54 komentarze | dodaj komentarz ›

2009-06-24, 08:33 | Po prostu życie

Traumy z dzieciństwa

dzieciństwo  psychologia  trauma  traumy  lęki 

 dzieciństwo, psychologia, trauma, traumy, lęki, zdjęcie, fotografia
sxc.hu
Każdy  z nas ma jakieś traumatyczne przeżycia z dzieciństwa związane ze szkołą, domem lub podwórkiem. Każdy z nas bał się czegoś w czasach szkolnych tak okropnie, że nikomu o tym nie mówił. Lęki te minęły dawno i już nie wracają. Czasem tylko, gdy pomyślimy leżąc samotnie w łóżku, jak to było, przypomina nam się tamto uczucie i zimny pot występuje na nasze czoło.

Strach się bać


Bywają strachy małe i wielkie. Niektóre z nich zostają na całe życie, a inne uciekają gdzieś za las lub górę. Wspomnienia ludzi, zdarzeń i miejsc bledną i nie wzrusza nas już widok pagórka, na którym zebraliśmy pierwsze baty od starszego kolegi. Czasem jednak pomyślimy sobie o tym, jak idąc codziennie do szkoły modliliśmy się, żeby nie spotkać tegoWojtka czy Zbyszka , który nie wiadomo dlaczego uśmiechał się głupawo na nasz widok, a potem walił nas z całej siły pięścią w nos. Nie pomagały skargi, nie pomagał szkolny psycholog, bo co oni mogli zrobić wyrośniętemu bykowi, który nie miał nad sobą żadnej sprawiedliwości poza boską. Straszenie policją także niewiele pomagało, bo policja nie wtrąca się w dziecięce bójki.

Tak, tak - rówieśnicy byli poważnym źródłem dziecięcych lęków i traum. Gorszym od nich zbiorowiskiem istot szkaradnych i złych byli chyba tylko nauczyciele. Tak kobiety, jak mężczyźni. Niektórzy do dziś nie są w stanie zapomnieć pana od muzyki, który wywlókł ich na środek klasy, a było to na samym początku szkoły, kiedy dzieci są ufne i nie wierzą, że ktoś chce im zrobić krzywdę, po to by zmusić następnie do odśpiewania piosenki o kotku co miauczy „miau”. Piosenka szła słabo, bo słowa nie chciały wydobywać się na boży świat przez zaciśnięte dziecięce gardło. Pan od muzyki miał jednak cierpliwość i tak długo nakazywał, aż biedny mały uczeń wydobył z siebie „miau” w odpowiednim natężeniu. Takie rzeczy pozostają w sercach i jeszcze po wielu latach byli już uczniowie wyłączają telewizor, gdy widzą na ekranie chór dziecięcy śpiewający pioseneczkę o kotku.

Wielu pamięta klasówki, szczególnie z matematyki i rosyjskiego. Śnią się te klasówki po nocach i człowiek budzi się mokry od potu, bo śniło mu się, że nie zdał do następnej klasy. Niejeden uczeń miał poważne kłopoty z nawiązaniem zdrowych relacji z kobietami, kiedy przez całą podstawówkę uczyła go polskiego wyfiokowana zołza obnażająca bezwstydnie przed całą klasą zdecydowanie zbyt długie, jak na nauczycielkę, uda. Kiedy już przeżywający hormonalną burzę chłopcy napatrzyli się do syta, wywoływała ich do odpowiedzi i ze złośliwą satysfakcją pytała o jakieś nic nie znaczące bzdury, stawiając potem pały do dziennika i wrzeszcząc w niebogłosy, że aż się szyby w oknach trzęsły. Po ośmiu latach takiego horroru trudno było wymagać od dojrzałego fizycznie, lecz dziecinnego emocjonalnie młodego człowieka, że będzie nawiązywał zdrowe i nie podszyte panicznym lękiem przyjaźnie z kobietami. Zanim taki jeden z drugim stracił dziewictwo, mijały całe lata, a nawet dziesięciolecia.

Wakacje, znów będą wakacje…

Nie tylko szkoła i rodzinne osiedle były źródłem lęków, hołubionych do późnej starości. Czasami wytęsknione wakacje stawały się pasmem udręk i nieszczęść, o których wolelibyśmy zapomnieć.

Dzieci wysyłane przez rodziców na kolonie i obozy, które na całe trzy tygodnie trafiały pod opiekę sadystycznych instruktorów każących robić im pompki na boisku i skakać żabką po bieżni. Idiotyczne zawody sportowe, w których trzeba było brać udział, bez względu na to czy ktoś chciał, czy nie. Pierwsze miłości, wykpiwane bez litości przez kolegów i koleżanki. To wszystko cechowało wakacyjną przygodę.

