2009-06-24, 08:33 | Po prostu życie
Traumy z dzieciństwa
Strach się bać
BywajÄ… strachy maÅ‚e i wielkie. Niektóre z nich zostajÄ… na caÅ‚e życie, a inne uciekajÄ… gdzieÅ› za las lub górÄ™. Wspomnienia ludzi, zdarzeÅ„ i miejsc blednÄ… i nie wzrusza nas już widok pagórka, na którym zebraliÅ›my pierwsze baty od starszego kolegi. Czasem jednak pomyÅ›limy sobie o tym, jak idÄ…c codziennie do szkoÅ‚y modliliÅ›my siÄ™, żeby nie spotkać tegoWojtka czy Zbyszka , który nie wiadomo dlaczego uÅ›miechaÅ‚ siÄ™ gÅ‚upawo na nasz widok, a potem waliÅ‚ nas z caÅ‚ej siÅ‚y pięściÄ… w nos. Nie pomagaÅ‚y skargi, nie pomagaÅ‚ szkolny psycholog, bo co oni mogli zrobić wyroÅ›niÄ™temu bykowi, który nie miaÅ‚ nad sobÄ… żadnej sprawiedliwoÅ›ci poza boskÄ…. Straszenie policjÄ… także niewiele pomagaÅ‚o, bo policja nie wtrÄ…ca siÄ™ w dzieciÄ™ce bójki.
Tak, tak - rówieÅ›nicy byli poważnym źródÅ‚em dzieciÄ™cych lÄ™ków i traum. Gorszym od nich zbiorowiskiem istot szkaradnych i zÅ‚ych byli chyba tylko nauczyciele. Tak kobiety, jak mężczyźni. Niektórzy do dziÅ› nie sÄ… w stanie zapomnieć pana od muzyki, który wywlókÅ‚ ich na Å›rodek klasy, a byÅ‚o to na samym poczÄ…tku szkoÅ‚y, kiedy dzieci sÄ… ufne i nie wierzÄ…, że ktoÅ› chce im zrobić krzywdÄ™, po to by zmusić nastÄ™pnie do odÅ›piewania piosenki o kotku co miauczy „miau”. Piosenka szÅ‚a sÅ‚abo, bo sÅ‚owa nie chciaÅ‚y wydobywać siÄ™ na boży Å›wiat przez zaciÅ›niÄ™te dzieciÄ™ce gardÅ‚o. Pan od muzyki miaÅ‚ jednak cierpliwość i tak dÅ‚ugo nakazywaÅ‚, aż biedny maÅ‚y uczeÅ„ wydobyÅ‚ z siebie „miau” w odpowiednim natężeniu. Takie rzeczy pozostajÄ… w sercach i jeszcze po wielu latach byli już uczniowie wyłączajÄ… telewizor, gdy widzÄ… na ekranie chór dzieciÄ™cy Å›piewajÄ…cy pioseneczkÄ™ o kotku.
Wielu pamiÄ™ta klasówki, szczególnie z matematyki i rosyjskiego. ÅšniÄ… siÄ™ te klasówki po nocach i czÅ‚owiek budzi siÄ™ mokry od potu, bo Å›niÅ‚o mu siÄ™, że nie zdaÅ‚ do nastÄ™pnej klasy. Niejeden uczeÅ„ miaÅ‚ poważne kÅ‚opoty z nawiÄ…zaniem zdrowych relacji z kobietami, kiedy przez całą podstawówkÄ™ uczyÅ‚a go polskiego wyfiokowana zoÅ‚za obnażajÄ…ca bezwstydnie przed całą klasÄ… zdecydowanie zbyt dÅ‚ugie, jak na nauczycielkÄ™, uda. Kiedy już przeżywajÄ…cy hormonalnÄ… burzÄ™ chÅ‚opcy napatrzyli siÄ™ do syta, wywoÅ‚ywaÅ‚a ich do odpowiedzi i ze zÅ‚oÅ›liwÄ… satysfakcjÄ… pytaÅ‚a o jakieÅ› nic nie znaczÄ…ce bzdury, stawiajÄ…c potem paÅ‚y do dziennika i wrzeszczÄ…c w niebogÅ‚osy, że aż siÄ™ szyby w oknach trzÄ™sÅ‚y. Po oÅ›miu latach takiego horroru trudno byÅ‚o wymagać od dojrzaÅ‚ego fizycznie, lecz dziecinnego emocjonalnie mÅ‚odego czÅ‚owieka, że bÄ™dzie nawiÄ…zywaÅ‚ zdrowe i nie podszyte panicznym lÄ™kiem przyjaźnie z kobietami. Zanim taki jeden z drugim straciÅ‚ dziewictwo, mijaÅ‚y caÅ‚e lata, a nawet dziesiÄ™ciolecia.
