0 komentarzy | dodaj komentarz ›

2009-08-04, 07:48 | Margines

Wróg publiczny made in France

film  DVD  Vincent Cassel  gangsterzy  John Dillinger  Jacques Mesrine 

film, DVD, Vincent Cassel, gangsterzy, John Dillinger, Jacques Mesrine, zdjęcie, fotografia
Ameryka miała Johna Dillingera. Francuzi nie chcieli być gorsi i właśnie przypominają światu o swoim wrogu publicznym numer 1. Był nim Jacques Mesrine (1936 - 1979), bezczelny bandzior rabujący w latach 60. banki, porywający milionerów dla okupu i mordujący z zimną krwią tych, co stawali mu na drodze. Już wkrótce do europejskich kin trafią dwa filmy o życiu i działalności gangstera (francuska premiera odbyła się w zeszłym roku). Obie części Wroga publicznego numer 1 wyreżyserował Jean – Francois Richet, a w rolę geniusza zbrodni wcielił się Vincent Cassel. W Polsce filmy ukażą się na DVD 16 września.

Mesrine tym tylko różnił się od Dillingera, że jego kariera trwała znacznie dłużej, bo aż 20 lat. Poza tym, podobnie jak amerykańskiemu koledze po fachu nie brakowało mu fantazji, gestu i stalowych nerwów. Kilka razy aresztowany, za każdym razem wiał w najbardziej niespodziewanym momencie. Raz wcisnął stróżom prawa bajeczkę o tym, że jest szpiegiem na usługach francuskiego wywiadu; innym razem zwiał z sądu, już po ogłoszeniu wyroku, biorąc sędziego na zakładnika. Jako mistrz kamuflażu, uniknął wielu zasadzek, umykając niezauważony przez agentów sił specjalnych.

Policja w końcu zwątpiła w legalne sposoby i koniec końców zmontowała grupę pościgową, która dorwała Mesrine’a na ulicy i dla pewności wpakowała w niego 50 kul. Rodzina przestępcy do dziś w sądach próbuje udowodnić, że była to egzekucja pod przykrywką prawa, a nie działanie w samoobronie.

Kariera Mesrine’a była tak bogata, że nie dziwi wcale fakt, iż Richet, który był także współscenarzystą zdecydował się na zrobienie aż dwóch filmów. Pierwsza część opiera się w dużej mierze na pamiętnikach gangstera, które ten spisał w czasie odsiadki i przemycił zza krat. Mocno idealizując swoje poczynania, przedstawia siebie jako Robin Hooda i wojownika, który walczy o godność, której pozbawił go francuski system. Choć przyznał się do 39 zabójstw (policja twierdzi, że i tu mocno przesadził), twardo obstawał przy tym, że nigdy nie zabił niewinnego lub nieuzbrojonego człowieka.

Swoją wywrotową działalność prowadził nie tylko we Francji, ale także w Kanadzie, gdzie rabował wspólnie ze swoją narzeczoną (zasłużyli nawet na przydomek nowej Bonnie i Clyde’a), Hiszpanii i Wenezueli, ale to w swoim ojczystym kraju nabroił najbardziej. Od 1972 roku obrobił kilkadziesiąt sklepów z biżuterią i kilkanaście banków. Zaczęły krążyć plotki, jakoby Mesrine współpracował ze skrajnie prawicową organizacją terrorystyczną OAS, która miała mu dostarczać lewe dokumenty. Podobno na ich zlecenie miał przygotować zamach na prezydenta Valery’ego Giscarda d’Estainga. Jednak miarka się przebrała dopiero, gdy w czerwcu 1979 roku porwał milionera Henri Lelievre’a, za którego zgarnął 6 milionów dolarów okupu. Cztery miesiące później policja wytropiła Mesrine’a na przedmieściach Paryża i wykonała wyrok śmierci.

Kto jednak liczy na romantyczny portret wyrzutka społecznego w stylu klasycznych hollywoodzkich sensacyjniaków, niech nawet nie sięga po filmy Richeta. Francuskie thrillery tym się różnią od produkcji z Fabryki Snów, że nie ma w nich miejsca na subtelności. Vincent Cassel odrzucił nawet pierwszą wersję scenariusza, bo uznał, że Mesrine za bardzo przypomina wyidealizowanych bohaterów rodem z amerykańskich filmów. Dlatego scenarzyści zrezygnowali z budowania legendy na rzecz brutalnie szczerej prawdy. Koniec końców wyszło i tak jak w prawdziwym kinie gangsterskim, gdzie najczarniejszym charakterem nie jest przestępca, ale zawsze policjant.

Tytuł: Wróg publiczny numer jeden
Reżyseria:  Jean – Francois Richet
Dystrybucja: Monolith Video
Cena: 39,99 zł 

DK

Artykuł nie ma komentarzy.

Na żywo

  • nie wiem mnie to nie szokuje

    Gość 22:20 (15.02.2011)

    Trumny i modelki

  • Właśnie... ubranie przeznaczone dla studenta, którego nie może kupić :D hahaha

    Gość 15:46 (15.02.2011)

    Ubiór dla studenta

  • co za bzdurny tekst!!! autor chyba nie doczytał czym jest aseksualność!!!!!

    Gość 00:31 (13.02.2011)

    Może właśnie ty jesteś aseksualny?