Były jeszcze inne rzeczy. Była samotność dzieciaków zostających w mieście, kiedy ich rówieśnicy wyjeżdżali w różne fajne i ciekawe miejsca. Był lęk przed wodą, jeśli ktoś nie umiejący pływać i panicznie bojący się wody trafił latem nad rozległe połacie mazurskich jezior. Wakacje wcale nie były dla dzieci takim rajem.

Źródłem największych wakacyjnych traum były jednak zwierzęta i jedzenie. Jeśli ktoś brzydził i brzydzi się nadal różnych małych zwierząt, przeżywał na wakacjach prawdziwe katusze. Tym silniejsze im więcej osób wiedziało o jego fobiach. Gdy nieopatrznie ujawniliśmy, że brzydzą nas gąsienice, nasi przyjaciele prawie codziennie kładli jakąś włochatą liszkę na naszą rękę, nogę, lub na koc którym się przykrywaliśmy. To samo było z pająkami, pijawkami, myszami wkładanymi za koszulę i dżdżownicami wrzucanymi do kubków z piciem. Zwierzęta na wakacjach są prawdziwą plagą i człowiek, który ma przed nimi jakieś obawy, wystawiony jest na ciężkie próby.

Nie inaczej jest z jedzeniem. W domu, jak wiadomo, jadaliśmy to, co nam się podobało. Kiedy jednak znaleźliśmy się na wakacjach, trzeba było jeść coś innego. Ludzie, którzy nie jadali mięsa, dostawali codziennie na śniadanie porcję wędliny o lekko zielonkawym zabarwieniu. Tacy, co nie mogli patrzeć na żółty ser o pozawijanych brzegach, otrzymywali co dzień po pięć plastrów tego przysmaku. Do tego zupy przyrządzone nie wiadomo z czego oraz cuchnące zgnilizną napoje. Koszmar.

Trauma nasza domowa

Największym jednak źródłem dziecięcych lęków był dom rodzinny i relacje pomiędzy rodzicami. Które dziecko nie przeżywało każdej kłótni, nawet najbanalniejszej, tak jakby za chwilę miała rozpaść się rodzina? Ci, którym dane było przeżyć rozwód rodziców, nigdy nie będą mogli się po tym pozbierać. Nie pozbędą się lęku przed samotnością i opuszczeniem, nawet wtedy gdy ich życiowy partner będzie zaklinał się na wszystkie świętości, że nie zamierza wyprowadzać się do innej kobiety.

Często ludzie dotknięci takim lękiem sami potem prowokują sytuacje bez wyjścia, kończące się rozstaniem poprzedzonym serią awantur. Ludzie, którzy w dzieciństwie patrzyli na permanentny konflikt rodziców lub na ich rozwód, bywają wiecznymi samotnikami. Zdarza się, że nie potrafią opowiedzieć o sobie w sposób racjonalny i rzeczowy, przypisują sobie nie istniejące cechy, bez przerwy się oceniają i oczekują, że inni także będą ich oceniać. Ich życie jest koszmarem. Czy jest z tego jakieś wyjście? Teoretycznie przydać się może pomoc psychologa, jednak w bardzo wielu wypadkach pomoc taka zawodzi i człowiek czuje się całkowicie opuszczony. Jedyne co potrafi to zabiegać o względy innych, a tych jak wiadomo nie zdobywa się prośbą ani groźbą.

Traumy z dzieciństwa mają więc wielki wpływ na nasze życie i nie można tego ukrywać. Tylko bowiem wtedy będziemy mogli pomóc sami sobie, jeśli przyznamy się do tego co budzi w nas paniczny lęk i przeszkadza żyć normalnie.

TM

Komentarze (54)

