2009-10-15, 00:00 | Po prostu życie
Czy ładna żona pomaga mężczyźnie w życiu?
Tak to już bowiem jest w życiu, że nie można mieć wszystkiego na raz i nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka. Za naszą piękną żoną oglądać będą się różne dupki i mamłasy, którym należałoby od razu strzelić w pysk, ale jakoś tak nie idzie, bo okazuje się, że jeden to nasz szef, a z drugim mamy jakieś interesy. Pozostaje jakoś się odnaleźć w tej sytuacji i wyciągnąć z niej maksymalnie dużo korzyści.
Przede wszystkim musimy przywyknąć do myśli, że nasza żona może przespać się z obcym facetem i w dodatku zrobić to tak, że od razu zorientujemy się, o co chodzi. Nie możemy w takim wypadku wpaść w furię i wyrzucić jej z domu, bo drugiej przecież takiej ładnej możemy nie znaleźć. Nie ma się co unosić, to tylko życie.
W czasach zwanych umownie dawnymi ludzie pozbawieni byli głupich sentymentów, nie przywiązywali się do wierności lub niewierności swoich żon, tylko wykorzystywali tę ostatnią jak tylko mogli, żeby umocnić swoją pozycję i zarobić jakieś większe pieniądze. Podsuwano więc żony możnym tego świata, a one robiły swoim mężom łóżkowy PR i dzięki temu mężowie zyskiwali na znaczeniu, a ich majątek rósł jak na drożdżach. Dziś także robi tak wielu mężczyzn, ale nie jest to proceder oficjalny, bo gdyby to wyszło na jaw świat zawaliłby się w gruzy, to pewne jak codzienny wschód słońca. Nie może być inaczej, bo jak sobie wyobrazić drogę kariery tych wszystkich durniów na wysokich stołkach, którzy nas otaczają i których widzimy codziennie w telewizji? Żony im to musiały załatwić, bo przecież sami by sobie nie dali rady.
Kiedy więc zorientujemy się, że nasza żona nie kocha nas już tak, jak dawniej tylko znacznie mniej nie wpadajmy w panikę. Musimy zachować się jak realiści. To znaczy, że nie możemy jej wprost zaproponować układu, bo zaśmieje nam się w nos i powie coś w rodzaju: a czym ty mi dziadu kalwaryjski możesz imponować i dlaczego miałabym cokolwiek robić dla ciebie za darmo? Po takiej lub podobnej kwestii padającej z jej ust możemy się tylko schować pod stół. Przegraliśmy.
Najlepiej więc na zimno oświadczyć, że nie damy jej rozwodu, nie zgodzimy się na oddanie dzieci, a w dodatku mamy nagrania, jak ona umawia się ze swoim gachem na randkę. Nie jesteśmy jednak świnią i nie będziemy tego wpuszczać do Internetu, powiadomiwszy o wszystkim uprzednio jej przyjaciółki. Nie zmienimy także swojego grafika spotkań, żeby jej ułatwić randki z narzeczonym i nie zamierzamy także poznawać tego pana i przekonywać się, jak daleko nam do niego. Po takim postawieniu sprawy możemy być pewni, że zacznie negocjować.
Zaznaczam od razu, że akcję powyższą przeprowadzamy tylko wtedy, gdy żona nasza znalazła sobie interesującego kochanka obdarzonego charyzmą, wpływami i pieniędzmi, a nie jakąś nędzną wywłokę, która zajmuje się bzdurami typu wykłady na wyższej uczelni na kierunkach humanistycznych. W takim wypadku możemy spokojnie wyrzucić ją za drzwi. Niech ten uczony frajer na nią łoży. Zakładam jednak, że jest inaczej.
Nie możemy także podsuwać własnej żony innym mężczyznom, bo nie ma to nic wspólnego z wzajemnym szacunkiem i pomocą w potrzebie, za to ma bardzo wiele związków ze stręczycielstwem, które jest w Polsce ścigane z urzędu. Jest to poza tym wysoce niemoralne zachowanie i nie o to nam chodzi.
Chodzi nam o to, by nasza piękna żona trochę nam pomogła. Odpowiednio postraszona i zniechęcona do niepotrzebnych wyskoków na pewno się zgodzi. Kiedy już ją do tego przekonamy, życie nasze będzie płynąć od jednego sukcesu do drugiego. Jedyne, co nam pozostanie, to pilnować tego bydlaka, jej kochanka, żeby nie oglądał się za małolatami i nie robił głupstw, bo przecież ma na utrzymaniu kilka osób.
Z brzydką żoną ten numer nam się nigdy nie uda, a gdybyśmy spróbowali poprawić nasze niewesołe warunki inwestując swoje uczucia i pełnię sił męskich w jakąś dyspozycyjną panią prezes, brzydka żona zrozumie to opacznie i w najlepszym razie nas zwymyśla – o ile nie zechce wyrzucić nas z domu oskarżając przedtem o niewierność. Dlatego o wiele lepiej poszukać sobie pięknej żony ryzykując, że ona kiedyś się nami znudzi. Nawet jeśli tak się stanie, to do tego czasu nie będziemy się przynajmniej mogli uskarżać na nudę.
Gość
Komentarze (319)
doooobreeee :D
swietny tekst jak wiekszosc zreszta, gratuluje :)
Święta prawda.