0 komentarzy | dodaj komentarz ›

2009-06-27, 08:33 | Po prostu życie

Michael Mann

film  reżyser  portret  Michael Mann  Gorączka  Public Enemies 

film, reżyser, portret, Michael Mann, Gorączka, Public Enemies, zdjęcie, fotografia
Są dwa typy filmowych strzelanin. Jedna polega na tym, że reżyser daje bohaterowi broń do ręki, spuszcza ze smyczy, a ten biega po planie i rozwala wszystko co stoi, siedzi albo czołga się w promieniu 10 metrów. Na tym mniej więcej polegał choćby Terminator. Drugi rodzaj jest bardziej wysublimowany. Ma swoją dramaturgię, suspens i w rezultacie staje się małym dziełem sztuki. Specem w tej dziedzinie jest Michael Mann, człowiek orkiestra (reżyser, producent i scenarzysta), którego kinowe strzelaniny przechodzą do historii i stają się materiałami szkoleniowymi dla wojska i policji.

Mann zaczynał jako rzemieślnik telewizyjny. Kręcił pojedyncze odcinki seriali, robił filmy dokumentalne, wspólnie z kolegami z londyńskiej szkoły filmowej Ridleyem Scottem i Alanem Parkerem kręcił reklamówki. Był koniec lat 70. i młody Michael czekał na wielką szansę. W 1968 roku zrealizował krótkometrażówkę Juanpuri, za którą zgarnął nagrodę Jury festiwalu w Cannes. Jak się okazało, Europa nie miała mu już nic więcej do zaoferowania. Wrócił więc do rodzinnych Stanów. Ale i tam nie wiodło mu się lepiej. Przełom nastąpił, gdy Mann założył własną firmę producencką. To w niej wyprodukował największe telewizyjne hity lat 80.: Miami Vice i Crime Story (wbrew obiegowej opinii, to nie on był twórcą ani pomysłodawcą seriali, czuwał tylko nad ich produkcją). Wystarczyło, by wreszcie stanął za kamerą.

W 1992 roku do kin wszedł Ostatni Mohikanin z Danielem Day Lewisem. Mann uparł się, żeby to właśnie Irlandczyk zagrał przystojnego Hawkeye’a. Producenci pukali się w głowę, bo Day Lewis znany był raczej z morderczych ról dramatycznych. Teraz miał być wojownikiem i seks symbolem. Ale kierowany wprawną ręką Manna dał radę. Do kin biegły tłumy, by podziwiać nagi tors Lewisa i spektakularne sceny batalistyczne. Film zarobił ponad 100 milionów dolarów i stał się przepustką dla reżysera na salony.

Nad kolejnym projektem pracował aż trzy lata. Scenariusz pisał z myślą o konkretnych aktorach: Alu Pacino i Robercie de Niro. Policyjny thriller Gorączka wszedł do kin w 1995 roku i mimo gwiazdorskiej obsady dostał potworne baty od recenzentów (co ciekawe, większość z nich zmieniła zdanie kilka lat temu, przy okazji premiery filmu na DVD). Ale publiczność nie zawiodła (film zarobił prawie 200 milionów dolarów). Ludzi przyciągał aktorski duet oraz fenomenalna scena ulicznej strzelaniny. Rozciągnięta na prawie 10 minut sekwencja to batalistyczny balet, w którym naprzeciwko siebie stają policjanci pod wodzą Pacino i złodzieje z bandy Roberta de Niro. Każdy strzał został drobiazgowo zaplanowany, a Mann zadbał nawet o to, by słychać było upadające na chodnik łuski po nabojach. Strzelanina była tak dobra, że stała się materiałem szkoleniowym dla amerykańskich Marines jako wzorcowy przykład wycofywania się pod ciężkim ostrzałem. Ale z filmu Manna przykład brali także bandyci. Policja twierdzi, że scena napadu na bank była tak dobrze zrobiona, że w kolejnych latach wykorzystywali ją z sukcesami złodzieje w Kalifornii, Danii, Południowej Afryce i Kolumbii.

