2009-07-02, 08:07 | Po prostu życie
Monogamia jest trendy?
Czynią tak wszyscy, nawet ci, którzy publicznie deklarują przywiązanie do tradycji i wierność po grób. Kiedy pozwolić im na swobodne wypowiadanie się w sieci, plotą trzy po trzy o tym, jak wspaniałą rzeczą jest skok w bok, który daje człowiekowi poczucie wolności i czyni go spełnionym. Na mój gust trochę zbyt wielu wielbicieli „luźnych związków” ujawnia się wszędzie dookoła, zbyt wielu by nie zadać pytania: czy my rzeczywiście marzymy o tym, by mieć wielu partnerów?
Pomijając już aspekty psychologiczne takiego skakania z kwiatka na kwiatek, wiemy przecież, że zbyt długie przebywanie w darkroomie może skończyć się zakażeniem HIV lub jakimś zwykłym, mniej groźnym świństwem. Oczywiście nie trzeba od razu włazić do pomieszczeń, gdzie nie ma światła i siedzą w nich jacyś nieogoleni faceci. Można przecież poznać kobietę lub mężczyznę w podróży służbowej lub na wczasach z dzieckiem. To bezpieczne. Są jeszcze fora randkowe oraz periodyki wydawane na papierze, pełne ofert seksualnych dla amatorów wszystkiego. Jest wolność i swoboda.
Po co więc likwidować monogamię i złościć się na tych, którzy nie chcą z niej rezygnować? Po to oczywiście, by uspokoić własne sumienia. Facet, który dyma wszystko co się rusza i na drzewo nie ucieka i czuje przy tym przymus takiego zachowania, ma też poczucie winy. Jest także nieco zmęczony, żeby nie powiedzieć „zmulony” swoimi ekscesami. Widząc swojego kolegę, który wzrusza ramionami przy kolejnej opowieści o kolejnej lasce, który wraca do żony i dzieci i jest z tego powodu szczęśliwy, nie może się nadziwić jak to możliwe. Wszak jedynie seks z wieloma partnerami, w dodatku przygodnymi może uszczęśliwić człowieka poczciwego. Czyż nie? Otóż nie.
Tak zwane nieskrępowane życie seksualne bywa kieratem, któremu trudno sprostać. Pół biedy, jeśli przebywamy w jakimś towarzystwie nie wytwarzającym okołołóżkowych ciśnień, ale bywa i tak, że nie zaliczenie kogoś w każdy weekend i nie zaprezentowanie owej osoby towarzystwu uchodzi za gruby nietakt. Monogamiści zaś traktowani są jak mamuty, które cudem ocalały z zagłady i właśnie wychynęły nieśmiało z lasu. Przecież trzeba cieszyć się życiem i czerpać zen pełnymi garściami inaczej wszystko nie ma sensu!
Ma, ma, monogamia nie została bowiem wymyślona po to, by utrudniać ludziom życie, lecz po to by je ułatwić, uporządkować i uczynić znośniejszym. Dziwi was to? Wyobraźcie sobie więc pierwotną, prymitywną społeczność, która żyje w rytmie natury i zmieniających się pór roku lub wylewów rzek. Walka o przetrwanie i praca, która wiąże się z wysoką specjalizacją i wysiłkiem nierzadko ponad siły jednego człowieka, wypełnia życie tych ludzi. W tym wszystkim musi być miejsce na małżeństwo, które zapewnia ciągłość pokoleniową. Sprawy wyżej wymienione są traktowane ze śmiertelną powagą, bo jeśli ktoś lekceważy wypracowane latami zasady życia w społeczności może sprowadzić na całą grupę zagładę.
Wyobraźcie sobie teraz, że w tym wszystkim pojawia się grupka ludzi, którzy miast polować lub uprawiać rolę, zajmują się uwodzeniem dziewcząt. Mają oni na tyle mocną pozycję, że nie sposób ich po porostu wygnać. Ich działalność osłabia grupę i w końcu doprowadza do jej całkowitej degeneracji. Mężczyźni zamiast polować, pilnują swoich żon i córek, te zaś nie myślą o dzieciach, tylko o nocnych przygodach z innymi mężczyznami. Życie społeczności zamienia się w paranoiczny koszmar, któremu kres przynosi najazd sąsiedniego, bardziej wojowniczego i lepiej zorganizowanego plemienia.
Aby uniknąć takich sytuacji, aby przetrwać, wymyślono dawno temu monogamię. Jeśli komuś wydaje się, że sprawy te są już nieaktualne i można się już tym nie przejmować, bo żyjemy w społeczeństwie wysoko rozwiniętym, polecam wycieczkę do któregoś z krajów arabskich, gdzie co prawda nie ma ustawowej monogamii, ale małżeństwo traktowane jest bardzo serio. Kiedy więc zaczniecie myśleć o tym, żeby spędzić życie jako wolny ptak odwiedzający różne gniazda, pomyślcie o tych, którzy traktują sprawy pomiędzy mężczyzną a kobietą poważniej od was.
Monogamia może nie jest dziś trendy w społeczeństwach Zachodu, ale nadejdzie taki czas, że znowu będzie, bo może od tego zależeć przyszłość.
Gość
Komentarze (11)
i jestem z tego dumny . Pamiętajcie wrzystko jest dla ludzi ale wszystko w nadmiaże szkodzi