Wakacje, znów bÄ™dÄ… wakacje…
Nie tylko szkoÅ‚a i rodzinne osiedle byÅ‚y źródÅ‚em lÄ™ków, hoÅ‚ubionych do późnej staroÅ›ci. Czasami wytÄ™sknione wakacje stawaÅ‚y siÄ™ pasmem udrÄ™k i nieszczęść, o których wolelibyÅ›my zapomnieć.
Dzieci wysyÅ‚ane przez rodziców na kolonie i obozy, które na caÅ‚e trzy tygodnie trafiaÅ‚y pod opiekÄ™ sadystycznych instruktorów każących robić im pompki na boisku i skakać żabkÄ… po bieżni. Idiotyczne zawody sportowe, w których trzeba byÅ‚o brać udziaÅ‚, bez wzglÄ™du na to czy ktoÅ› chciaÅ‚, czy nie. Pierwsze miÅ‚oÅ›ci, wykpiwane bez litoÅ›ci przez kolegów i koleżanki. To wszystko cechowaÅ‚o wakacyjnÄ… przygodÄ™.
ByÅ‚y jeszcze inne rzeczy. ByÅ‚a samotność dzieciaków zostajÄ…cych w mieÅ›cie, kiedy ich rówieÅ›nicy wyjeżdżali w różne fajne i ciekawe miejsca. ByÅ‚ lÄ™k przed wodÄ…, jeÅ›li ktoÅ› nie umiejÄ…cy pÅ‚ywać i panicznie bojÄ…cy siÄ™ wody trafiÅ‚ latem nad rozlegÅ‚e poÅ‚acie mazurskich jezior. Wakacje wcale nie byÅ‚y dla dzieci takim rajem.
ŹródÅ‚em najwiÄ™kszych wakacyjnych traum byÅ‚y jednak zwierzÄ™ta i jedzenie. JeÅ›li ktoÅ› brzydziÅ‚ i brzydzi siÄ™ nadal różnych maÅ‚ych zwierzÄ…t, przeżywaÅ‚ na wakacjach prawdziwe katusze. Tym silniejsze im wiÄ™cej osób wiedziaÅ‚o o jego fobiach. Gdy nieopatrznie ujawniliÅ›my, że brzydzÄ… nas gÄ…sienice, nasi przyjaciele prawie codziennie kÅ‚adli jakÄ…Å› wÅ‚ochatÄ… liszkÄ™ na naszÄ… rÄ™kÄ™, nogÄ™, lub na koc którym siÄ™ przykrywaliÅ›my. To samo byÅ‚o z pajÄ…kami, pijawkami, myszami wkÅ‚adanymi za koszulÄ™ i dżdżownicami wrzucanymi do kubków z piciem. ZwierzÄ™ta na wakacjach sÄ… prawdziwÄ… plagÄ… i czÅ‚owiek, który ma przed nimi jakieÅ› obawy, wystawiony jest na ciężkie próby.
Nie inaczej jest z jedzeniem. W domu, jak wiadomo, jadaliÅ›my to, co nam siÄ™ podobaÅ‚o. Kiedy jednak znaleźliÅ›my siÄ™ na wakacjach, trzeba byÅ‚o jeść coÅ› innego. Ludzie, którzy nie jadali miÄ™sa, dostawali codziennie na Å›niadanie porcjÄ™ wÄ™dliny o lekko zielonkawym zabarwieniu. Tacy, co nie mogli patrzeć na żóÅ‚ty ser o pozawijanych brzegach, otrzymywali co dzieÅ„ po pięć plastrów tego przysmaku. Do tego zupy przyrzÄ…dzone nie wiadomo z czego oraz cuchnÄ…ce zgniliznÄ… napoje. Koszmar.