Jak przebić taki sukces? Mann na chwilę postanowił odpocząć od policjantów. W 1999 roku zrealizował obsypanego nominacjami do Oscara Informatora z Russellem Crowe i Alem Pacino, a dwa lata później dramat biograficzny Ali z Willem Smithem (100 milionów zysku i dwie nominacje do Oscara). W 2004 roku w kinach pojawił się film Collateral, jedno z najlepszych dzieł reżysera. Pierwszym zaskoczeniem jest Tom Cruise w roli bandziora. Drugim - sprytny i niesztampowy scenariusz, w którym niewinny taksówkarz grany przez Jamiego Foxxa (za rolę dostał nominację do Oscara) zostaje wciągnięty w brudną grę przez zawodowego zabójcę (Cruise). W ciągu jednej nocy ma zginąć pięć osób, ale plan zaczyna nawalać, gdy taksówkarz z cichego wspólnika zmienia się w głównego podejrzanego. By ratować życie, musi stać się łowcą. Ponad dwugodzinny pojedynek na ulicach Los Angeles zarobił 200 milionów dolarów i niestety zainspirował Manna, by reaktywować Miami Vice. Tym razem w wersji kinowej.

Wszystkiemu winien Jamie Foxx, który tak spodobał się reżyserowi, że postanowił obsadzić go w roli Ricardo Tubbsa. Crockettem został Irlandczyk o niewyparzonej gębie i skłonności do zabójczych używek - Colin Farrell. To, co miało być bardziej spektakularną wersją Gorączki, stało się wrzodem na tyłku wytwórni. Mann gwałtownie przerabiał scenariusz, Foxx grymasił, Farrell pił, a ekipa się buntowała, bo reżyser chciał kręcić w rewirach, które omijała nawet policja (ochroniarzami na planie byli wówczas najprawdziwsi członkowie lokalnych gangów). Budżet rozrósł się do 130 milionów, a efekt rozczarował chyba wszystkich, bo film wyszedł co najmniej średni. Nie licząc może efektownego pościgu motorówkami.

Czy Michael Mann wyciągnął wnioski z tej porażki? Okaże się już wkrótce, bo na dniach do kin wejdzie najnowsze dzieło reżysera: Wrogowie publiczni z Johnnym Deppem w roli sławnego gangstera Johna Dillingera. Mann z precyzją zegarmistrza wybierał naturalne plenery zamiast budować sztuczne dekoracje, kręcił także w miejscach, w których 80 lat temu działał Dillinger. Strzelaniny podobno synchronizowała ta sama ekipa, co w Gorączce. Na razie wiadomo tyle, że są wyjątkowo brutalne i realistyczne. Policjanci i złodzieje już nie mogą się doczekać.




DK

Artykuł nie ma komentarzy.

Na żywo

  • nie wiem mnie to nie szokuje

    Gość 22:20 (15.02.2011)

    Trumny i modelki

  • Właśnie... ubranie przeznaczone dla studenta, którego nie może kupić :D hahaha

    Gość 15:46 (15.02.2011)

    Ubiór dla studenta

  • co za bzdurny tekst!!! autor chyba nie doczytał czym jest aseksualność!!!!!

    Gość 00:31 (13.02.2011)

    Może właśnie ty jesteś aseksualny?

  • Autor: 1410

    Autor:Autor: Pilot

    Za złomowe F-16 mogliśmy wyposażyć nasze wojsko w MiGi.Jeżeli kaczory czują wstręt do Rosji,to można było zamówić samoloty w Szwecji lub we Francji,ale u Europejskiego producenta.Chodzi o możliwość remontów w pobliskich bazach..F-16 bez bazy remontowej, pójdą szybko na zlom.Dla PiS-u nawet gówno amerykańskie uchodzi za złoto.


    Tyle tylko, że wszystkie wymienione przez ciebie konstrukcje mają wady:
    - Gripen jest samolotem stosunkowo młodym i niedopracowanym (vide samoistne katapultowanie pilota podczas ostrego manewru)
    - Rafale, ta konstrukcja jest używana jedynie przez Francję. Dlatego też uzbrojenie jakie przenosi, nie poraża (chodzi tu o wymienność rodzajów broni-np. amerykanskich pocisków sidewinder lub amraam)

    Gość 23:33 (12.02.2011)

    MIG-29, najlepszy samolot Układu Warszawskiego

  • Autor: matewek


    hahahah odwarzny sie znalazl, jesli masz 100lat to ok zwracam honor. ale jesli masz od 10-30lat nie pisz ze jestges taki NIEUSTRASZONY bo sie zdziwisz


