2009-07-18, 07:47 | Margines
Islam z ludzką twarzą
Błąd został naprawiony w zeszłym roku, gdy prestiżowy Instytut Gallupa wydał niezwykłą książkę Johna L. Esposito i Dalii Mogahed Who Speaks For Islam? What a Billion Muslims Really Think. Z ponad 50 tys. ankiet i rozmów, które naukowcy przeprowadzili na potrzeby swojej publikacji wyszła rzecz zaskakująca dla wszystkich Amerykanów: muzułmanie to zupełnie normalni ludzie.
Badania składały się z pięciu zestawów pytań, podzielonych tematycznie, które później stały się rozdziałami książki: „kim są muzułmanie”, „demokracja, czy teokracja”, „skąd się biorą radykałowie”, „czego pragną kobiety” oraz „zderzenie, czy współistnienie” (tu zgromadzono pytania na temat domniemanego konfliktu z Zachodem). Każdy dział składał się z wielu pytań szczegółowych, które dotyczyły kwestii, o które każdy chciałby zapytać, ale się wstydzi lub boi – dlaczego kobiety noszą czadory, czy są do tego zmuszane, jakie są wartości rodzinne muzułmanów, jaki jest ich stosunek do demokracji, społeczeństwa obywatelskiego i wolności słowa, czy duchowni powinni mieć wpływ na politykę, itd. Następnie arkusze badawcze rozdano w 35 krajach na świecie, a wyniki, w większości zaskakujące dla tych, którzy żyją tylko obiegowymi opiniami o islamie, zebrano na 230 stronach publikacji.
I cóż ciekawego można w książce Esposito i Mogahed znaleźć? Ano, na przykład to, że większość muzułmanów (średnio 80 – 90 proc.) uważa, że nie ma żadnego konfliktu między islamem a demokracją. Nie dość na tym, islam jest religią sprzyjającą rozwojowi wartości demokratycznych. W Iranie, Iraku i Indonezji ponad 90 proc. osób zadeklarowało, że gdyby miało wpływ na napisanie nowej konstytucji, umieściłoby tam zapis o wolności słowa. Podobne wysokie wyniki wyszły, gdy zapytano o równy status kobiet i mężczyzn. Większość muzułmanów uważa, że prawa powinny być równe dla wszystkich, a kobiety powinny mieć możliwość równego dostępu do rynku pracy i zarobków porównywalnych z mężczyznami. Deklarowano przy tym, że żadna z powyższych opinii nie stoi w sprzeczności z prawem koranicznym.
To, co w publikacji Esposito i Mogahed jest najbardziej uderzające, to fakt, że w gruncie rzeczy niewiele różnimy się w podejściu do życia od muzułmanów. Podobnie jak oni, mieszkańcy Zachodu stawiają na rodzinę, w drugiej kolejności na karierę zawodową, a religia jest ważną częścią naszej rzeczywistości. „Wielu muzułmanów uważa religię za główny życiowy drogowskaz. To wyznacznik ich tożsamości, wspólnoty i rozwoju. Większość kobiet i mężczyzn uważa, że Sharia (prawo koraniczne) powinno być podstawą prawodawstwa. W tym akurat niewiele różnią się od Amerykanów, którzy ostatnio zadeklarowali, że chcą, by Biblia była jednym z filarów prawa” zauważają Mogahed i Esposito. Miejmy nadzieję, że pójdą za ciosem i wkrótce ukaże się ich kolejna książka, tym razem pod tytułem „Dlaczego tyle nas różni, skoro jesteśmy tak podobni”.
Gość