4 komentarze | dodaj komentarz ›

2009-07-24, 08:36 | Po prostu życie

Helmut Newton. Mistrz aktu

portrety  Planete  telewizja  filmy  dokumenty  fotografia  Helmut Newton 

portrety, Planete, telewizja, filmy, dokumenty, fotografia, Helmut Newton, zdjęcie, fotografia
Helmut Newton urodził się w 1920 roku w Berlinie. Zmarł w 2004 w Kalifornii. Twórca wyjątkowo wyrazistych i konsekwentnych tematycznie zdjęć, przeszedł do historii dwudziestowiecznej fotografii. Mistrz obrazowania historii pełnych fetyszystycznych podtekstów i seksualnie nacechowanej władzy. Wielbiciel kobiecego ciała. Ekspert w dziedzinie związków płci. 

Kojarzona z konsumpcją, próżnością i frywolnością fotografia mody była przez długi czas zamknięta w ściśle wyznaczonych ramach. Dziś o świecie mody mówi się poważnie. Na rynku księgarskim pojawia się coraz więcej pozycji książkowych opisujących zjawisko, a w przestrzeń muzealną na dobre już weszły wystawy, których ubranie i sfotografowana modelka stały się głównym - i przyciągającym rzesze zwiedzających – tematem.

Fotografia mody zmieniała swoją estetykę wraz ze zmieniającą się „polityką seksualną”, wielkimi potentatami mody czy gustem klienta. O zdjęciach mody zrobionych dla kolorowych magazynów mówi się dzisiaj, że są niezwykle istotnym działem sztuki portretu i ważnym odbiciem przemian społeczno – kulturowych. Razem ze zdjęciem mody rozwijał się kobiecy akt, cielesność zobrazowana i wystawiona na pokaz, która stał się jednym z najbardziej fascynujących i niepokojących zjawisk wizualnej kultury zachodu. Od wieków artyści go eksploatowali i redefiniowali, odbiorcy sztuki natomiast niejednokrotnie byli przez niego zaszokowani. Współcześnie jest on ciągle istotnym tematem w toczących się debatach na temat gender i damsko - męskiej tożsamości.

Newton, jak żaden inny fotograf, niebywale szykownie złamał seksualne i cielesne tabu. Jego zuchwałe przedstawienia na trwałe zapisały się w historii fotografii. Jedni go za to wychwalali pod niebiosa, inni szczerze nienawidzili, nazywając antychrystem. Jego prace doczekały się przydomku „porno chic”, o którym swego czasu rozprawiał cały, nie tylko modowy świat. W kontekście niektórych zdjęć często mówi się również o towarzyszącym odbiorcy przeczuciu zbrodni, która rozegra się za moment, bądź już się dokonała i widz ogląda jej ofiarę. Odbiorca zostaje wtedy poniekąd postawiony - tak jak i fotograf - w roli zabójcy lub świadka. Te przeczucia śmierci, bólu, zagrożenia są równie intensywne, jak przeczucia pożądania czy podniecenia.

Helmut Newton
nigdy nie ukrywał, że głównym tematem jego fotografii i tym, co go bardzo interesuje jest voyeurism. Jeden z podstawowych składników fotografii w ogóle, na zdjęciach autorstwa Newtona nabiera szczególnego znaczenia, jako że niejednokrotnie samo podglądanie staje się tu głównym tematem, a podglądający przestaje się ukrywać. Po obejrzeniu La Dolce Vita Federico Felliniego Newtona zafascynował fenomen paparazzi, ich sposób pracy i zdjęcia, których są anonimowymi autorami. Taka rola mu się marzyła. W słynnym wywiadzie dla Newsweeka mówi o sobie, że jest pistoletem do wynajęcia i zawodowo nie ma ze sztuką nic wspólnego. Nigdy nie pretendował do pozycji artysty i nie chciał być jako artysta postrzegany.

