1 komentarz | dodaj komentarz ›

2009-07-25, 08:18 | Margines

Kryzysowy gangster

film  gangsterzy  John Dillinger  Johnny Depp  Michael Mann  Wrogowie publiczni 

film, gangsterzy, John Dillinger, Johnny Depp, Michael Mann, Wrogowie publiczni, zdjęcie, fotografia
Michael Mann wie, jak obrabować bank i uciec bezpiecznie bez zarobienia kulki. Słynna scena z Gorączki,  w której rabusie pod wodzą Roberta de Niro wychodzą z łupem i pod ostrym ostrzałem wycofują się na bezpiecznie pozycje była tak dobrze zrobiona, że do dziś pokazuje się jako materiał instruktażowy w akademiach wojskowych i policyjnych. Skorzystało z niej także kilkunastu złodziei, którzy dzięki majstersztykowi Manna w ten sam sposób okradli banki od Stanów aż po Argentynę. Teraz amerykański reżyser znów wziął na warsztat bandziorów. I to nie byle jakich, bo samego Johna Dillingera, który w ciągu niecałego roku zabił 10 ludzi, ranił 7, obrobił kilkanaście banków, policyjny arsenał broni, kilka razy brawurowo zwiał z pilnie strzeżonych więzień i stał się pierwszym idolem rodzącej się popkultury.

Wielki Kryzys (1929-1933) zaowocował wielkimi powieściami Johna Steinbecka, wysypem melodramatów i musicali oraz narodzinami kina gangsterskiego. Umęczeni finansową depresją ludzie potrzebowali oglądać bohaterów, którzy brawurowo radzą sobie w ciężkich czasach, dochodzą do fortun i potrafią się bawić. W kinach królowały filmy z Johnem Cagneyem, a w gazetach opowieści o wyczynach nowych rewolwerowców: Pretty Boy Floyda, Bonnie i Clyde’a i najsłynniejszego z nich, „wroga publicznego numer 1” Johna Dillingera. Jego śladami podążał zacięty agent FBI (wówczas agencji w powijakach) Melvin Purvis. Dla Michaela Manna, który kocha takie pojedynki (wystarczy przypomnieć Zakładnika i Gorączkę) to wymarzony materiał na film. Gdy jeszcze w ręce wpadła mu książka Bryana Burrougha, w której amerykański dziennikarz z detalami opisuje całą historię, wiadomo było, że będzie z tego film. Choć chyba nie taki, jakiego wszyscy oczekiwali.

Bo Manna trzeba lubić, żeby kinowa adaptacja Wrogów publicznych zachwyciła. Trzeba lubić jego skłonność do drobiazgów i konkretów, żeby docenić niezbyt spektakularne, ale bliskie realiom napady na bank w wykonaniu bandy Dillingera. Każdy trwa tyle, ile prawdziwa robota słynnego gangstera: minutę i czterdzieści sekund. Jak na przeszło dwu i półgodzinny film to niewiele. Także słynne ucieczki Dillingera to raczej pokaz koronkowej roboty niż hollywoodzkich sztuczek. Nie obejdzie się również bez zrozumienia Mannowskiej słabości do powolnego rozkręcania fabuły, tlącego się napięcia i psychologicznych pojedynków. Tylko te ostatnie mają wiele z hollywoodzkiej sztampy. Dillinger z twarzą Johnny’ego Deppa to zawadiacki, lecz wrażliwy łobuz o czułym sercu. Wąskie usta Melvina Purvisa (przerażająco świetny Christian Bale) są tak zaciśnięte z determinacji, że prawie ich nie widać i aż strach pomyśleć, co by się stało, gdyby to śledczy był gangsterem. Al Capone mógłby mu pewnie tylko podawać poranną kawę i gazetę. Dillinger jest wyluzowany i dowcipny. Purvis musi być więc jego doskonałym przeciwieństwem. Zbrodnia ma być rozrywką, prawo jej twardogłowym cenzorem. Jednak Mann dodał do tego coś jeszcze: skoro Dillinger i Purvis to dwie strony tej samej monety, to jak słaby musi być to pieniądz. Bo obaj bohaterowie to w gruncie rzeczy niespełnieni i nieszczęśliwi faceci, którzy skończą w podobnie ironicznych okolicznościach. Dillinger zostanie zastrzelony po wyjściu z kina, gdzie obejrzał gangsterski film z Clarkiem Gable. Purvis sam sobie wymierzy sprawiedliwość i odbierze życie 30 lat później.