  • autor kilkukrotnie wskazuje, ze 'najwiekszym jednak...' - moze by sie tak zdecydowac co tym najwiekszym traumatycznym wspomnieniem bylo?
    sweter 09:59 (24.06.2009)
  • ze szkołą jedyną złą rzeczą, która przychodzi mi na myśl to niesprawiedliwość nauczycieli i faworyzowanie lizusów; moze jeszcze okrucieństwo rówieśników, takie małe dzieci a potrafiły kogoś zgnoić, że nie jeden dorosły by się nie odważył; wszystko to wynosi się z domu, widocznie ich starzy gnoją innych i pewnie siebie nawzajem. Ludzie ludziom wilkiem ;-/
    streptococcus 17:54 (24.06.2009)
  • najwieksza trauma dziecinstwa? Buka i Diabel Piszczalka.
    zx-spectrum 20:08 (24.06.2009)
  • wszystko to co w tym aartykule napisano jest prawdą. Te przezycia z lat szkolnych przesladują mnie do tej pory, choc mineły dziesięciolecia. Jako chłopiec ze wsi w środowisku małomiasteczkowej dzieciarni z klasy byłem obiektem drwin...nigdy nikomu się nie skarżyłerm...wycofywałe m się z życia grupy i zaczełem nienawidzic!!!...przekona się o tym boleśnie niejeden klasowy "mieszczuszek"..., póżniej już nigdy nie nawiązałem zdrowych relacji z ludzmi...pozostała trauma...wniosek jest taki, że wszystko, dokładnie WSZYSTKO wyniesione z najwcześniejszego dzieciństwa rzutuje na przyszłe nasze życie...
    Marek 09:39 (25.06.2009)
  • Buka z "Muminkow". brrrr!
    martini 10:47 (25.06.2009)
  • Duzo by o tym pisac...
    Mam 50 lat i wciaz lecze traumy powstale w dziecinstwie. Szkola, kolonie, rowiesnicy, dom rodzinny, molestowanie.
    Wtedy nie bylo psychologow itp w szkolach, nauczyciele z lapanki nieduoczeni z brakami dydaktycznymi wybierali sobie taka ofiare i dawali klasie jak na talerzu. Zwykle byla to osoba o ktora nikt sie nie upomnial, ktorej nikt nie obronil.
    anonim 11:51 (25.06.2009)
  • tak, jasne i w ogole nie taki czlowiek ma juz prze...ne do konca zycia, dziekujemy za optymizm autora, najlepiej siasc i plakac, nie zapominajac w przerwach oceniac siebie i zabiegac o wzgledy innych hihi.
    pozatym nie rozumiem co z tym przyznawaniem sie do lekow: to ze rodzice sie rozwodza i boimy se tego, to nie jest zadna tajemnica dla dziecka do ktorej sie trzeba sobie przyznac. takie przyznanie, choc pewne wazne, to akurat nie jest zadnym ostatecznym tozwiazaniem. Wole jednak wierzyc ze mozna roznymi sposobami ciagle poprawiac psychiczna jakosc swojego doroslego zycia. Wyolbrzymianie traum i pisanie artykulow o tym ze nic juz nie moze nam pomoc pogarsza za to sprawe, bo czlowiek nawet nadzieje traci.
    Ja wiem ze nie wszystko musi byc z happy end'em, ale mowienie czlowiekowi "masz przechlapane i nic sie nie da z tym zrobic" to chyba zbytnia pewnosc siebie..
    hania 11:54 (25.06.2009)
  • relaxy....tragegia.....-ta kie buty ----dla mlodszych czytelników wyjasnijac
    Gość 13:50 (25.06.2009)
  • autor to rzeczywiście musiał mieć traumatyczne dzieciństwo...
    bluzka 14:10 (25.06.2009)
  • Ogólnie, ale prawdziwie...
    Najlepsze czego można sobie życzyć to mądrzy rodzice i szczęśliwe dzieciństwo...
    Wiem, o czym mówię...
    Katinka313 14:11 (25.06.2009)
1-10 z 54

Na żywo

  • nie wiem mnie to nie szokuje

    Gość 22:20 (15.02.2011)

    Trumny i modelki

  • Właśnie... ubranie przeznaczone dla studenta, którego nie może kupić :D hahaha

    Gość 15:46 (15.02.2011)

    Ubiór dla studenta

  • co za bzdurny tekst!!! autor chyba nie doczytał czym jest aseksualność!!!!!

    Gość 00:31 (13.02.2011)

    Może właśnie ty jesteś aseksualny?

  • Autor: 1410

    Autor:Autor: Pilot

    Za złomowe F-16 mogliśmy wyposażyć nasze wojsko w MiGi.Jeżeli kaczory czują wstręt do Rosji,to można było zamówić samoloty w Szwecji lub we Francji,ale u Europejskiego producenta.Chodzi o możliwość remontów w pobliskich bazach..F-16 bez bazy remontowej, pójdą szybko na zlom.Dla PiS-u nawet gówno amerykańskie uchodzi za złoto.


