2009-10-09, 07:21 | Po prostu życie
Tajemnice Charlesa Mansona
Podanie to za każdym razem jest odrzucane, bo Charles Manson odsiaduje dożywocie za nakłanianie do zabójstwa żony Romana Polańskiego i ludzi przebywających w domu reżysera wieczorem 8 sierpnia 1969 roku. Manson miał na sumieniu także inne sprawki, handlował narkotykami, założył komunę, która podobna była do innych hippisowskich komun, a według śledczych planowała zabójstwa czarnych mieszkańców Kalifornii. Był bowiem Manson przekonany, że tylko wymordowanie wszystkich kolorowych może doprowadzić do duchowego odrodzenia ludzkości.
To właśnie drugie oblicze Mansona pokazuje się zawsze ludziom, chcąc im uzmysłowić, jakim był potworem. Tak, jakby polecenie zamordowania nożem będącej w 8 miesiącu ciąży Sharon Tate nie było już wystarczającą okropnością. Mordercze plany i paranoiczne obsesje nie są jednak ostatnim dnem, dusza Charlesa Mansona stoczyła się znacznie głębiej i zdegenerował się on o wiele bardziej, niż to może się wydawać.
Ameryka jest krajem, gdzie prawo działa naprawdę i przestępcy chwytani są nawet po wielu latach. Dzieje się tak między innymi dlatego, że policja korzysta z usług donosicieli. Charles Manson był bezkarny przez kilka lat, mimo iż dokonywał przestępstw, handlował narkotykami i mordował pomniejszych bossów narkotykowego światka. Na to wszystko patrzono przez palce.
Manson i jego banda mieszkali w Kalifornii w opuszczonych filmowych dekoracjach – miasteczku z Dzikiego Zachodu, które grało w wielu filmach. Było to miejsce znane wielu ludziom, było ono także znane policji i niewiele trzeba było, aby aresztować Mansona za jego sprawki, zanim zlecił dokonanie zbrodni w domu Romana Polańskiego. Nic takiego się jednak nie stało. Manson i jego komuna działali i nikogo to nie niepokoiło.
Można stąd wnosić, że Manson był potrzebny policji. Mógł być przydatny jako wtyczka penetrująca środowiska narkotykowych gangów lub lewicujących hipisowskich komun. Mógł pomagać przy wyłapywaniu ukrywających się przed służbą wojskową młodych ludzi lub wystawiać policji ukrywających się w Kalifornii przestępców, którzy zwabieni słońcem i swobodą obyczajową przybywali tłumnie na Zachodnie Wybrzeże. Do takich czynności policja zawsze potrzebuje ludzi podobnych Mansonowi, którzy nie zawahają się przed żadną podłością. Jeśli ktoś jest tak zdegenerowany, że morduje i sprzedaje wspólników, dlaczego nie miałby również wykonywać zleceń mafii?
Taki trop znajduje się także w życiorysie Mansona. Był on bowiem najodpowiedniejszym narzędziem do regulowania krwawych porachunków pomiędzy potężnymi rekinami półświatka. Manson miał opinię religijnego fanatyka, na którą solidnie sobie zapracował. Wszyscy wiedzieli, że to świr, który „podąża swoją drogą” i nie można przykładać do niego miarki, którą zwykle mierzy się prostych i działających według znanych schematów bandytów.
Manson mógł dokonywać zbrodni i zbrodnie owe były w prasie opisywane słowami takimi, jak: mord fanatyków, niewyjaśnione pobudki, mordercy działali w zaślepieniu. To pasowało do ludzi, którymi kierował Manson. Nie pasowało zaś do nich, to co mogło być prawdą, czyli: mord na zlecenie, zemsta mafii, zabójstwo za długi. W rzeczywistości bowiem Charles Manson nie był oczadziałym od heroiny wariatem, tylko przebiegłym zbrodniarzem, bardzo potrzebnym gangom działającym w San Francisco i Hollywood.
Gość
Komentarze (24)
Na suchej gałęzi??? Czyli, że co? Bo na suchej powiesić się raczej nie można.
ales blysnal... blondynka
zginąć miał tam typ który miał załatwić masonowi kontrakt na płytę ale sprzedal mieszkanie i kupił je polański po prostu muka ze polanski kupił ten dom