2009-08-03, 08:02 | Margines
Dzieciństwo w oparach sadyzmu
Był za to doktor Dolittle, który potrafił gadać ze zwierzątkami, Puc, Bursztyn i ich goście, Pożyczalscy. Nikt nie popadał w szaleństwo, nie ginął tragicznie. Zaraz, zaraz, czy aby na pewno? Stojąc pod salą kinową poczułam na karku mroźny oddech złych wspomnień i nagle przed oczami stanęły mi lektury szkolne, od których nawet najnormalniejszym dzieciom musiała się skurczyć lewa półkula mózgu. A w każdym razie ta jej część, która odpowiedzialna jest za pozytywne emocje.
Tadeusz, Eliza Orzeszkowa
Tadeuszek ma trudny życiowy start – rodzina uboga, ojciec najmita (czyli chłop) wraz z matką całe dnie spędzają w służbie u bogatego właściciela ziemskiego. Nic dziwnego, że nie mają czasu dla dziecka. Ale dwuletni chłopczyk obdarzony jest bujną fantazją i ciekawskim usposobieniem, więc gdy rodzice pracują w pocie czoła, on biega po lesie, zbiera kwiatki, obserwuje zwierzątka. Podczas jednej z takich wypraw dostrzega ślicznego ptaszka, za którym biegnie. Niestety, Tadeuszek potyka się, wpada do rowu wypełnionego wodą i topi się.
Co autor miał na myśli: burżuazyjny system zniewolenia i wyzysku prowadzi do dramatu i zniszczonego życia klas niższych.
Co sądzi dziecko: ciekawość to pierwszy stopień do piekła; lepiej zdusić wyobraźnię i ciekawość niż się utopić w rowie.
Antek, Bolesław Prus
Znowu wieś i trudna sytuacja materialna. Antek, jak chińskie dziecko, pracuje odkąd skończył 5 lat. Z początku pasie świnie, ale ta praca mu nie idzie, a świnie wchodzą w szkodę. Jednak Antek ma inny talent, umie swoim kozikiem wystrugać alternatywną rzeczywistość, a nawet zabawki. To jednak nie podoba się matce, która wyraźnie nie ma zmysłu biznesowego. Za karę posyła więc syna do szkoła. Antek próbuje się czegoś nauczyć, ale częściej wykorzystywany jest jako tania siła robocza. Nie lepiej wiedzie mu się także na praktyce u kowala, który zazdrosny jest o umiejętności chłopca. No i co zrobić z takim utalentowanym gówniarzem? Matka prosi, żeby poszedł sobie w świat, bo nie ma już ani pieniędzy na darmozjada, ani cierpliwości dla jego fanaberii. W międzyczasie wsadza do piekarnika młodszą siostrę Antka, Rozalkę, w celach leczniczych. Upieczone dziecko jednak nie wykazuje oznak zdrowienia.
Co autor miał na myśli: burżuazyjny system zniewolenia i wyzysku prowadzi do dramatu i zniszczonego życia klas niższych.
Co sądzi dziecko: talent to przekleństwo, lepiej więc się z nim nie ujawniać i przejechać do końca szkoły na trójach. Potem trzeba iść do zawodówki, może nikt się nie zorientuje, że mam wybitny talent malarski, nie wsadzi do pieca ani nie wygoni w świat.
Janko Muzykant, Henryk Sienkiewicz
Autor Trylogii musiał wyraźnie odreagować opisanie tylu wesołych przygód, więc jako antidotum wymyślił opowieść o chłopcu, który kochał muzykę, co nie skończyło się dla niego dobrze. Chromy Janko to zmartwienie dla rodziców – nie nadaje się do pracy na roli, za to ma duszę artysty. Zakochany w dźwięku skrzypiec zakrada się do dworu, by dotknąć instrumentu marzeń. Przyłapany na zakazanych pieszczotach zostaje oskarżony o próbę kradzieży i skazany na chłostę. Umiera w wyniku odniesionych obrażeń. A przecież chciał tylko dotknąć tych cholernych skrzypiec.
Co autor miał na myśli: burżuazyjny system zniewolenia i wyzysku prowadzi do dramatu i zniszczonego życia klas niższych.
Co sądzi dziecko: utwierdza się w przekonaniu wyniesionym z lektury poprzednich nowel; poza tym uznaje, że spełnianie marzeń niechybnie prowadzi do śmierci.
O psie, który jeździł koleją, Roman Pisarski
Poczciwy zawiadowca stacji przygarnia mądrego kundla Lampo. Przez większość książki czytamy o jego niezwykłych wyczynach, wierności i przyjaźni. Potem Lampo ginie rozjechany przez pociąg (bohatersko, ratując dziecko swego pana). The End.
Co autor miał na myśli: trudno powiedzieć
Co sądzi dziecko: nic, bo jest zbyt załamane i zapłakane, żeby myśleć. Dochodzi do wniosku, że świat jest zły, okrutny i w ogóle przestaje czytać. Gdy dorośnie, wstąpi do Prawa i Sprawiedliwości, żeby to wszystko wreszcie naprawić.
Gość
Komentarze (113)
Wogole stwierdzenie co dziecko sadzi chyba jest nie na miejscu bo biorac pod uwage zakres ksiazek sa one od podstawowki do liceum...
Bardzo plytki artykul,jedyne ciekawe stwierdzenie to o PIS,ale co tu naprawiac?Odciac dzieci od ksiazek wybitnych autorow bo politycy nudzili sie w szkole?
Nieswiadome metafory, role spoleczne strategie postrzegania, itd
NIC.