2009-08-20, 07:49 | Po prostu życie
Dama do zadań specjalnych
Stark urodziła się w 1893 roku w Paryżu, ale prawie całe dzieciństwo spędziła we Włoszech, gdzie mieszkała z matką i siostrą po rozwodzie rodziców. Życie wesołej nastolatki zmienił makabryczny wypadek. Dziewczynka bawiąc się w jednym z magazynów, podeszła za blisko jednej z maszyn rolniczych i jej długie rozpuszczone włosy wkręciły się w pracujący mechanizm. Ojczym Frei zamiast odciąć włosy, chwycił dziecko za nogi i pociągnął. Freya została oskalpowana i w ciężkim stanie trafiła do lokalnego szpitala. Życie uratowała jej brawura młodego lekarza, który wymyślił, by przeszczepić kawałek skóry z uda trzynastolatki. Niestety, operacja była wykonywana tylko w miejscowym znieczuleniu. Kolejne miesiące Freya spędziła w łóżku, a potworny ból łagodziła, zagłębiając się w Baśnie 1001 nocy, które dostała od ciotki. Postanowiła wówczas, że jeśli przetrwa medyczny horror, resztę życia spędzi na podróżowaniu i odkrywaniu nieznanych miejsc.
Swoje podróże zaczęła w 1927 roku. Najpierw wylądowała w Bejrucie, potem w Bagdadzie, gdzie zamieszkała w arabskiej dzielnicy (czym potwornie zszokowała swoich ziomków) i zamiast serwować herbatkę o piątej, zajęła się studiowaniem Koranu, nauką arabskiego i farsi. Po czterech latach uznała, że jest gotowa, by ruszyć do Luristanu. Niebezpieczną wyprawę, podczas której dotarła do ruin zamku perskich asasynów, poszukiwała zaginionego skarbu, zrobiła dziesiątki cennych szkiców do map i zebrała bezcenne informacje dla brytyjskiego wywiadu na temat plemion zamieszkujących tamtejsze ziemie, opisała w pasjonującej książce Dolina Asasynów (The Valey of the Assassins), która po raz pierwszy ukazała się w 1934 roku i przyniosła Stark wielką popularność w całej Europie. Wraz ze sławą przyszło także uznanie ze strony naukowców. Brytyjskie Królewskie Towarzystwo Geograficzne w dowód szacunku przyznało jej oficjalny grant na jej podróże. Królowa przyznała jej zaś tytuł szlachecki.
Freya Stark napisała ponad 30 książek o swoich wyprawach. Zmarła w 1993 roku jako stuletnia dama, która wciąż szokowała wszystkich niewyczerpanymi pokładami ciekawości i zadziorności, której zazdrościli jej wszyscy mężczyźni. Sama twierdziła do końca życia, że kobiecość była jej mocną bronią w niebezpiecznych podróżach: „Największą, choć być może jedyną zaletą z bycia kobietą jest to, że można zawsze udawać głupszą niż jest się w rzeczywistości i nikt nie jest zdziwiony”.
Gość
Komentarze (1)