Wrogowie publiczni od pierwszej sceny, w której Dillinger ucieka wraz z kumplami z więzienia, aż po ostatnią, gdy agent Winstead odwiedza w więzieniu Billie Frechette (Marion Cotillard), dziewczynę Dillingera, by przekazać jej ostatnie słowa ukochanego to jeden wielki ironiczny komentarz Manna do romantycznego mitu gangstera. Mitu, który sprawił, że tłumy kibicowały złodziejom, gdy okradali banki  z ich własną forsą, spluwały na widok śledczych, którzy tropili idoli, a media zabijały się najpierw o wywiad z gangsterem, a chwilę później o zdjęcie jego rozszarpanego kulami ciała. Reżyser obśmiał i społeczeństwo, który pasjonując się przygodami Dillingera, nie dostrzegało go nawet, gdy siedział obok na krześle (rewelacyjna scena w kinie, gdy John z koleżkami umawiają się na kolejny skok). Do miłości Mann także podszedł z dystansem. Billie daje się uwieść Johnowi dopiero gdy dostaje od niego piękne futro.  Kryzys finansowy rodzi w końcu pewne wymagania. Wielu oczekiwało, że Wrogowie publiczni będą lekarstwem w czasach nowego kryzysu finansowego. Ale pocieszanie to nie jest robota dla Michaela Manna. Zamiast dawać nadzieję, raczej kończy z iluzją. Obrabianie banków jest jak narkotyk, który ma być lekiem na całe zło. Ale jak to z narkotykami bywa, uzależniają. A kiedy się przedawkuje, kończy się marnie pod salą kinową po obejrzeniu średniego hollywoodzkiego filmu o zmyślonych gangsterach, którym wszystko uchodzi na sucho.


Tytuł: Wrogowie publiczni
Reżyseria: Michael Mann
Występują: Johnny Depp, Christian Bale, Marion Cottilard, Billy Crudup, Stephen Dorf

DK

Komentarze (1)

  • pojedynek Pacino z De Niro jest nie do podrobienia. Depp i Bale, mimo że świetni, wypadają w takim porównaniu na trochę papierowych. gdzieś zapodziała się Mannowi tamta psychologia postaci... świetna filmowa robota i doskonały obraz ameryki tamtego czasu, ale właśnie bardziej obraz, niż opowieść o tych dwóch, jak pisze DK, zagubionych facetach
    Gość 12:47 (25.07.2009)
1-1 z 1

Na żywo

  • nie wiem mnie to nie szokuje

    Gość 22:20 (15.02.2011)

    Trumny i modelki

  • Właśnie... ubranie przeznaczone dla studenta, którego nie może kupić :D hahaha

    Gość 15:46 (15.02.2011)

    Ubiór dla studenta

  • co za bzdurny tekst!!! autor chyba nie doczytał czym jest aseksualność!!!!!

    Gość 00:31 (13.02.2011)

    Może właśnie ty jesteś aseksualny?

  • Autor: 1410

    Autor:Autor: Pilot

    Za złomowe F-16 mogliśmy wyposażyć nasze wojsko w MiGi.Jeżeli kaczory czują wstręt do Rosji,to można było zamówić samoloty w Szwecji lub we Francji,ale u Europejskiego producenta.Chodzi o możliwość remontów w pobliskich bazach..F-16 bez bazy remontowej, pójdą szybko na zlom.Dla PiS-u nawet gówno amerykańskie uchodzi za złoto.


    Tyle tylko, że wszystkie wymienione przez ciebie konstrukcje mają wady:
    - Gripen jest samolotem stosunkowo młodym i niedopracowanym (vide samoistne katapultowanie pilota podczas ostrego manewru)
    - Rafale, ta konstrukcja jest używana jedynie przez Francję. Dlatego też uzbrojenie jakie przenosi, nie poraża (chodzi tu o wymienność rodzajów broni-np. amerykanskich pocisków sidewinder lub amraam)

    Gość 23:33 (12.02.2011)

