2009-07-28, 07:59 | Po prostu życie
Zaczarowany stadion
Okazało się jednak, że zawodnicy miejscowej reprezentacji nie chcą pracować nad formą w trybie przyjętym przez inne piłkarskie federacje. W Afryce nie wystarczy bowiem szybko biegać po boisku i celnie strzelać gole. Żeby mieć zagwarantowany sukces, trzeba jeszcze żyć w zgodzie z demonami, a te jak wiadomo łatwo wpadają w gniew i można sobie nieźle nabruździć, jeśli się w porę takiego demona nie przekupi. Zawodnicy z Suazi postanowili więc zadbać o to, by demony były po ich stronie.
W Suazi każdy szanujący się człowiek nosi przy sobie Muti - to coś w rodzaju talizmanu, dzięki któremu demony stają się przyjacielskie. Jeśli na przykład chcemy załatwić pozytywnie naprawę samochodu, to oprócz tego, że stawiamy auto w warsztacie, wkładamy jeszcze pod siedzenia auta stosowne Muti i gotowe. Jak ktoś chce aby dziewczyna, w której się zakochał, była mu przychylna, zakopuje w jej ogródku Muti i seks ma jak w banku.
Kiedy zaś zawodnicy jakiegoś klubu lub reprezentacji chcą mieć absolutną pewność, że demony nie przeszkodzą im w odniesieniu zwycięstwa, muszą wziąć swoje Muti, iść nocą na stadion, gdzie leży murawa za 600 tysięcy dolarów i wkopać swoje talizmany w okolicach obydwu bramek oraz na środku boiska. Potem nie trzeba już nic robić. Zwycięstwo pewne.
Oczywiście może się zdarzyć, tak jak w Suazi, że z rana na stadion zajrzą działacze i odwołają mecz, bo zryta murawa za 600 tysięcy dolarów nie będzie się nadawała do niczego, a następnie rozpoczną śledztwo mające na celu odnalezienie sprawców tej szkody i ich dożywotnią dyskwalifikację. Oznaczać to jednak będzie tylko tyle, że przeciwnik miał lepsze Muti i silniejsze demony stały po jego stronie.
Gość