2009-07-02, 07:59 | Pieniądze + styl życia
Chłopięcy świat
Lista kandydatek podobno jest długa. Chętkę na gwiazdora mają Paris Hilton i Megan Fox, hollywoodzkie swatki chętniej widziałyby go u boku samotnej, lecz ponętnej Jennifer Aniston. Już widzą oczami wyobraźni potężne imperium, które para mogłaby zbudować. W końcu samo nazwisko DiCaprio to marka, która warta jest dziś kilkadziesiąt milionów dolarów.
Gdy Leo zaczynał karierę jako słodki dzieciaczek w serialu Santa Barbara i horrorze Critters 3, nikt nie przypuszczał, że oto rośnie pierwszoligowy celebryta. Prorokowano raczej, że w przyszłości znajdzie ciepłą posadkę w Modzie na sukces lub innej mydlanej operze. Ale DiCaprio sprzyjał fart. W 1993 roku zgarnął rolę w filmie Chłopięcy świat, gdzie zagrał u boku samego Roberta De Niro. Kilka miesięcy później błysnął kreacją upośledzonego nastolatka w dramacie Co gryzie Gilberta Grape’a. Miał 19 lat i pierwszą nominację do Oscara. Po takim sukcesie ciekawe propozycje sypały się jak z wora św. Mikołaja.
Sharon Stone chciała mieć Leo w Szybkich i martwych, Agnieszka Holland powierzyła mu zadanie zagrania poety, Arthura Rimbauda, a Baz Luhrmann uczynił z niego Romea w kontrowersyjnej adaptacji Romea i Julii. Wydawało się, że ambitny młodzian pójdzie w stronę kina niezależnego, ale wtedy, wszystkim na złość, przyjął rolę u Jamesa Camerona w Titanicu. Gigantyczny sukces morskiej epopei wystrzelił Leo do aktorskiej ligi mistrzów, gdzie do dziś gra jako napastnik. A Leomania stała się faktem.
35-letni DiCaprio ma nosa do filmów i do interesów. Na przestrzeni ostatniej dekady zagrał w najgłośniejszych hitach m.in. Gangach Nowego Jorku, Aviatorze i Infiltracji Martina Scorsese, Złap mnie jeśli potrafisz Stevena Spielberga i W sieci kłamstw Ridleya Scotta. Dzieła z jego udziałem zarobiły do dziś ponad trzy miliardy dolarów (sam Titanic przyniósł miliard zielonych zysku). Kolejne grosiki ma przynieść nowy thriller Martina Scorsese The Shutter Island, który w wakacje wejdzie do kin. Sam Leo uszczknął z tego pokaźny kawałek, bo poza gażą przysługiwał mu zawsze procent od zarobionych milionów. Producenci płacili, bo jego nazwisko to gwarancja sukcesu.
DiCaprio rzadko pokazuje się publicznie. Paparazzi od czasu do czasu łapią go na plaży podczas spaceru z psem albo na ulicy, gdy w wyciągniętych portkach i rozmemłanym t-shircie człapie leniwie z kubkiem kawy. Trudno uwierzyć, że oto widzimy symbol seksu ostatnich lat. Mimo zbliżającej się wielkimi krokami czterdziestki, zamiast wydawać kasę na wystawne samochody, inwestuje w nieruchomości (kupił nawet wyspę na Belize) i wspomaga fundacje charytatywne. Czy przedsiębiorcza Jennifer Aniston, która sama kręci interesy warte miliony, zdoła usidlić przystojnego domatora? A może więcej szczęścia będzie miała seksowna Cameron Diaz, która od miesięcy szuka nowego chłopaka? Tak, czy siak, mają się o co bić, bo Leo poza tym, że w skarpecie trzyma pokaźną sumkę, jest także, jak twierdzi jego była dziewczyna Gisele Bundchen „najlepszym kochankiem, jakiego znało Hollywood”.
Gość
Komentarze (3)
mialo byc ''jest jak mlody de niro''