    MIG-29, najlepszy samolot Układu Warszawskiego

  • Autor: matewek


    hahahah odwarzny sie znalazl, jesli masz 100lat to ok zwracam honor. ale jesli masz od 10-30lat nie pisz ze jestges taki NIEUSTRASZONY bo sie zdziwisz


    Nie piszę, że jestem nieustraszony. Po prostu horrory nie wywierają na mnie zamierzonego przez ich twórców wrażenia. Nawet podczas oglądania horroru, który jest powszechnie uznawany przez fanów za film najwyższej klasy nie czuję napięcia, rosnącej dramaturgii, ani nie wczuwam się w pieczołowicie budowany nastrój. Zamiast tego znajduję wiele niedoróbek, albo kuriozalnych (w założeniu twórców pewnie nieziemsko strasznych) scen, które mnie po prostu bawią do łez. W sumie to może nawet trochę żałuję bo (jak twierdzą moi znajomi - fani horrorów) omija mnie niezła rozrywka i kawałek dobrego kina, ale cóż wychodzi na to że ten gatunek sztuki po prostu nie jest dla mnie.

    Polecam Ci Hostel. Ale... Wiadom 22:27 (11.02.2011)

    Najlepsze horrory według mistrza Scorsese

  • Autor: .

    ...Co w tym przyjemnego?


    Orgazm jest przyjemny. Albo coś z Tobą nie tak.

    Gość 11:30 (10.02.2011)

    Seks dla świętego spokoju

  • Autor: Gość

    Autor:Autor: Malina

    dziewczyna aka "Aśka" w tym artyule powinna dostac w glupi leb,bo rzeczy ktore wygaduje w tym reportazu to jakies wierutne bzdury.W zyciu na zywo nie miala okazji ogladac tych jakze pieknych stworzen,a rzuca pod ich adresem same oszczerstwa.Logicznym jest tez ze ptasznik nie wyjdzie z toalety tylko po to zeby ugryzc taka panne w zakłaczona dupe...wiadomo ze ptaszniki nie lubia nadmiaru wody,sa tez za czyste zeby lazic po zasranych gnojem rurach....Ludzie ktorzy maja nieuzasadniony lek wobec pajakow (a juz tym bardziej jesli nie mieli z nimi stycznosci) sa posmiewiskiem...



    malina to ty jestes posmiewiskiem i nienormalnym czlowiekiem, bo tylko taki moze pozytywnie wyrazac sie na temat hodowli pajakow - ptasznikow w domu. Jak pewnie wiesz - jak powinnas wiedziec - nie sa to bynajmniej domowe stworzenia i uzasadniony jest lek przed nimi. Zycze by to wlasnie ciebie taki jadowity ptasznik ugryzl w

    Anonymous 14:44 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Jadowite węże? Przecież w Polsce nie można hodować jadowitych!!! Ten fakt tylko kity wciska, żeby ludzie mieli co czytać.

    Anonymous 14:42 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Autor: anonim

    Duzo by o tym pisac...
    Mam 50 lat i wciaz lecze traumy powstale w dziecinstwie. Szkola, kolonie, rowiesnicy, dom rodzinny, molestowanie.
    Wtedy nie bylo psychologow itp w szkolach, nauczyciele z lapanki nieduoczeni z brakami dydaktycznymi wybierali sobie taka ofiare i dawali klasie jak na talerzu. Zwykle byla to osoba o ktora nikt sie nie upomnial, ktorej nikt nie obronil.

    zdziwisz się ale ale nadal nie ma żadnej pomocy i nauczyciele się nie zmienili, kur*** myślałem, że tylko ja mam takie przeżycia ale skoro jest o tym cały artykuł i większość rzeczy się zgadza... sam nie wiem czy się cieszyć, że nie jestem sam czy smucić, że nie jestem jakiś oryginalny... chociaż w sumie to nie powód do dumy ale wydaje mi się, że moje dzieciństwo to było piekło... ale chciałbym się uporać ze swoimi traumami przynajmniej tymi z dzieciństwa... a teraz jestem w liceum nie daje sobie rady wszystko się nawarstwia problemy

    Gość 23:18 (05.02.2011)

    Traumy z dzieciństwa

  • Wyglada to nieapetycznie. Takie akcje mozna promowac w inny, mniej razace oczy, sposob.

    ona 11:30 (05.02.2011)

    Towarzystwo Ochrony Zwierząt

Wcześniejsze komentarze