0 komentarzy | dodaj komentarz ›

2009-07-17, 07:59 | Margines

Papierowy wróg

książka  fakty  Wrogowie publiczni  Bryan Burrough  John Dillinger  Bonnie i Clyde 

książka, fakty, Wrogowie publiczni, Bryan Burrough, John Dillinger, Bonnie i Clyde, zdjęcie, fotografia
Jeśli po zobaczeniu Wrogów publicznych Michaela Manna nie będzie wam się chciało czekać na Wrogów publicznych 2, 3 i 4, od razu sięgnijcie po książkę Bryana Burrougha, która stała się kanwą do napisania scenariusza. Z 700 stron pasjonującej opowieści o walce FBI z najsłynniejszymi przestępcami Ameryki wybrano tylko jednego gangstera i jeden wątek: życie i twórczość Johna Dillingera. Reszta gangsterskich gwiazd opisanych przez korespondenta Vanity Fair musi poczekać na swoją filmową kolej.

Burrough pracę nad swoim dziełem zaczął ok. 2000 roku. Uznany dziennikarz śledczy, pracujący wówczas dla Wall Street Journal przetrząsał archiwa, stare gazety i policyjne akta z myślą o zrealizowaniu miniserialu dla stacji HBO. Pomysłem zainteresował się nawet Robert De Niro, ale projekt umarł, nim powstał scenariusz. Wszystkiemu winny był brak doświadczenia Burrougha w pisaniu na potrzeby filmu. Jego pierwsze szkice były tak złe, że stacja zrezygnowała z jego usług. Jednak dziennikarz miał już tyle materiału, że postanowił przerobić go na książkę. Pisanie zabrało mu dwa lata. Jednocześnie autor poprosił o zwrot praw do pomysłu. HBO nie oponowało, bo nikt nie wierzył w powodzenie projektu. Wkrótce po premierze okazało się jednak, że monumentalna historia gangsterskiej przeszłości Ameryki jest księgarskim hitem. Prawa do sfilmowania publikacji kupili natychmiast Michael Mann i Leonardo di Caprio, który zamierzał zagrać jedną z głównych ról. Jednak wkrótce pojawiły się pierwsze problemy. Przełożenie wielowątkowej opowieści na maksymalnie 3-godzinny film było niemożliwe. Zaczęły się próby i przymiarki do wyłuskania wątku, który miał największy filmowy potencjał.

A nie było to łatwe, bo drobiazgowość, z jaką Burrough opisuje kolejnych przestępców budzi szacunek i grozę zarazem. Nie ominął żadnego detalu stroju, danych technicznych przy opisie broni, nazwisk policjantów, którzy pracowali przy śledztwach, ani opisu miejsc zbrodni. Przytacza anegdoty osób, które znały osobiście gangsterów, ich sąsiadów i krewnych. Wszystkie historie splatają się ze sobą, tworząc gęsto usianą mapę przestępczości czasów Wielkiego Kryzysu. Skomplikowane byłoby przełożenie tego na serial, a co dopiero na trzygodzinny film sensacyjny.

Burrough uważał, że na pierwszy ogień powinna pójść romantyczna para Bonnie i Clyde, która przez większą część książki gra pierwsze skrzypce. Jednak producenci uparli się, by opowiedzieć o wielkiej ucieczce Johna Dillingera. Scenariusz tworzono prawie trzy lata, a Ann Biderman, jedna ze scenarzystek stwierdziła, że był to jeden z najtrudniejszych tekstów, z jakimi miała w życiu do czynienia. Pisarz nie do końca był zadowolony z wersji końcowej, twierdząc, że fakty zostały nieco nagięte, ale w końcu skapitulował. Można było wreszcie wejść na plan. Wtedy z projektu zrejterował di Caprio, który miał dość czekania i wybrał rolę detektywa w Wyspie szkieletów Martina Scorsese. Producenci nie płakali jednak długo, bo rolę Johna Dillingera przyjął sam Johnny Depp.

Póki co film zbiera jeszcze cieplejsze recenzje niż książka. Krytycy chwalą przede wszystkim kreację Deppa. A Burrough wraz z teamem scenarzystów już podobno szykują sequel. Znając ich tempo, polecam jednak lekturę 700 - stronicowego tomiska. Nawet jeśli czytacie z prędkością jedna strona na tydzień, uwiniecie się z książkową wersją Wrogów publicznych przed filmowcami.


Tytuł: Wrogowie publiczni
Autor: Bryan Burrough
Wydawnictwo:  Prószyński i S-ka
Cena: 36 zł

DK

Artykuł nie ma komentarzy.

Na żywo

  • nie wiem mnie to nie szokuje

    Gość 22:20 (15.02.2011)

    Trumny i modelki

  • Właśnie... ubranie przeznaczone dla studenta, którego nie może kupić :D hahaha

    Gość 15:46 (15.02.2011)

    Ubiór dla studenta

  • co za bzdurny tekst!!! autor chyba nie doczytał czym jest aseksualność!!!!!

    Gość 00:31 (13.02.2011)

    Może właśnie ty jesteś aseksualny?

