2009-07-17, 08:33 | Po prostu życie
Ciszej nad złotą trumną
Niektórzy odkryli w Michaelu swojego krewnego. „Pogrążam się w żałobie po moim przyjacielu, bracie, mentorze i największej inspiracji. Dawał mnie i mojej rodzinie nadzieję. To dzięki niemu nauczyłem się jak być sobą” – napisał wzruszony MC Hammer. Inni podeszli do sprawy w kategoriach globalnych: „Świat doświadczył dziś niebywałej straty. Jestem myślami z rodziną i przyjaciółmi Michaela. Niech Bóg Was błogosławi. Niech Bóg błogosławi wszystkich” – załkała blond gwiazdka Heidi Montag. Wraz z nią łzy roniła Brooke Shields, Rihanna, a nawet sama Madonna, która jako pierwsza zareagowała na tragiczną wiadomość. „Nie mogę przestać płakać. Świat stracił wielkiego artystę, ale jego muzyka będzie żyła wiecznie” – napisała Madge na swojej stronie. Kilka gwiazdek przyznało się do znacznie poważniejszych komplikacji emocjonalno – fizjologicznych. Rudowłosa Lindsay Lohan wyznała bez oporów: „To straszna wiadomość. Jest mi niedobrze. Chyba zwymiotuję”.
Nieco większą inwencją wykazali się rock’n’rollowcy. John Mayer podszedł do sprawy genetycznie: „Straciliśmy DNA naszej kultury. My, dzieci dorastające przy Thrillerze będziemy za Tobą tęsknić”. Travis Barker i Lil Jon konkretnie: „Michael Jackson R.I.P”. Zaś Elton John zamiast mówić, zagrał jak zwykle piosenkę. Tym razem Don’t Let the Sun Go Down On Me.
Za oceanem przeważał ton podniosły i tylko jedna gwiazda pozwoliła sobie na otwarte dowcipkowanie ze śmierci Idola. Słynąca z ciętego dowcipu Sarah Silverman (to ona nagrała przebój I’m Fuckin’ Matt Damon) stwierdziła: „Michael Jackson nie żyje? O Boże. Jego dzieci wreszcie są wolne. Przepraszam, to było w złym guście. Patrzcie! Jedzie niebieski samochód!”. Dlatego do akcji wkroczyli polscy dziennikarze i artyści, by przywrócić proporcje i uświadomić światu, gdzie jest miejsce Króla Popu.
Lont odpalił Robert Leszczyński, który słynie z tego, że zawsze ma coś kontrowersyjnego do powiedzenia, choć nie zawsze na temat. W TVN24 stwierdził, że Jackson nie pozostawił po sobie żadnej spuścizny i zmarł jako artysta sfrustrowany, którego płyty od dawna się nie sprzedawały. Jego komentarz był jak wolny w wykonaniu Krzynówka – trochę przestrzelony. W końcu wystarczyłoby, żeby po MJ pozostał tylko Thriller (do dziś sprzedało się rekordowe 100 milionów egzemplarzy płyty), a tytuł Króla Popu i tak był jego. Fani zareagowali błyskawicznie i stworzyli w serwisie Facebook stronę „Robert Leszczyński ssie”. Póki co zapisało się 1000 osób. To trochę mniej niż kupiło płyty Jacksona, ale jeszcze 20 lat i dziennikarz będzie mógł nazwać siebie co najmniej Księciem.
Prostolinijną szczerością postanowił wykazać się Paweł Kukiz. Muzyk znany prawie na całym świecie, a przynajmniej w kilkunastu polskich miastach stwierdził, że Król był raczej odtwórcą niż twórcą, w dodatku moralnie podejrzanym. Jego piosenki były muzyką producentów, zaś główną zaletą Michaela była pracowitość. By jednak być zupełnie w porządku dodał na koniec, że wyciąganie brudów i nagonka na mistrza „są nie fair”.
Do grona specjalistów od Michaela Jacksona postanowił dołączyć także Maciek Maleńczuk. Jak na wszechstronnego artystę przystało, rockman postanowił postawić diagnozę medyczną. Po przeanalizowaniu faktów medialnych orzekł, iż Jacksona zabiły nie leki, ale ich odstawienie, czyli tzw. detoks. Prawdopodobnie inspirowały go słowa Keitha Richardsa, który stwierdził, że narkotyki nie są niebezpiecznie, trzeba tylko wiedzieć, ile można zażyć. Szkoda, że ani Leszczyński, ani Kukiz z Maleńczukiem nie wykazali się przenikliwością innego rock’n’rollowca, Colina Farrella: „To nie tak, że jestem głupi. Ja po prostu czasem nie myślę”.
Gość
Komentarze (17)
Michael Jackson byl ikona i pozostanie legenda. Bez wzgledu na kontrowersyjne poglady innych.
I moze dajmy juz spokoj
kukiz - ten co kurwa jest sławny, i jest żyjącą historią... kurwa ludzie ledwo go znają a michaela zna każda osoba na tej kuli ziemskiej a jego thriller, billy jean, beat it, bad, history i inne będą lecieć w radiu przez najbliższy wiek.
leszczyński - wiecie co? o tej cipie to ja już nie będe pisał... nie chce się zniżać do jego poziomu
Ten dupek R. Leszczyński to jest dno dziennikarstwa, także nie zawracajmy sobie nim głowę
bo jestes debilem?