2009-09-02, 08:01 | Pieniądze + styl życia
Dolary i kokaina
Oznacza bowiem, że 9 dolarowych papierków, które trafiają w nasze ręce, było wcześniej zwinięte przez kogoś w rurkę, wetknięte do nosa i wciągnięto przez nie porcję silnego narkotyku. Tylko jeden z 10 dolarowych papierków jest czysty i nie zawiera śladów kokainy, co nie znaczy, że nie zapłacono nim za narkotyki lub nie posłużył do jakichś innych nieczystych celów.
Kiedy podobne badania przeprowadzono przed dwoma laty, stopień zanieczyszczenia banknotów kokainą był o 20 procent mniejszy. Doktor Yuegang Zuo tłumaczy wzrost ilości banknotów ubrudzonych kokainowym proszkiem tym, że ludzie w czasie kryzysu częściej sięgają po środki odurzające.
To dość naiwne tłumaczenie, zważywszy na fakt, że narkotyki nie są artykułem pierwszej potrzeby i kosztują raczej sporo. Wątpliwe więc, aby pozwalali sobie na nie ludzie „dotknięci kryzysem”. Sądzę, że po prostu przybywa ćpunów, niezależnie od tego czy jest kryzys czy go nie ma. Ludzie lubią coś wciągnąć i nie zamierzają przestać. Kiedy za dwa lata jakiś inny uniwersytet przeprowadzi takie badania okaże się, że już wszystkie dolary, jak świat długi i szeroki, upaprane są narkotykami.
Pozostaje mieć nadzieję, że złotówki i euro nie mają aż tylu śladów nielegalnej działalności, choć zapewne część z nich nosi ślady pozostawione przez dilerów.
Gość
Komentarze (7)