2009-07-01, 07:53 | Pieniądze + styl życia
Apple über alles?
Dlaczego to takie fajne?
Różnica w cenie pomiędzy Macintoshem a pecetem to mniej więcej 30 do 40 procent. To znaczna kwota, bo za 5 tysięcy można mieć już bardzo porządnego peceta i decyzja, żeby za te same pieniądze kupić Maka nie należy może do heroicznych, ale świadczy o tym, że kupujący ma na względzie inne zalety niż tylko czysto praktyczne.
- Chciałbym kupić dla mojej firmy komputery Macintosh – mówi Marcin z Warszawy, właściciel wydawnictwa. – Właściwie wszystko jest tam lepsze, najważniejsza jest grafika. Jest po prostu dopieszczona w najdrobniejszych szczegółach. Pracuje się na nich o wiele łatwiej, lepiej rozwiązana jest ergonomika tego komputera. Kiedy jednak pomyślę o kosztach, to zaczynam myśleć, że trzeba ten zakup przełożyć na później. To drogi sprzęt i ciągle jeszcze nie mogę sobie pozwolić na taką ekstrawagancję. Myślę jednak, że kiedyś to zrobię. Kupię Macintoshe dla wszystkich pracowników.
Rewelacyjny i nowoczesny dizajn to jedno, a system operacyjny drugie. To „drugie” jest oczywiście ważniejsze i o wiele bardziej pasjonuje użytkowników. Większość osób wybierających komputer Apple podkreśla lekkość i elastyczność systemu oraz jakość zarządzania pamięcią. Panuje jednak także pełna zgoda co do tego, że do komputera Macintosh trzeba dojrzeć, jeśli ktoś przez całe życie używał Windowsa, trudno będzie go przekonać do zakupu Apple’a z oprogramowaniem OS X.
Krytycy Apple’a marudzą – tak to trzeba nazwać – że w środowisku OS X nie otwierają się programy, które „chodzą” w systemie Windows. Są to jednak typowe podszczypywania konkurencji i zastrzeżenia wyrażane przez ludzi dotkniętych manią. Jeśli ktoś ma ochotę zainstalować program do ściągania napisów do filmów i ten akurat program nie otwiera się na Macintoshu, to rzeczywiście może mieć zastrzeżenia.
Jakość i spadki cen
Nie bez znaczenia przy zakupie komputera Apple jest stabilna cena poszczególnych modeli. Dotyczy to komputerów Macintosh i laptopów MacBook. Nie ma raczej obaw co do tego, że po roku od zakupu, kiedy na rynku znajdą się nowsze i bardziej zaawansowane technologicznie modele, cena naszego poczciwego MB unibody poleci na łeb na szyję i my, nieszczęśliwi poszukiwacze niekonwencjonalnego sprzętu i oprogramowania, zostaniemy na lodzie.
Nic takiego się nie stanie, nasz Apple będzie tak samo dobry i sprawny. Będzie oczywiście troszkę w tyle za swoimi młodszymi braćmi, ale nie sposób będzie nazwać go szmelcem. Jeśli będziemy o niego dbać i nie zniszczymy mu obudowy lub klawiatury nieodpowiedzialnym rzucaniem na podłogę lub stół, może nawet posłużyć nam około 6 lat. Oczywiście w międzyczasie będziemy musieli wymienić w nim baterię, ale to drobiazg.
Fanatyczni zwolennicy Apple’a twierdzą ponadto, że lepiej kupować używany sprzęt tej firmy niż nowe pecety. No cóż… dla każdego coś miłego i odpowiedniego.
