2009-06-23, 07:47 | Pieniądze + styl życia
Po co komu szkockie funty?
Pieniądze te nie są jednak z prawnego punktu widzenia walutą, a jedynie wekslem. Na Wyspach można ich oczywiście używać do woli i płacić nimi wszędzie, jak Zjednoczone Królestwo długie i szerokie. Kłopot zaczyna się, kiedy jesteśmy nie zorientowani i próbujemy nasze ciężko zapracowane na zmywaku w Glasgow funciaki wymienić na coś innego.
Najlepiej oczywiście w ogóle ich nie przyjmować, bo po co. Jednak w Szkocji jest to trudne, bo tam traktuje się je normalnie, jak pieniądz. Kiedy więc dostaniemy coś takiego do ręki, trzeba od razu wymienić to na funty brytyjskie. Jeśli ktoś tego nie zrobi i przewiezie tę problematyczną mamonę przez kanał, może zamienić się z krezusa w żebraka. We Francji czy Holandii jeszcze jakoś to się da wymienić. W Polsce gorzej.
Żaden bank ani kantor nie zamieni szkockich pieniędzy na złotówki ani na funty. Dla bankowców to nie są po prostu pieniądze, to są papiery dłużne wyglądające jak pieniądze. Jest oczywiście w Warszawie sieć kantorów, gdzie można dokonać takiej wymiany, ale taka operacja postawi pod znakiem zapytania cały nasz trud związany z zarobieniem tych szkockich papierów.
Kantor w Warszawie wymieni, ale po kursie niższym o 20 procent. To jest oczywiście skandal i rozbój, ale w majestacie prawa. Jeśli więc ktoś znalazł się w Polsce w kieszeniami pełnymi szkockich funtów ma dwa wyjścia; wracać na Wyspy i tam zamienić je na normalne pieniądze lub stracić jedną czwartą zarobków. Z dwojga złego lepsze już to pierwsze.
Gość
Komentarze (2)
Ja przywiozłem sobie parę podobnych banknotów z wycieczki po szkockich zamczyskach. Podobne mam z Belfastu po wycieczce szlakiem irlandzkich Troubles.
Ale niektórym tylko zmywaki w głowie, czyżby według siebie sądzili?