2009-08-12, 07:59 | Margines
Polski bohater made in USA
Od 1988 roku pisarz popełnił 10 szpiegowskich thrillerów, które uznaje się za jedne z najlepszych w swojej kategorii. Porównywany do Grahame’a Greena, Johna Le Carre’a, czy Josepha Conrada Amerykanin tka swoje opowieści misternie i ostrożnie - jak wytrawny szpieg. Polaków uznał za tak barwnych, że jeśli nie powierza im roli głównego bohatera, to obsadza ich w intrygujących epizodach. Bliski naszemu sercu powinien być przede wszystkim Polski oficer (1995), jedyna książka Fursta wydana po polsku. Polski kapitan o wyjątkowo mało polskim nazwisku Aleksander de Milja dostaje niebezpieczne zadanie wywiezienia krajowych rezerw złota za granicę. A dodajmy, że jest wrzesień 1939 roku i wszędzie wokół panoszą się już Niemcy. Nic to jednak dla naszego zucha, który nie dość, że potrafi wyprowadzić nazistów w pole, to jeszcze ma klasę i aparycję Cary’ego Granta. Najnowsza powieść nowojorczyka The Spies of Warsaw to z kolei barwna łamigłówka szpiegowska, w której ścierają się podwójni agenci i wywiadowcy wiodących potęg, biorących udział w II wojnie światowej. Areną, na której toczą pojedynki, są ulice Warszawy.
Choć Furst nie ma polskich korzeni, duszę Polaka rozgryzł po mistrzowsku. Weźmy takiego de Milję – przystojny, zrównoważony, pięknie prezentuje się w mundurze, kocha ciężko chorą żonę, ale gdy trzeba służyć krajowi natychmiast przystępuje do akcji, wykonując serię karkołomnych posunięć, by złoto dotarło bezpiecznie do celu. A jednak czegoś w prozie nowojorczyka brakuje, co sprawia, że na kilometr można wyczuć, że o Polsce pisze ktoś obcy. Tym czymś jest zupełny brak marudzenia, rozdrapywania ran i jęczenia nad tysiącletnim polskim cierpieniem. Furst pisze o nas po amerykańsku – jak o ludziach sukcesu wrzuconych w kocioł zawiłych historycznych okoliczności, które stały się dla wielu wielkim wyzwaniem. Jesteśmy w jego książkach odważni, dumni, wrażliwi i skorzy do działania. Czasem ponosimy klęskę, jak każdy, ale potrafimy się po niej podnieść i walczyć dalej. Nie pamiętam, by któryś Polak pisał podobnie. Warto zaopatrzyć się więc w książki Amerykanina, by zobaczyć siebie z zupełnie innej perspektywy.
Gość
Komentarze (2)