  • Autor: 1410

    Autor:Autor: Pilot

    Za złomowe F-16 mogliśmy wyposażyć nasze wojsko w MiGi.Jeżeli kaczory czują wstręt do Rosji,to można było zamówić samoloty w Szwecji lub we Francji,ale u Europejskiego producenta.Chodzi o możliwość remontów w pobliskich bazach..F-16 bez bazy remontowej, pójdą szybko na zlom.Dla PiS-u nawet gówno amerykańskie uchodzi za złoto.


    Tyle tylko, że wszystkie wymienione przez ciebie konstrukcje mają wady:
    - Gripen jest samolotem stosunkowo młodym i niedopracowanym (vide samoistne katapultowanie pilota podczas ostrego manewru)
    - Rafale, ta konstrukcja jest używana jedynie przez Francję. Dlatego też uzbrojenie jakie przenosi, nie poraża (chodzi tu o wymienność rodzajów broni-np. amerykanskich pocisków sidewinder lub amraam)

    Gość 23:33 (12.02.2011)

    MIG-29, najlepszy samolot Układu Warszawskiego

  • Autor: matewek


    hahahah odwarzny sie znalazl, jesli masz 100lat to ok zwracam honor. ale jesli masz od 10-30lat nie pisz ze jestges taki NIEUSTRASZONY bo sie zdziwisz


    Nie piszę, że jestem nieustraszony. Po prostu horrory nie wywierają na mnie zamierzonego przez ich twórców wrażenia. Nawet podczas oglądania horroru, który jest powszechnie uznawany przez fanów za film najwyższej klasy nie czuję napięcia, rosnącej dramaturgii, ani nie wczuwam się w pieczołowicie budowany nastrój. Zamiast tego znajduję wiele niedoróbek, albo kuriozalnych (w założeniu twórców pewnie nieziemsko strasznych) scen, które mnie po prostu bawią do łez. W sumie to może nawet trochę żałuję bo (jak twierdzą moi znajomi - fani horrorów) omija mnie niezła rozrywka i kawałek dobrego kina, ale cóż wychodzi na to że ten gatunek sztuki po prostu nie jest dla mnie.

    Polecam Ci Hostel. Ale... Wiadom 22:27 (11.02.2011)

    Najlepsze horrory według mistrza Scorsese

  • Autor: .

    ...Co w tym przyjemnego?


    Orgazm jest przyjemny. Albo coś z Tobą nie tak.

    Gość 11:30 (10.02.2011)

    Seks dla świętego spokoju

  • Autor: Gość

    Autor:Autor: Malina

    dziewczyna aka "Aśka" w tym artyule powinna dostac w glupi leb,bo rzeczy ktore wygaduje w tym reportazu to jakies wierutne bzdury.W zyciu na zywo nie miala okazji ogladac tych jakze pieknych stworzen,a rzuca pod ich adresem same oszczerstwa.Logicznym jest tez ze ptasznik nie wyjdzie z toalety tylko po to zeby ugryzc taka panne w zakłaczona dupe...wiadomo ze ptaszniki nie lubia nadmiaru wody,sa tez za czyste zeby lazic po zasranych gnojem rurach....Ludzie ktorzy maja nieuzasadniony lek wobec pajakow (a juz tym bardziej jesli nie mieli z nimi stycznosci) sa posmiewiskiem...



    malina to ty jestes posmiewiskiem i nienormalnym czlowiekiem, bo tylko taki moze pozytywnie wyrazac sie na temat hodowli pajakow - ptasznikow w domu. Jak pewnie wiesz - jak powinnas wiedziec - nie sa to bynajmniej domowe stworzenia i uzasadniony jest lek przed nimi. Zycze by to wlasnie ciebie taki jadowity ptasznik ugryzl w

    Anonymous 14:44 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Jadowite węże? Przecież w Polsce nie można hodować jadowitych!!! Ten fakt tylko kity wciska, żeby ludzie mieli co czytać.

    Anonymous 14:42 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Autor: anonim

    Duzo by o tym pisac...
    Mam 50 lat i wciaz lecze traumy powstale w dziecinstwie. Szkola, kolonie, rowiesnicy, dom rodzinny, molestowanie.
    Wtedy nie bylo psychologow itp w szkolach, nauczyciele z lapanki nieduoczeni z brakami dydaktycznymi wybierali sobie taka ofiare i dawali klasie jak na talerzu. Zwykle byla to osoba o ktora nikt sie nie upomnial, ktorej nikt nie obronil.

    zdziwisz się ale ale nadal nie ma żadnej pomocy i nauczyciele się nie zmienili, kur*** myślałem, że tylko ja mam takie przeżycia ale skoro jest o tym cały artykuł i większość rzeczy się zgadza... sam nie wiem czy się cieszyć, że nie jestem sam czy smucić, że nie jestem jakiś oryginalny... chociaż w sumie to nie powód do dumy ale wydaje mi się, że moje dzieciństwo to było piekło... ale chciałbym się uporać ze swoimi traumami przynajmniej tymi z dzieciństwa... a teraz jestem w liceum nie daje sobie rady wszystko się nawarstwia problemy

    Gość 23:18 (05.02.2011)

    Traumy z dzieciństwa

  • Wyglada to nieapetycznie. Takie akcje mozna promowac w inny, mniej razace oczy, sposob.

    ona 11:30 (05.02.2011)

    Towarzystwo Ochrony Zwierząt

Wcześniejsze komentarze