Newton i inni fotografowie kolorowych pism biorąc udział w kreacji sezonowej mody, kreowali też szczególny typ kobiety i jej ciała. Kobiecemu ciału kultura przypisała płynność i miękkość, męskie natomiast kojarzone było z harmonią, heroizmem i potęgą wyrażaną w formie silnego i zdyscyplinowanego pancerza. Modelki na zdjęciach Helmuta Newtona ubrane w seksualne napięcie, bardziej niż w ciuch, mocno zbliżają się do ideałów męskiej cielesności. Nagość nie oznacza tu poniżenia, nie jest przyczyną wstydu czy poczucia niepewności, została starannie opanowana i zorganizowana w precyzyjny, niemal anatomiczny wizerunek kobiety ujarzmionej, ale i ujarzmiającej. Modelki na zdjęciach niemieckiego fotografa zdają się patrzeć na widza z niezwykłą siłą, pewnością siebie, swojej nagości i swojego ciała, jakby zapewniając patrzącego, że to one są tymi, które kontrolują sytuację i mają przewagę.

Lata siedemdziesiąte mocno wpłynęły na sposób obrazowania kobiecego ciała, które było do tej pory postrzegane głównie jako podstawowy element pobudzający męskie pożądanie. Newton grał w tym procesie jedne z pierwszych skrzypiec. To wtedy do pełnego głosu doszła seksualność, również ta gwałtowna i kontrowersyjna, bo oskarżana o związki z pornografią. Fotografowie związani ze światem mody odważnie definiowali i redefiniowali atrybuty płci tego czasu. Drukowano sesje ociekające przepychem, bogactwem i pięknem, które mieszało się z niepokojącą postawą modelek. Newton osiągnął mistrzostwo w obrazowaniu seksualności, przemocy i voyeurismu, często ocierającego się o perwersję. Wszystko to rozgrywało się na tle eleganckiej, stylowej i starannie zaaranżowanej przestrzeni: hollywoodzkie wille, brzegi prywatnych basenów, ogrody pałaców Monte Carlo czy paryskie wnętrza. Helmut Newton zawsze fotografował kobiety pełne erotyzmu, nienagannie zbudowane, doskonale umięśnione. Kobiety i ich lustrzane odbicia, kobiety z psem, samochodem, samolotem czy z innymi kobietami, które niejednokrotnie wcielały się w męskie role. To zobrazowane męskie fantazje o pewnej siebie i swojej seksualności, zmysłowej, eleganckiej kobiecie. Ubranej w futra, suknie, pończochy, drogą biżuterię i zawsze w pantoflach na wysokich obcasach. Zdarzało się Newtonowi nakładać na modelki gips, ortopedyczne kołnierze i gorsety, boleśnie wyglądające szyny i powypadkowe usztywnienia. Bohaterki tych zdjęć może i bywały połamane, okaleczone i z laską, ale widz zawsze miał je za zwycięskie. Dumne, wyprostowane i pewne siebie, odważnie spoglądały w obiektyw, do złudzenia przypominając posągi. Kto na obrazku jest żywą kobietą, a kto manekinem nie zawsze jest oczywiste.    

Helmut Newton był niezwykle wytrwałym obserwatorem tych kobiecych spektakli i twórcą fotografii, z których każda właściwie jest formą narracji, opowieścią, w której główna rola powierzona została kobiecie. Widz postawiony zostaje wobec zdjęcia z pragnieniem, by opowieść była kontynuowana. Owe inscenizacje wyraźnie grają kulturowymi znakami kobiecości, jej emblematami i stereotypowymi kliszami, rzucając im wyzwanie. Odbiorca ma tu do czynienia z kobiecością, która nie jest opozycją tego, co męskie, ale jest tym, co męskość uwodzi. Mimo że autorem fotograficznych portretów jest mężczyzna, to modelka kontroluje wizerunek, jaki ma powstać w wyobraźni patrzącego. Uosabia w sobie monumentalną boginię, sztuczność, chłód i niedostępność, dając jednocześnie nadzieję na profanację i destrukcję, jakiej może dopuścić się fantazja odbiorcy na tym uprzedmiotowionym ciele.

