2009-10-26, 00:00 | Pieniądze + styl życia
Największy burdel w Europie
Rudloff nie jest nawet seksoholikiem, jakby to mogło się wydawać na pierwszy rzut oka. To człowiek interesu, który robi w burdelach. Zainteresowany jest zyskami i satysfakcją swoich klientów. Podporządkował tym celom wszystkie swoje działania. Trzeba przyznać, że wychodzi to na dobre zatrudnianym przez niego dziewczynom. W burdelach Rudloffa nie ma bowiem przemocy, a przynajmniej nie na taką skalę, jak w ponurych tureckich norach rozsianych po całych Niemczech. Do tego dziewczyny są zadowolone i uśmiechnięte. Szef wykupił im wszystkim ubezpieczenia zdrowotne i emerytalne.
W „zakładzie” panuje luksus i nowoczesność. Można sobie zaprosić panienkę do pokoju z okrągłym łóżkiem, które kręci się w kółko. Że co? Że tandeta? Że w Warszawie też takie są? No, a pokój wypełniony po kolana imitacją śniegu? To mało? W dodatku wszystko zaaranżowane jest tak, że gościom wydaje się, iż są w jaskini. W suficie zaś jest świetlik, przez który wpadają do środka kawałki lodu. Nie wiem co prawda za bardzo po co, ale prawdopodobnie po to, aby chłodzić zbyt wybuchowe temperamenty.
W burdelu Rudloffa jest także sauna i gabinet odnowy biologicznej. Można tutaj wypić sobie drinka przy barze i schrupać jabłko wyjęte z jednego z wielkich koszy stojących w pobliżu wejścia. Cały przybytek ma pięć pięter i obejrzenie wszystkiego zajęłoby chyba pół dnia. Jego powierzchnia zaś to dokładnie pięć tysięcy metrów kwadratowych.
Prócz pokojów dla klientów znajdują się tam także gabinety ginekologa zakładowego i rzecznika praw kobiet. Rudloff zatrudnia w swojej firmie aż dwie rzeczniczki. Do tego jeszcze umawia się regularnie na spotkania z urzędniczkami, które interesują się losem zatrudnionych u niego dziewczyn. Wszystko czyste i sterylne.
Niestety, są i tu pewne zgrzyty. Żeby taki biznes mógł prosperować na najwyższych obrotach, musi być tam wiele kobiet. Nie wszystkie przybywają do Rudloffa dobrowolnie. Właśnie wytoczono mu proces o to, że „odkupił” nieletnią rosyjską prostytutkę od handlarzy żywym towarem. Czy rzeczywiście to zrobił? Przyszłość i sędziowie śledczy rozstrzygną.
Gość
Komentarze (78)
Masz racje na dodatek przed wyborami politycy czepiają się latarni (ich plakaty wyborcze) jak dziwki.