2009-09-17, 07:46 | Pieniądze + styl życia
Gdzie powstanie polskie Hollywood
Kłopot w tym, że wykorzystanie owej atrakcyjności wiąże się z wybudowaniem profesjonalnego producenckiego zaplecza, czyli tego wszystkiego co stanowi o potędze Hollywood – hal studyjnych, stałych dekoracji, wozów produkcyjnych, wielkich ilości kamer itp. Tego wszystkiego w Polsce nie ma w ilości, która zapewniałaby stałe zainteresowanie producentów zagranicznych, tego nie ma nawet tyle by „obskoczyć” wszystkie produkcje krajowe i z krajem związane. Taki Polański, na przykład, kręcił swojego Pianistę w studiach berlińskich.
Od dawna mówi się, że trzeba to zmienić, że Polska jest krajem aspirującym do prawdziwych kinematograficznych osiągnięć i do prawdziwych pieniędzy związanych z istnieniem biznesu filmowego w jej granicach. Kiedy premierem był Jarosław Kaczyński, w Ministerstwie Kultury powstał projekt, by wybudować Pollywood nieopodal Nowego Miasta nad Pilicą. Projekt nie był zły i ponoć nawet ogrodzono już teren pod przyszłą fabrykę snów. Niestety w międzyczasie Prawo i Sprawiedliwość przegrało wybory, a Platforma, która je wygrała nie chce póki co słyszeć o wydawaniu pieniędzy na wielką wytwórnię filmów.
Czy oznacza to jednak, że będziemy musieli pogodzić się z rolą trzeciorzędnej kinematografii, która kręci idiotyczne seriale dla kucharek i produkuje programy w stylu „Jak oni zwracają”? Chyba jednak nie. Pewną nadzieję dają nam krakowskie studia Alwernia Studios, tyle że nie wiadomo dokładnie, co w nich się dzieje, bo przedstawiciele firmy zarzucającej obiektem, Digicinema, nie zdradzają na razie żadnych tajemnic dotyczących swoich planów.
Trochę lepiej wygląda sytuacja we Wrocławiu, gdzie znany potentat branży filmowo-telewizyjnej Tomasz Kurzewski, prezes ATM Grupy, zamierza wybudować swoje własne Hollywood. Ponoć wybrał już teren na wrocławskich Bielanach. Potęga firmy ATM wyrosła na produkcjach takich, jak Świat według Kiepskich czy Bar. Przez ostatnie lata firma wchłaniała mniejszych producentów telewizyjnych, by stać się dziś potentatem na rynku. Przychody ATM oceniano w 2008 roku na 113 milionów złotych, a czysty zysk na 18 milionów. To daje nadzieję, że Kurzewski i prowadzone przez niego przedsiębiorstwo zrealizuje marzenia, nie tylko swoje ale także wielu z nas. Każdy chciałby przecież chyba, by w Polsce powstało nasze własne Hollywood.
Gość
Komentarze (1)