywo

  • nie wiem mnie to nie szokuje

    Gość 22:20 (15.02.2011)

    Trumny i modelki

  • Właśnie... ubranie przeznaczone dla studenta, którego nie może kupić :D hahaha

    Gość 15:46 (15.02.2011)

    Ubiór dla studenta

  • co za bzdurny tekst!!! autor chyba nie doczytał czym jest aseksualność!!!!!

    Gość 00:31 (13.02.2011)

    Może właśnie ty jesteś aseksualny?

  • Autor: 1410

    Autor:Autor: Pilot

    Za złomowe F-16 mogliśmy wyposażyć nasze wojsko w MiGi.Jeżeli kaczory czują wstręt do Rosji,to można było zamówić samoloty w Szwecji lub we Francji,ale u Europejskiego producenta.Chodzi o możliwość remontów w pobliskich bazach..F-16 bez bazy remontowej, pójdą szybko na zlom.Dla PiS-u nawet gówno amerykańskie uchodzi za złoto.


    Tyle tylko, że wszystkie wymienione przez ciebie konstrukcje mają wady:
    - Gripen jest samolotem stosunkowo młodym i niedopracowanym (vide samoistne katapultowanie pilota podczas ostrego manewru)
    - Rafale, ta konstrukcja jest używana jedynie przez Francję. Dlatego też uzbrojenie jakie przenosi, nie poraża (chodzi tu o wymienność rodzajów broni-np. amerykanskich pocisków sidewinder lub amraam)

    Gość 23:33 (12.02.2011)

    MIG-29, najlepszy samolot Układu Warszawskiego

  • Autor: matewek


    hahahah odwarzny sie znalazl, jesli masz 100lat to ok zwracam honor. ale jesli masz od 10-30lat nie pisz ze jestges taki NIEUSTRASZONY bo sie zdziwisz


    Nie piszę, że jestem nieustraszony. Po prostu horrory nie wywierają na mnie zamierzonego przez ich twórców wrażenia. Nawet podczas oglądania horroru, który jest powszechnie uznawany przez fanów za film najwyższej klasy nie czuję napięcia, rosnącej dramaturgii, ani nie wczuwam się w pieczołowicie budowany nastrój. Zamiast tego znajduję wiele niedoróbek, albo kuriozalnych (w założeniu twórców pewnie nieziemsko strasznych) scen, które mnie po prostu bawią do łez. W sumie to może nawet trochę żałuję bo (jak twierdzą moi znajomi - fani horrorów) omija mnie niezła rozrywka i kawałek dobrego kina, ale cóż wychodzi na to że ten gatunek sztuki po prostu nie jest dla mnie.

    Polecam Ci Hostel. Ale... Wiadom 22:27 (11.02.2011)

    Najlepsze horrory według mistrza Scorsese

  • Autor: .

    ...Co w tym przyjemnego?


    Orgazm jest przyjemny. Albo coś z Tobą nie tak.

    Gość 11:30 (10.02.2011)

    Seks dla świętego spokoju

  • Autor: Gość

    Autor:Autor: Malina

    dziewczyna aka "Aśka" w tym artyule powinna dostac w glupi leb,bo rzeczy ktore wygaduje w tym reportazu to jakies wierutne bzdury.W zyciu na zywo nie miala okazji ogladac tych jakze pieknych stworzen,a rzuca pod ich adresem same oszczerstwa.Logicznym jest tez ze ptasznik nie wyjdzie z toalety tylko po to zeby ugryzc taka panne w zakłaczona dupe...wiadomo ze ptaszniki nie lubia nadmiaru wody,sa tez za czyste zeby lazic po zasranych gnojem rurach....Ludzie ktorzy maja nieuzasadniony lek wobec pajakow (a juz tym bardziej jesli nie mieli z nimi stycznosci) sa posmiewiskiem...



    malina to ty jestes posmiewiskiem i nienormalnym czlowiekiem, bo tylko taki moze pozytywnie wyrazac sie na temat hodowli pajakow - ptasznikow w domu. Jak pewnie wiesz - jak powinnas wiedziec - nie sa to bynajmniej domowe stworzenia i uzasadniony jest lek przed nimi. Zycze by to wlasnie ciebie taki jadowity ptasznik ugryzl w

    Anonymous 14:44 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Jadowite węże? Przecież w Polsce nie można hodować jadowitych!!! Ten fakt tylko kity wciska, żeby ludzie mieli co czytać.

    Anonymous 14:42 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Autor: anonim

    Duzo by o tym pisac...
    Mam 50 lat i wciaz lecze traumy powstale w dziecinstwie. Szkola, kolonie, rowiesnicy, dom rodzinny, molestowanie.
    Wtedy nie bylo psychologow itp w szkolach, nauczyciele z lapanki nieduoczeni z brakami dydaktycznymi wybierali sobie taka ofiare i dawali klasie jak na talerzu. Zwykle byla to osoba o ktora nikt sie nie upomnial, ktorej nikt nie obronil.

    zdziwisz się ale ale nadal nie ma żadnej pomocy i nauczyciele się nie zmienili, kur*** myślałem, że tylko ja mam takie przeżycia ale skoro jest o tym cały artykuł i większość rzeczy się zgadza... sam nie wiem czy się cieszyć, że nie jestem sam czy smucić, że nie jestem jakiś oryginalny... chociaż w sumie to nie powód do dumy ale wydaje mi się, że moje dzieciństwo to było piekło... ale chciałbym się uporać ze swoimi traumami przynajmniej tymi z dzieciństwa... a teraz jestem w liceum nie daje sobie rady wszystko się nawarstwia problemy

    Gość 23:18 (05.02.2011)

    Traumy z dzieciństwa

  • Wyglada to nieapetycznie. Takie akcje mozna promowac w inny, mniej razace oczy, sposob.

    ona 11:30 (05.02.2011)

    Towarzystwo Ochrony Zwierząt

Wcześniejsze komentarze