    Nie piszę, że jestem nieustraszony. Po prostu horrory nie wywierają na mnie zamierzonego przez ich twórców wrażenia. Nawet podczas oglądania horroru, który jest powszechnie uznawany przez fanów za film najwyższej klasy nie czuję napięcia, rosnącej dramaturgii, ani nie wczuwam się w pieczołowicie budowany nastrój. Zamiast tego znajduję wiele niedoróbek, albo kuriozalnych (w założeniu twórców pewnie nieziemsko strasznych) scen, które mnie po prostu bawią do łez. W sumie to może nawet trochę żałuję bo (jak twierdzą moi znajomi - fani horrorów) omija mnie niezła rozrywka i kawałek dobrego kina, ale cóż wychodzi na to że ten gatunek sztuki po prostu nie jest dla mnie.

    Polecam Ci Hostel. Ale... Wiadom 22:27 (11.02.2011)

    Najlepsze horrory według mistrza Scorsese

  • Autor: .

    ...Co w tym przyjemnego?


    Orgazm jest przyjemny. Albo coś z Tobą nie tak.

    Gość 11:30 (10.02.2011)

    Seks dla świętego spokoju

  • Autor: Gość

    Autor:Autor: Malina

    dziewczyna aka "Aśka" w tym artyule powinna dostac w glupi leb,bo rzeczy ktore wygaduje w tym reportazu to jakies wierutne bzdury.W zyciu na zywo nie miala okazji ogladac tych jakze pieknych stworzen,a rzuca pod ich adresem same oszczerstwa.Logicznym jest tez ze ptasznik nie wyjdzie z toalety tylko po to zeby ugryzc taka panne w zakłaczona dupe...wiadomo ze ptaszniki nie lubia nadmiaru wody,sa tez za czyste zeby lazic po zasranych gnojem rurach....Ludzie ktorzy maja nieuzasadniony lek wobec pajakow (a juz tym bardziej jesli nie mieli z nimi stycznosci) sa posmiewiskiem...



    malina to ty jestes posmiewiskiem i nienormalnym czlowiekiem, bo tylko taki moze pozytywnie wyrazac sie na temat hodowli pajakow - ptasznikow w domu. Jak pewnie wiesz - jak powinnas wiedziec - nie sa to bynajmniej domowe stworzenia i uzasadniony jest lek przed nimi. Zycze by to wlasnie ciebie taki jadowity ptasznik ugryzl w

    Anonymous 14:44 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Jadowite węże? Przecież w Polsce nie można hodować jadowitych!!! Ten fakt tylko kity wciska, żeby ludzie mieli co czytać.

    Anonymous 14:42 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Autor: anonim

    Duzo by o tym pisac...
    Mam 50 lat i wciaz lecze traumy powstale w dziecinstwie. Szkola, kolonie, rowiesnicy, dom rodzinny, molestowanie.
    Wtedy nie bylo psychologow itp w szkolach, nauczyciele z lapanki nieduoczeni z brakami dydaktycznymi wybierali sobie taka ofiare i dawali klasie jak na talerzu. Zwykle byla to osoba o ktora nikt sie nie upomnial, ktorej nikt nie obronil.

    zdziwisz się ale ale nadal nie ma żadnej pomocy i nauczyciele się nie zmienili, kur*** myślałem, że tylko ja mam takie przeżycia ale skoro jest o tym cały artykuł i większość rzeczy się zgadza... sam nie wiem czy się cieszyć, że nie jestem sam czy smucić, że nie jestem jakiś oryginalny... chociaż w sumie to nie powód do dumy ale wydaje mi się, że moje dzieciństwo to było piekło... ale chciałbym się uporać ze swoimi traumami przynajmniej tymi z dzieciństwa... a teraz jestem w liceum nie daje sobie rady wszystko się nawarstwia problemy

    Gość 23:18 (05.02.2011)

    Traumy z dzieciństwa

  • Wyglada to nieapetycznie. Takie akcje mozna promowac w inny, mniej razace oczy, sposob.

    ona 11:30 (05.02.2011)

    Towarzystwo Ochrony Zwierząt

Wcześniejsze komentarze