Mówiąc o swoich inspiracjach, fotograf niejednokrotnie przywoływał Historię O, francuską powieść krytyczki i redaktorki Dominique Aury. Wydana w 1954 roku, uznana za pornograficzną i zakazana we Francji książka, trafiła w ręce Newtona na początku lat sześćdziesiątych i miała swój istotny i wyrazisty udział w całych seriach zdjęć, które ukazały się w magazynach mody. Autorka usiłuje udowodnić, że literatura europejska nie posiada języka i sposobu opisu aktywnej, cielesnej seksualności z punktu widzenia kobiety. Historia o poczuciu zniewolenia, poniżeniu i wywłaszczeniu z ciała bohaterki będącej symbolem i wzorem kobiecej seksualności, ma za cel skończyć z ówczesnym mitem, że kobiecy masochizm, podniecenie związane z przemocą i męską dominacją jest efektem natury, a nie konstruktem kultury. Mitem, że kobiety są mniej seksualne lub zgoła aseksualne i brzydkie rzeczy ich nie interesują. Powieść była wyzwaniem, by tworzyć nowe seksualne światy, a Newton wyzwanie podjął.

Fotografie Newtona są odpowiedzią na fantazję o kobiecie anonimowej, która jest ciałem wyabstrahowanym ze swej tożsamości i umiejącym uwodzić nawet tym, czym nie jest. Obrazowanie oczywistych przeciwieństw wynikających z dualizmu płciowego dawno przestało być dominującą zasadą organizującą zdjęcia. Modelki zaczęły być kobietami, które uczą się mobilizacji, gwałtowności i coraz silniejszej agresji. Newtona nie interesuje biseksualizm, ale transwestytyzm, bo tylko on, powodując seksualne rozchwianie, daje szansę na grę ciałem jako pozorem, na zmianę powszechnie utrwalonych sensów, a wiec również na polemikę z prawdą o kobiecie, której tożsamość nierozerwalnie związana jest z ciałem i przez ciało stworzona.

W całej historii sztuki kulturowe wzorce piękna ustanawiały status kobiecego ciała jako przedmiotu, udowadniając raz po raz, że anatomia to przeznaczenie. Współczesne ucieleśnianie kobiecości wyłamuje się z tradycyjnie przyjętych stereotypów i wzorów, rozbija tym samym zasady ustanowionej rzeczywistości dwóch płci. Fotografie Newtona stworzyły wizerunek kobiety, która umie zdradzać swoją płeć na rzecz męskiego punktu widzenia. Autor zdjęć balansuje pomiędzy zmysłowością kobiecą i męską, manipuluje utrwalonymi w kulturze znakami, udowadniając z intrygującą bezczelnością, że każdy znak jest odwracalny. Role kobiet i mężczyzn są zagrane przez kobiece modelki, które tym teatrem poświadczają istnienie płci biologicznej, ale jednocześnie podważają dualizm męskiej i kobiecej seksualności. To odwracanie płci i jej przeistaczanie jest na fotografiach Newtona trochę parodią demonstracji ról płciowych, które narzuca na kobiety i mężczyzn kultura. Oglądamy płciowość, w jej wielu odcieniach, w różnych układach, kształtowaną każdorazowo poprzez różne wyglądy i  różne sposoby społecznego istnienia.

25 lipca kanał Planete w cyklu „Portrety” wyemituje film dokumentalny poświęcony twórczości Niemca. Helmut Newton. Mistrz aktu pokazuje fotografa przy pracy w Los Angeles, Berlinie, Paryżu i Monte Carlo. Opowiada o pracach nad modowymi sesjami, reklamą, wystawami, o powstawaniu aktów i portretów. Dotyka takich tematów, jak rola naturalnego światła w fotografii, mówi o trudnych relacjach z drukarzami w laboratoriach oraz o sposobach selekcji dziewcząt do zdjęć. Bohater jest złośliwy i prowokacyjny, zarówno, gdy mówi o życiu, jak i o sztuce. Wypowiedzi Newtona zostają dopełnione słowami niektórych z jego modeli: Catherine Deneuve, Charlotte Rampling, Sigourney Weaver czy Karla Lagerfelda. Newton ponadto opowiada o dzieciństwie w Berlinie, spotkaniu ze swą żoną - aktorką June Brunell i o swoim życiu jako portreciście Salvadora Dalego, księżniczki Karoliny z Monaco, Elizabeth Taylor i innych osobistości.