Trauma nasza domowa
NajwiÄ™kszym jednak źródÅ‚em dzieciÄ™cych lÄ™ków byÅ‚ dom rodzinny i relacje pomiÄ™dzy rodzicami. Które dziecko nie przeżywaÅ‚o każdej kÅ‚ótni, nawet najbanalniejszej, tak jakby za chwilÄ™ miaÅ‚a rozpaść siÄ™ rodzina? Ci, którym dane byÅ‚o przeżyć rozwód rodziców, nigdy nie bÄ™dÄ… mogli siÄ™ po tym pozbierać. Nie pozbÄ™dÄ… siÄ™ lÄ™ku przed samotnoÅ›ciÄ… i opuszczeniem, nawet wtedy gdy ich życiowy partner bÄ™dzie zaklinaÅ‚ siÄ™ na wszystkie Å›wiÄ™toÅ›ci, że nie zamierza wyprowadzać siÄ™ do innej kobiety.
CzÄ™sto ludzie dotkniÄ™ci takim lÄ™kiem sami potem prowokujÄ… sytuacje bez wyjÅ›cia, koÅ„czÄ…ce siÄ™ rozstaniem poprzedzonym seriÄ… awantur. Ludzie, którzy w dzieciÅ„stwie patrzyli na permanentny konflikt rodziców lub na ich rozwód, bywajÄ… wiecznymi samotnikami. Zdarza siÄ™, że nie potrafiÄ… opowiedzieć o sobie w sposób racjonalny i rzeczowy, przypisujÄ… sobie nie istniejÄ…ce cechy, bez przerwy siÄ™ oceniajÄ… i oczekujÄ…, że inni także bÄ™dÄ… ich oceniać. Ich życie jest koszmarem. Czy jest z tego jakieÅ› wyjÅ›cie? Teoretycznie przydać siÄ™ może pomoc psychologa, jednak w bardzo wielu wypadkach pomoc taka zawodzi i czÅ‚owiek czuje siÄ™ caÅ‚kowicie opuszczony. Jedyne co potrafi to zabiegać o wzglÄ™dy innych, a tych jak wiadomo nie zdobywa siÄ™ proÅ›bÄ… ani groźbÄ….
Traumy z dzieciÅ„stwa majÄ… wiÄ™c wielki wpÅ‚yw na nasze życie i nie można tego ukrywać. Tylko bowiem wtedy bÄ™dziemy mogli pomóc sami sobie, jeÅ›li przyznamy siÄ™ do tego co budzi w nas paniczny lÄ™k i przeszkadza żyć normalnie.
Gość
Komentarze (54)
Mam 50 lat i wciaz lecze traumy powstale w dziecinstwie. Szkola, kolonie, rowiesnicy, dom rodzinny, molestowanie.
Wtedy nie bylo psychologow itp w szkolach, nauczyciele z lapanki nieduoczeni z brakami dydaktycznymi wybierali sobie taka ofiare i dawali klasie jak na talerzu. Zwykle byla to osoba o ktora nikt sie nie upomnial, ktorej nikt nie obronil.
pozatym nie rozumiem co z tym przyznawaniem sie do lekow: to ze rodzice sie rozwodza i boimy se tego, to nie jest zadna tajemnica dla dziecka do ktorej sie trzeba sobie przyznac. takie przyznanie, choc pewne wazne, to akurat nie jest zadnym ostatecznym tozwiazaniem. Wole jednak wierzyc ze mozna roznymi sposobami ciagle poprawiac psychiczna jakosc swojego doroslego zycia. Wyolbrzymianie traum i pisanie artykulow o tym ze nic juz nie moze nam pomoc pogarsza za to sprawe, bo czlowiek nawet nadzieje traci.
Ja wiem ze nie wszystko musi byc z happy end'em, ale mowienie czlowiekowi "masz przechlapane i nic sie nie da z tym zrobic" to chyba zbytnia pewnosc siebie..
Najlepsze czego można sobie życzyć to mądrzy rodzice i szczęśliwe dzieciństwo...
Wiem, o czym mówię...