Dziwny język Apple
Firma Apple jest nieco dłużej na rynku niż poczciwe pecety, stąd język polski używany w oprogramowaniu może nieco drażnić i zaskakiwać młodszych użytkowników. W czasach, gdy zaczynała się przygoda Apple, mówiło się inaczej, mniej „nowocześnie” i mniej „komputerowo”. Żółty prostokąt z zakładką to w Macintoshu teczka a nie folder. Nie ma tam także pulpitu, bo jest zamiast niego staroświeckie biurko. Najlepsze jest jednak słowo „poniechaj”, którego używa się zamiast pecetowego „anuluj”. Złośliwcy rżą ze śmiechu i mówią: „poniechaj acan mej myszki, bo młoda i wstydliwa”. Jednak zatwardziali użytkownicy Apple nic sobie z tego nie robią.
Panuje powszechna zgoda co do tego, że komunikaty pojawiające się na monitorach Apple są bardziej ludzkie i mniej oficjalne niż w Windowsach. Człowiekowi lżej się robi na sercu kiedy zamiast bezdusznego „proszę czekać” na monitorze zjawia się koleżeński i sympatyczny komunikat „poczekaj chwilkę”. To swojskie i przez to także zyskuje się sympatię użytkowników.
Czy on nie ma wad?
Jasne, że ma bo nikt i nic nie jest doskonałe. Każdy kto pracował przez dłuższy czas na Makach wie, że po intensywnej eksploatacji potrafią one poważnie zwalniać obroty. Włączają się ospale, ciężkie aplikacje uruchamiają znacznie wolniej. Dla wielu użytkowników jest to dramat i powód do krytyki Apple’a w całości, tak jakby problem spowolnienia nie dotyczył pecetów.
Kiedy nasz Maczek zwalnia, nie należy wpadać w panikę i lecieć do sklepu po wspomagające oprogramowanie. To nie jest Windows i można usprawnić pracę naszego jabłuszka w sposób prosty oraz skuteczny. Powinniśmy w tym celu posiadać: dostęp do praw administratora (preferencje systemowe), OnyX; Titanium Software i AppTrap; AppTrap. Tutaj mała dygresja dotycząca OnyXa: człowiek, który przysposabiał program dla użytkowników władających biegle wyłącznie językiem polskim, powinien wrócić do szkoły na lekcję ortografii. Błędy rażą, ale urządzenie działa.
OnyX jest wspaniałym narzędziem, dzięki któremu nasz Maczek będzie działał jak marzenie. Trzeba co jakiś czas uruchamiać to, co kryje się w zakładce z napisem „automatyka”. Jeśli będziemy stosować to, co niebiosa zesłały nam w Onyksie, niepotrzebne będą żadne defragmentacje dysków, programy antywirusowe i temu podobne historie.
Wróćmy jeszcze na koniec do dizajnu. To, co jest obecnie najfajniejsze, to chyba laptopy Apple, linia MacBooków wykonana z aluminium, płaskich i lekkich, jak blok rysunkowy. Przedmioty mające nieco sterylny i „szpitalny’ charakter mogą się podobać lub nie, jednak w przypadku komputerów szkło i biały metal robią wrażenie. To materiały jakby stworzone dla takiego produktu, jak MacBook. I jeszcze fakt, że nadają się one do recyclingu. Mnie to wkurza, bo świadomość, że ze wszystkiego da się zrobić polarową bluzę, jest raczej dołująca, jednak maniacy ekologii powinni być zadowoleni.
Gość
Komentarze (3)
Fakt kupowanie kompa dla wyglądu mija się z celem szczególnie przy tej różnicy cen. Fajnego PC-ta można mieć już za 2 tyś ( do użytku domowego i biurowego - word , excel czy co tam innego do liczenia i katalogowania a nie gier, czy składania filmów), za najtańszego maca trzeba zapłacić 4,5 tyś i tak naprawdę nie jest on mocniejszy niż ten PC za 2 tyś tylko ładniejszy. Ale żeby mieć narzędzie pracy firmy APPLE to już trzeba zapłacić od 8 do 12 tyś za laptopa, komplecik stacjonarny (skrzynka, klawiatyrka, mysz, podstawowe programy, monitor) ok 20 tyś.
Dlatego uważam, że jeśli nie jest to urządzenie do pracy, które się zwróci np. grafikowi komp