Helmut Newton. Mistrz aktu (Helmut Newton. Frames From The Edge)
Reżyseria: Adrian Maben
Film dokumentalny, Niemcy, 1989, 100 min.
Premiera: sobota, 25 lipca 2009, godz. 20.45







AW

Komentarze (4)

  • z mojego punktu widzenia żaden z niego artysta, jego prace nie są dla mnie ani interesujące ani inspirujące ani nawet nie skłaniają mnie do głębszej nad głębszym rozważaniem co miał na myśli kiedy robił te zdjęcia. I teraz nagle wygrzebuje się nie wiadomo skąd takich ludzi i dorabia ideologię i całą wspaniałą historię życia dla takiego kogoś...jak dla mnie szkoda czasu na oglądanie tych zdjęciowych wypocin , taka sztuka na siłę żeby nie było ...
    miUK 00:56 (28.07.2009)
  • Człowiek, który nie potrafi zrobić dobrego aktu w kolorze nie zasłużył na to, żeby go nazywać artystą! Walnie taki gołą babę w sepii i już jest sztuka, żal!!!
    anty_akt 09:46 (28.07.2009)
  • bardzo bardzo mnie się podobają jego zdjęcia!
    Gość 19:14 (22.08.2009)
  • Indywidualny i raczej ciężki styl Helmuta Newtona jest trudny do przełknięcia.
    Poza tym, on sam, zawsze powtarzał, że artystą nie jest i żeby go tak nie nazywać.
    Poza tym, większość komentujących te zdjęcia, patrzy na "kobiety".
    Podejrzewam, że gdybym poprosił jednego z drugim o wskazanie mi "lepszych" dostał bym w podpowiedzi kilka adresów popularnych stron erotycznych o ile nie najgorszej pornografii.

    Poza tym, co czyni artystę?
    Artystę czyni interpretacja jego prac. Prace zaczynają żyć własnym życiem, fascynacja życiem autora zaczyna być pryzmatem postrzegania prac.
    Kiedy na coś patrzysz i nie zastanawiasz się nad tym, znaczy, że tego nie lubisz.
    Nie musisz szukać sensu życia. Możesz szukać tego, czego potrzebujesz.
    Artystą się nie rodzi, nie jest. Artystą się zostaje.
    Gość 17:48 (12.11.2009)
1-4 z 4

Na żywo

  • nie wiem mnie to nie szokuje

    Gość 22:20 (15.02.2011)

    Trumny i modelki

  • Właśnie... ubranie przeznaczone dla studenta, którego nie może kupić :D hahaha

    Gość 15:46 (15.02.2011)

    Ubiór dla studenta

  • co za bzdurny tekst!!! autor chyba nie doczytał czym jest aseksualność!!!!!

    Gość 00:31 (13.02.2011)

    Może właśnie ty jesteś aseksualny?

  • Autor: 1410

    Autor:Autor: Pilot

    Za złomowe F-16 mogliśmy wyposażyć nasze wojsko w MiGi.Jeżeli kaczory czują wstręt do Rosji,to można było zamówić samoloty w Szwecji lub we Francji,ale u Europejskiego producenta.Chodzi o możliwość remontów w pobliskich bazach..F-16 bez bazy remontowej, pójdą szybko na zlom.Dla PiS-u nawet gówno amerykańskie uchodzi za złoto.


    Tyle tylko, że wszystkie wymienione przez ciebie konstrukcje mają wady:
    - Gripen jest samolotem stosunkowo młodym i niedopracowanym (vide samoistne katapultowanie pilota podczas ostrego manewru)
    - Rafale, ta konstrukcja jest używana jedynie przez Francję. Dlatego też uzbrojenie jakie przenosi, nie poraża (chodzi tu o wymienność rodzajów broni-np. amerykanskich pocisków sidewinder lub amraam)

    Gość 23:33 (12.02.2011)

    MIG-29, najlepszy samolot Układu Warszawskiego

  • Autor: matewek


    hahahah odwarzny sie znalazl, jesli masz 100lat to ok zwracam honor. ale jesli masz od 10-30lat nie pisz ze jestges taki NIEUSTRASZONY bo sie zdziwisz


