2009-08-09, 00:00 | Po prostu życie
Czy mężczyźni są zazdrośni o swoje córki?
Tylko nie zrzucaj biustonosza!
Kiedy córeczka jest malutkim szkrabem, tata nie myśli o takich rzeczach jak małżeństwo, czy jakieś spotkania jego ukochanego bobaska z chłopakami, a jeśli już, to z takimi których on sam wybierze. Kiedy dziewczynka dorasta i jest sama bez pamięci zakochana we własnym tacie, kiedy przynosi mu herbatę i stawia przed komputerem lub podaje kapcie, także nie ma mowy o jakichś konfliktach. To jeszcze pełna symbioza. Ona uwielbia tatę, a tata kocha ją nad życie. Potem, gdy przed bramą czeka na nią jakiś chłopak, zaczynają się problemy.
Ojcu nie podoba się wszystko w tym nieszczęsnym młodym człowieku, od wyglądu począwszy na sposobie wypowiadania głoski „r” kończąc. Jest przeważnie ów amant także zbyt niski dla ukochanej córki tatusia i nieco za bezczelny. W sumie najlepiej byłoby, gdyby zniknął. Wtedy znów nastałyby błogie czasy, gdy córka i tatuś byli tylko dla siebie. Są to oczywiście mrzonki - czasu nie można cofnąć, a życie ma swoje prawa. Każda dziewczyna chce mieć chłopaka i nie zmieni tego żaden ojciec, choćby nie wiem jak się starał.
Ojcu najtrudniej jest zaakceptować fakt, że jego córka staje się atrakcyjna seksualnie dla innych mężczyzn, także – o zgrozo – dla jego starzejących się kumpli, którzy potrafią mówić mu o tym bez żenady i z krzywymi uśmiechami na twarzach. Ojciec dorastającej córki przeżywa takie rzeczy bardzo mocno. Nie lepiej jest, gdy okazuje się, że „mała córeczka tatusia” nie jest już dziewicą i że lubi seks jak większość kobiet. Ojcowie reagują na to różnie; mogą pogodzić się z faktami lub nawymyślać rodzonemu dziecku od dziwek i szmat. Co nie zdarza się w końcu aż tak rzadko. Z rozbawieniem obserwowałem kiedyś pewnego ojca, który patrzył z niedowierzaniem na to, jak dziewczyny na jakimś koncercie zrzucały biustonosze i ciskały je na scenę, usiłując trafić w muzyków. Po imprezie powiedział, że jego kochana Martusia na pewno nie będzie robić takich rzeczy.
Wysokie płoty tato grodził…
Tak zaczyna się piosenka o Kasi, co mimo sprzeciwów ojca, przyjmowała po kryjomu Jasia i co z tego wynikło. Wiele kochających swego papcia dziewcząt musi złamać mu serce, kiedy na horyzoncie pojawia się jakiś Jaś czy inny Mirek. Nie mają przy tym owe dzieciaki, bo przecież nie kobiety jeszcze, ani krzty współczucia dla swojego biednego i śmiesznego ojca. On nie może protestować, ani domagać się niczego, nie może też zabronić. Może tylko zrzędzić i to jest jego jedyna broń. Fakt, kiedy ma duże zacięcie może nazrzędzić tak, że wszyscy mają już dość i biedna dziewczyna dla świętego spokoju decyduje się pozostać w domu zamiast iść z chłopakiem na koncert czy do kina. Dlaczego ojcowie tacy są?
Powód jest jeden – odchodząca z domu córka zubaża ojca, świat mu się kończy, bo przecież było tak wspaniale. Obok niego dwie kobiety, w tym jedna młoda i piękniejąca z każdym dniem. Kiedy córka odchodzi, równowaga zostaje zaburzona, symetria zachwiana a starszy pan nie ma już celu w życiu, jakim było kształtowanie charakteru i osobowości kochanej dziewczynki. Może już tylko patrzeć na to, jak z dnia na dzień staje się coraz starszy. To nieuchronne i pozbawione radości starzenie się będzie trwało, póki córka nie przyniesie mu własnego dziecka i nie zostawi pod opieką. Ale to będzie już zupełnie inny rodzaj emocji i inny rodzaj przeżywania.
