2009-10-14, 07:12 | Po prostu życie
Najbardziej niebezpieczne kraje Afryki
Kraj najludniejszy i najbardziej niebezpieczny
Nigeria jest krajem o największej liczbie ludności na całym kontynencie afrykańskim. Jest to także kraj bogaty pełen zagranicznych inwestorów i pieniędzy przelewających się z konta na konto, z ulicy na ulicę. Nigeria jest także krajem wielu religii i szamanizm sąsiaduje tu z islamem oraz chrześcijaństwem. Nigeryjczycy zaś są ludźmi zapalczywymi i niełatwo zapominającymi urazy. Nigeria słynie ze złóż ropy naftowej, które należą do jednych z największych w świecie.
Wszystko to powoduje, że wyprawa do Nigerii należy do najniebezpieczniejszych, jakie w ogóle istnieją. Jeśli człowiek nie dostanie nożem w jakimś zaułku Lagos, może przejechać go któryś z szalejących po mieście taksówkarzy. Kiedy zaś wybierzemy się w teren możemy trafić w miejsce, gdzie dokonywane będą właśnie samosądy na złodziejach, których tutaj wkłada się w opony, a następnie podpala. Jeśli zaś przyjdzie nam ochota wybrać się na północ, by zobaczyć, jak włoscy fachowcy kładą rurociąg, którym popłynie ropa do Europy, zdarzyć się może, że trafimy akurat na napad jednej z licznych uzbrojonych band, które nie wiedzieć czemu dążą do zablokowania tej inwestycji. Ludzie ci mają zwyczaj chwytać żywcem ludzi kręcących się wokół rurociągu, następnie drzewcami włóczni przetrącają im kręgosłupy i pozostawiają żywych i nieruchomych na pastwę dzikich zwierząt.
Tak więc o tym, czy wybrać się do Nigerii, trzeba zdecydować po dojrzałym namyśle. Co prawda kobiety są tutaj bardzo piękne i łatwo nawiązują znajomości, ale można się naciąć, bo prawie każda z nich ma jakiegoś opiekuna, który z kolei trzyma za paskiem rewolwer. Tak więc – szerokiej drogi.
Jeden z największych krajów Afryki
W Sudanie jest jeszcze gorzej niż w Nigerii. Tam jeżdżą tylko szaleńcy i tacy, którzy szukają śmierci. W Sudanie trwa wojna, która według mediów szaleje tyko na południu kraju, w prowincji Darfur, ale kto to może wiedzieć, jak jest w rzeczywistości.
Watażkowie wszystkich możliwych wyznań i odcieni skóry szaleją, mordując każdego, kto się nawinie pod nóż. W Sudanie rządzi śmierć i ona tam rozdaje karty. Nie ma tam nic do oglądania i lepiej po prostu nie wybierać się do tego kraju, chyba że ktoś jedzie z konwojem pomocy humanitarnej. Wtedy jednak musi liczyć się z tym, że do Sudanu nie wjedzie, bo miejscowe władze zabraniają konwojom przekraczać granicę.
Zdecydowanie więc odradzamy wycieczkę w tamte okolice, nie jeżdżą tam nawet wojska NATO, ani ONZ, więc nie powinni tego robić także turyści z Polski.
Kraina piratów
Od czasu do czasu słyszymy o tym, jak to uzbrojeni po zęby piraci z Somalii przejęli jakiś statek sunący wodami Zatoki Adeńskiej. Oburzenie światowej opinii publicznej sięga zenitu. Znów cywilizowane kraje nie mogły poradzić sobie z bandą obdartusów z karabinami w rękach. To prawda - nie mogły. Tak samo nie mogły sobie z nimi poradzić amerykańskie wojska interwencyjne.
Nie można bowiem poradzić sobie z mieszkańcami kraju, który sam jest niemal bytem wirtualnym. Fakt iż Somalia nie została jeszcze zajęta przez sąsiadów wynika bierze się stąd, że Somalijczycy są zbyt dobrze uzbrojeni i mają o wiele mniej do stracenia niż ewentualny najeźdźca. To paradoksalnie utrzymuje Somalię wśród państw zaznaczonych na mapie.
W kraju tym nie ma oczywiście rządu, nie ma szkół, przedszkoli ani jakiejkolwiek infrastruktury. Władzę stanowią lokalni watażkowie, którzy zajmują się powiększaniem własnych majątków. Co jakiś czas jakaś część Somalii usiłuje oderwać się od „korpusu głównego” z różnym skutkiem. Powoduje to zwykle większe natężenie strzelaniny niż to Somalijczycy zwykli oglądać codziennie.
Do Somalii jeżdżą wyłącznie agenci służb specjalnych wszystkich krajów świata ze szczególnym wskazaniem na Rosję, Wielką Brytanię i Izrael. Zwykły turysta nie powinien się jednak tam zapuszczać.
Gość
Komentarze (1)