    Nie piszę, że jestem nieustraszony. Po prostu horrory nie wywierają na mnie zamierzonego przez ich twórców wrażenia. Nawet podczas oglądania horroru, który jest powszechnie uznawany przez fanów za film najwyższej klasy nie czuję napięcia, rosnącej dramaturgii, ani nie wczuwam się w pieczołowicie budowany nastrój. Zamiast tego znajduję wiele niedoróbek, albo kuriozalnych (w założeniu twórców pewnie nieziemsko strasznych) scen, które mnie po prostu bawią do łez. W sumie to może nawet trochę żałuję bo (jak twierdzą moi znajomi - fani horrorów) omija mnie niezła rozrywka i kawałek dobrego kina, ale cóż wychodzi na to że ten gatunek sztuki po prostu nie jest dla mnie.

    Polecam Ci Hostel. Ale... Wiadom 22:27 (11.02.2011)

    Najlepsze horrory według mistrza Scorsese

  • Autor: .

    ...Co w tym przyjemnego?


    Orgazm jest przyjemny. Albo coś z Tobą nie tak.

    Gość 11:30 (10.02.2011)

    Seks dla świętego spokoju

  • Autor: Gość

    Autor:Autor: Malina

    dziewczyna aka "Aśka" w tym artyule powinna dostac w glupi leb,bo rzeczy ktore wygaduje w tym reportazu to jakies wierutne bzdury.W zyciu na zywo nie miala okazji ogladac tych jakze pieknych stworzen,a rzuca pod ich adresem same oszczerstwa.Logicznym jest tez ze ptasznik nie wyjdzie z toalety tylko po to zeby ugryzc taka panne w zakłaczona dupe...wiadomo ze ptaszniki nie lubia nadmiaru wody,sa tez za czyste zeby lazic po zasranych gnojem rurach....Ludzie ktorzy maja nieuzasadniony lek wobec pajakow (a juz tym bardziej jesli nie mieli z nimi stycznosci) sa posmiewiskiem...



    malina to ty jestes posmiewiskiem i nienormalnym czlowiekiem, bo tylko taki moze pozytywnie wyrazac sie na temat hodowli pajakow - ptasznikow w domu. Jak pewnie wiesz - jak powinnas wiedziec - nie sa to bynajmniej domowe stworzenia i uzasadniony jest lek przed nimi. Zycze by to wlasnie ciebie taki jadowity ptasznik ugryzl w

    Anonymous 14:44 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Jadowite węże? Przecież w Polsce nie można hodować jadowitych!!! Ten fakt tylko kity wciska, żeby ludzie mieli co czytać.

    Anonymous 14:42 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Autor: anonim

    Duzo by o tym pisac...
    Mam 50 lat i wciaz lecze traumy powstale w dziecinstwie. Szkola, kolonie, rowiesnicy, dom rodzinny, molestowanie.
    Wtedy nie bylo psychologow itp w szkolach, nauczyciele z lapanki nieduoczeni z brakami dydaktycznymi wybierali sobie taka ofiare i dawali klasie jak na talerzu. Zwykle byla to osoba o ktora nikt sie nie upomnial, ktorej nikt nie obronil.

    zdziwisz się ale ale nadal nie ma żadnej pomocy i nauczyciele się nie zmienili, kur*** myślałem, że tylko ja mam takie przeżycia ale skoro jest o tym cały artykuł i większość rzeczy się zgadza... sam nie wiem czy się cieszyć, że nie jestem sam czy smucić, że nie jestem jakiś oryginalny... chociaż w sumie to nie powód do dumy ale wydaje mi się, że moje dzieciństwo to było piekło... ale chciałbym się uporać ze swoimi traumami przynajmniej tymi z dzieciństwa... a teraz jestem w liceum nie daje sobie rady wszystko się nawarstwia problemy

    Gość 23:18 (05.02.2011)

    Traumy z dzieciństwa

  • Wyglada to nieapetycznie. Takie akcje mozna promowac w inny, mniej razace oczy, sposob.

    ona 11:30 (05.02.2011)

    Towarzystwo Ochrony Zwierząt

Wcześniejsze komentarze