2009-06-23, 08:01 | Po prostu życie
Über Sexy Brüno
Brüno przedkłada Gabbanę nad Dolce, uważa, że Sarkozy robi błąd pokazując się z Bruni, Obama jest dla niego inspiracją i najlepiej ubranym facetem świata, a Nelson Mandela powinien być skazany na więzienie za swoje kolorowe koszule. Omawiając obowiązkowe akcesoria sezonu, wymienia czarne dziecko, najlepiej przywiezione z Afryki, gdzie można je dostać za iPoda.
Szokuje, bawi, oburza i doskonale rozprawia się z tematami z pierwszych stron światowej prasy. Z równą swobodą co o modzie, najnowszych trendach i show biznesie, Brüno wypowiada się o polityce, konfliktach zbrojnych, religii i dyskryminacji. Robi to dosadnie, rozbrajająco szczerze i bez oglądania się na jakąkolwiek poprawność. Nikt równie przekonująco nie udziela rad, jak stylowo przetrwać kryzys mając do dyspozycji jedynie 20 000 dolarów tygodniowo, jak poradzić sobie z odrastającymi w nosie włosami i w co ubierać się w tym roku na plażę.
Brüno radzi też w kwestiach wiary i jest przekonany, że drobne modyfikacje w tekście biblii - na przykład zamiana nudnych ryb na modne sushi - przysporzyłby chrześcijaństwu nowych wyznawców. Armii natomiast proponuje zmiany w kwestii umundurowania, twierdząc, że pastele i t-shirty z nadrukami w stylu „Shoot Me from Behind” byłyby ciekawą odmianą.
Jak na komentatora mody przystało, Brüno charakteryzuje się wyrazistym stylem. Dziennikarz stawia na garderobę dopasowaną do ciała, chętnie podkreślając tym swoją nienaganną sylwetkę. Nie boi się odważnych kolorów i kontrastowych połączeń. Dyktuje też trendy we fryzjerstwie (powszechnie wiadomo, że młodziutki ulubieniec nastolatek Zac Efron kopiuje uczesanie Austriaka). Co istotne w wizerunku Brüna, to jego doskonałe zorientowanie w obyczajach odwiedzanych krajów. Nie brak tu trafnych odwołań do narodowych strojów, folkloru i elementów charakterystycznych dla konkretnej społeczności.
Jak każda wyrazista osobowość, tak i Brüno posiada swoich wielbicieli i przeciwników. Listę wrogów otwiera Eminem, na którym dziennikarz wylądował podczas gali MTV Movie Awards. Sfruwający na scenę niczym Ikar, Brüno zaprezentował amerykańskiemu raperowi swoje pośladki w całej i bardzo dosadnej okazałości.
Należałoby pewnie zaznaczyć, że przed Brünem byli równie ciekawi Ali G i Borat. Ale jak głosi trailer „Borat was so 2006”, nie ma więc potrzeby wracać do tak zamierzchłej przeszłości.
Zdjęcia: thebrunomovie.com
Foto: Reuters / Forum
Gość
Komentarze (36)
dla kogo taki bruno czy paris sa wzorami? dla milionów niestety :////
dla kogo taki bruno czy paris sa wzorami? dla milionów niestety :////
on jest po Cambridge:) nie sądzę by o bycie wzorem tu chodziło, kino i tv nie są wyłącznie do dawania wzorów. Duzo rzeczy mozna o nim powiedziec, ale na pewno nie ze jest bezmyslny.
Przecież to nikt inny jak Sacha baron Cohen czyli AliG/Borat:-)
czekam z niecierpliwością na jego kolejny film:-)
Koleś parodiuje aktualną sytuację na świecie....w dodatku Bruno jest kolejnym wcieleniem S.B.Cohena który jest po Cambridge...więc sorry skarbie ale najpierw sobie poczytaj coś innego niż Biblia dla dzieci a potem komentuj dobre teksty :)
Ali G czy Borat się chowają :D chociaż paradowanie z pluszowym na wierzchu to chyba przesada :D
skąd ty mieszkasz, to jest film-fikcja, i Sacha B.C. jest świetnym satyrykiem, myli ci sie świat rzeczywisty ze 'szkłem', Bruno-fikcja, Paris-rzeczywistość, dooooo
tłumoku jeden...sacha baron skończył takie studia, na które ani ty ani nikt z twojej rodziny nigdy sie nie dotanie, zaropiały religijny kaleko