Wróg publiczny numer jeden
To nie jest tak, że ojciec chce pozbawić córkę możliwości spotykania się z chłopakami. On tylko chce, by spotykała się z tymi, których on wskaże. Zwykle jednak preferencje ojca nijak mają się do upodobań jego córki. Ojciec myśli o tym, by chłopak był takim domowym pieseczkiem, co to i kran naprawi, i zatańczy walczyka. Kobiety jednak, a szczególnie młode kobiety, wybierają zwykle mężczyzn o cechach zdecydowanie odległych od ojcowskiego ideału. To zwariowane dzieciaki, zwariowane lekko i sympatycznie lub całkowicie odjechane, takie, których nie akceptuje własna matka, a co dopiero obcy facet.
Ojcowie najczęściej próbują deprecjonować w oczach córki jej wybór. Mówią o tym, że chłopak jest nieciekawy, że źle się ubiera, że się nie myje lub że brzydko pachnie mu z ust. Przeważnie przypieczętowują tym samym swój los. Kobieta, nawet młoda kobieta, nie lubi być krytykowana z powodu wyborów, których dokonuje. Nie może więc postępujący w taki sposób ojciec uzyskać sympatii swojego dziecka. Raczej pewne jest, że dziecko owo zacznie nim gardzić.
Najgorsze jednak, co może zrobić nieszczęśliwy ojciec, to rywalizowanie z chłopakiem córki. Wielu ojców nie jest w stanie się od tego powstrzymać. Zapraszają pryszczatego dzieciaka do domu i tam próbują go wybadać, jakie sporty uprawia, czym się interesuje i jak zamierza dalej pokierować swoim życiem. Do tego dochodzą próby siłowania się na rękę, gry w piłkę nożną na placyku przed blokiem lub opowiadania o sukcesach wędkarskich. Znudzona jak nieszczęście córka patrzy na to wszystko z dezaprobatą i nie może uwierzyć, że jej stary się tak zachowuje. W końcu jednak musi uwierzyć i musi zacząć działać, bo inaczej ojciec gotów byłby spędzać wszystkie randki w towarzystwie jej chłopaka, po to by „uczyć go życia”. Szczególnie syndrom ten jest widoczny w rodzinach, gdzie nie ma synów, a córka to prawdziwe oczko w głowie tatusia.
Trochę lepiej jest, gdy dziewczyna ma brata. Nawet jeśli ojciec go nie lubi, musi liczyć się z jego zdaniem. Często nawet zasięga rady brata, jak postępować z córką, ale to tylko taka ojcowska kokieteria, która ma na celu wywołanie wrażenia, że sprawa jest bardzo poważna i im więcej osób się nią zajmuje, tym lepiej. Brat i ojciec mają czasami zbliżone poglądy i wtedy nie wróży to niczego dobrego dla córki. Mężczyźni bowiem mogą łatwo się porozumieć i zwyczajnie wyrzucić za drzwi nieszczęsnego amanta, posługując się szykanami i zachowując wobec niego obcesowo.
Jest w tym wszystkim jedna pociecha dla ojców – wiele córek tak się przywiązuje do swego taty, że ich wybranek jest bardzo podobny do niego zarówno zewnętrznie, jak i charakterologicznie. Przyjrzyjcie się, jak wyglądają ojcowie i mężowie niektórych kobiet, wielu z nich jest identycznie grubych lub ma takie same wąsy. Wygląda to nawet dość zabawnie.
Gość
Komentarze (29)
Dla niego liczy się tylko pies w domu, bo jest on jedynym oprócz niego samcem w tej rodzinie (to jego słowa), wraca do domu i nie wita się z żoną, czy córką, tylko z psem, na święta kupuje psu prezenty, jak pies nie chce jeść, to się zamyka z nim w pokoju i mu tłumaczy, że musi jeść, itd.
Jak widać niektórzy mają inne priorytety w życiu.
Chyba wszystko jasne.
"Ciągle" zadziwia mnie to "co się nocą pisze". Mam dwie córki (prawie dorosłą i ciut starszą) oraz szorstkowłosą jamnicę ("podgryza" ojca jamnika nieustannie). Między ludzkimi i "psią siostrą" panuje przeważnie zgoda. To raczej one "rządzą:, a nie ja. "Nie szans" na zawiązanie trwałej koalicji. Tak też bywa.