  • Autor: 1410

    Autor:Autor: Pilot

    Za złomowe F-16 mogliśmy wyposażyć nasze wojsko w MiGi.Jeżeli kaczory czują wstręt do Rosji,to można było zamówić samoloty w Szwecji lub we Francji,ale u Europejskiego producenta.Chodzi o możliwość remontów w pobliskich bazach..F-16 bez bazy remontowej, pójdą szybko na zlom.Dla PiS-u nawet gówno amerykańskie uchodzi za złoto.


    Tyle tylko, że wszystkie wymienione przez ciebie konstrukcje mają wady:
    - Gripen jest samolotem stosunkowo młodym i niedopracowanym (vide samoistne katapultowanie pilota podczas ostrego manewru)
    - Rafale, ta konstrukcja jest używana jedynie przez Francję. Dlatego też uzbrojenie jakie przenosi, nie poraża (chodzi tu o wymienność rodzajów broni-np. amerykanskich pocisków sidewinder lub amraam)

    Gość 23:33 (12.02.2011)

    MIG-29, najlepszy samolot Układu Warszawskiego

  • Autor: matewek


    hahahah odwarzny sie znalazl, jesli masz 100lat to ok zwracam honor. ale jesli masz od 10-30lat nie pisz ze jestges taki NIEUSTRASZONY bo sie zdziwisz


    Nie piszę, że jestem nieustraszony. Po prostu horrory nie wywierają na mnie zamierzonego przez ich twórców wrażenia. Nawet podczas oglądania horroru, który jest powszechnie uznawany przez fanów za film najwyższej klasy nie czuję napięcia, rosnącej dramaturgii, ani nie wczuwam się w pieczołowicie budowany nastrój. Zamiast tego znajduję wiele niedoróbek, albo kuriozalnych (w założeniu twórców pewnie nieziemsko strasznych) scen, które mnie po prostu bawią do łez. W sumie to może nawet trochę żałuję bo (jak twierdzą moi znajomi - fani horrorów) omija mnie niezła rozrywka i kawałek dobrego kina, ale cóż wychodzi na to że ten gatunek sztuki po prostu nie jest dla mnie.

    Polecam Ci Hostel. Ale... Wiadom 22:27 (11.02.2011)

    Najlepsze horrory według mistrza Scorsese

  • Autor: .

    ...Co w tym przyjemnego?


    Orgazm jest przyjemny. Albo coś z Tobą nie tak.

    Gość 11:30 (10.02.2011)

    Seks dla świętego spokoju

  • Autor: Gość

    Autor:Autor: Malina

    dziewczyna aka "Aśka" w tym artyule powinna dostac w glupi leb,bo rzeczy ktore wygaduje w tym reportazu to jakies wierutne bzdury.W zyciu na zywo nie miala okazji ogladac tych jakze pieknych stworzen,a rzuca pod ich adresem same oszczerstwa.Logicznym jest tez ze ptasznik nie wyjdzie z toalety tylko po to zeby ugryzc taka panne w zakłaczona dupe...wiadomo ze ptaszniki nie lubia nadmiaru wody,sa tez za czyste zeby lazic po zasranych gnojem rurach....Ludzie ktorzy maja nieuzasadniony lek wobec pajakow (a juz tym bardziej jesli nie mieli z nimi stycznosci) sa posmiewiskiem...



    malina to ty jestes posmiewiskiem i nienormalnym czlowiekiem, bo tylko taki moze pozytywnie wyrazac sie na temat hodowli pajakow - ptasznikow w domu. Jak pewnie wiesz - jak powinnas wiedziec - nie sa to bynajmniej domowe stworzenia i uzasadniony jest lek przed nimi. Zycze by to wlasnie ciebie taki jadowity ptasznik ugryzl w

    Anonymous 14:44 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Jadowite węże? Przecież w Polsce nie można hodować jadowitych!!! Ten fakt tylko kity wciska, żeby ludzie mieli co czytać.

    Anonymous 14:42 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Autor: anonim

    Duzo by o tym pisac...
    Mam 50 lat i wciaz lecze traumy powstale w dziecinstwie. Szkola, kolonie, rowiesnicy, dom rodzinny, molestowanie.
    Wtedy nie bylo psychologow itp w szkolach, nauczyciele z lapanki nieduoczeni z brakami dydaktycznymi wybierali sobie taka ofiare i dawali klasie jak na talerzu. Zwykle byla to osoba o ktora nikt sie nie upomnial, ktorej nikt nie obronil.

    zdziwisz się ale ale nadal nie ma żadnej pomocy i nauczyciele się nie zmienili, kur*** myślałem, że tylko ja mam takie przeżycia ale skoro jest o tym cały artykuł i większość rzeczy się zgadza... sam nie wiem czy się cieszyć, że nie jestem sam czy smucić, że nie jestem jakiś oryginalny... chociaż w sumie to nie powód do dumy ale wydaje mi się, że moje dzieciństwo to było piekło... ale chciałbym się uporać ze swoimi traumami przynajmniej tymi z dzieciństwa... a teraz jestem w liceum nie daje sobie rady wszystko się nawarstwia problemy

    Gość 23:18 (05.02.2011)

    Traumy z dzieciństwa

  • Wyglada to nieapetycznie. Takie akcje mozna promowac w inny, mniej razace oczy, sposob.

    ona 11:30 (05.02.2011)

    Towarzystwo Ochrony Zwierząt

Wcześniejsze komentarze