    Tyle tylko, że wszystkie wymienione przez ciebie konstrukcje mają wady:
    - Gripen jest samolotem stosunkowo młodym i niedopracowanym (vide samoistne katapultowanie pilota podczas ostrego manewru)
    - Rafale, ta konstrukcja jest używana jedynie przez Francję. Dlatego też uzbrojenie jakie przenosi, nie poraża (chodzi tu o wymienność rodzajów broni-np. amerykanskich pocisków sidewinder lub amraam)

    Gość 23:33 (12.02.2011)

    MIG-29, najlepszy samolot Układu Warszawskiego

  • Autor: matewek


    hahahah odwarzny sie znalazl, jesli masz 100lat to ok zwracam honor. ale jesli masz od 10-30lat nie pisz ze jestges taki NIEUSTRASZONY bo sie zdziwisz


    Nie piszę, że jestem nieustraszony. Po prostu horrory nie wywierają na mnie zamierzonego przez ich twórców wrażenia. Nawet podczas oglądania horroru, który jest powszechnie uznawany przez fanów za film najwyższej klasy nie czuję napięcia, rosnącej dramaturgii, ani nie wczuwam się w pieczołowicie budowany nastrój. Zamiast tego znajduję wiele niedoróbek, albo kuriozalnych (w założeniu twórców pewnie nieziemsko strasznych) scen, które mnie po prostu bawią do łez. W sumie to może nawet trochę żałuję bo (jak twierdzą moi znajomi - fani horrorów) omija mnie niezła rozrywka i kawałek dobrego kina, ale cóż wychodzi na to że ten gatunek sztuki po prostu nie jest dla mnie.

    Polecam Ci Hostel. Ale... Wiadom 22:27 (11.02.2011)

    Najlepsze horrory według mistrza Scorsese

  • Autor: .

    ...Co w tym przyjemnego?


    Orgazm jest przyjemny. Albo coś z Tobą nie tak.

    Gość 11:30 (10.02.2011)

    Seks dla świętego spokoju

  • Autor: Gość

    Autor:Autor: Malina

    dziewczyna aka "Aśka" w tym artyule powinna dostac w glupi leb,bo rzeczy ktore wygaduje w tym reportazu to jakies wierutne bzdury.W zyciu na zywo nie miala okazji ogladac tych jakze pieknych stworzen,a rzuca pod ich adresem same oszczerstwa.Logicznym jest tez ze ptasznik nie wyjdzie z toalety tylko po to zeby ugryzc taka panne w zakłaczona dupe...wiadomo ze ptaszniki nie lubia nadmiaru wody,sa tez za czyste zeby lazic po zasranych gnojem rurach....Ludzie ktorzy maja nieuzasadniony lek wobec pajakow (a juz tym bardziej jesli nie mieli z nimi stycznosci) sa posmiewiskiem...



    malina to ty jestes posmiewiskiem i nienormalnym czlowiekiem, bo tylko taki moze pozytywnie wyrazac sie na temat hodowli pajakow - ptasznikow w domu. Jak pewnie wiesz - jak powinnas wiedziec - nie sa to bynajmniej domowe stworzenia i uzasadniony jest lek przed nimi. Zycze by to wlasnie ciebie taki jadowity ptasznik ugryzl w

    Anonymous 14:44 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Jadowite węże? Przecież w Polsce nie można hodować jadowitych!!! Ten fakt tylko kity wciska, żeby ludzie mieli co czytać.

    Anonymous 14:42 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Autor: anonim

    Duzo by o tym pisac...
    Mam 50 lat i wciaz lecze traumy powstale w dziecinstwie. Szkola, kolonie, rowiesnicy, dom rodzinny, molestowanie.
    Wtedy nie bylo psychologow itp w szkolach, nauczyciele z lapanki nieduoczeni z brakami dydaktycznymi wybierali sobie taka ofiare i dawali klasie jak na talerzu. Zwykle byla to osoba o ktora nikt sie nie upomnial, ktorej nikt nie obronil.

    zdziwisz się ale ale nadal nie ma żadnej pomocy i nauczyciele się nie zmienili, kur*** myślałem, że tylko ja mam takie przeżycia ale skoro jest o tym cały artykuł i większość rzeczy się zgadza... sam nie wiem czy się cieszyć, że nie jestem sam czy smucić, że nie jestem jakiś oryginalny... chociaż w sumie to nie powód do dumy ale wydaje mi się, że moje dzieciństwo to było piekło... ale chciałbym się uporać ze swoimi traumami przynajmniej tymi z dzieciństwa... a teraz jestem w liceum nie daje sobie rady wszystko się nawarstwia problemy

    Gość 23:18 (05.02.2011)

    Traumy z dzieciństwa

  • Wyglada to nieapetycznie. Takie akcje mozna promowac w inny, mniej razace oczy, sposob.

    ona 11:30 (05.02.2011)

    Towarzystwo Ochrony Zwierząt

Wcześniejsze komentarze