2009-11-14, 00:00 | Po prostu życie
Seksualne mity
Mity seksualne powstają w wyniku frustracji i fascynacji. Biali, heteroseksualni mężczyźni słabo wyposażeni przez naturę marzą o tym, by być wielkim czarnymi koszykarzami z fiutem do kolan, bo to im się kojarzy z pełnią szczęścia i satysfakcją seksualną ich partnerki. Takie skojarzenia, choć wydają się naturalne w pewnego typu osobowości, nie muszą pokrywać się ze stanem faktycznym.
Całkowita niemożność poderwania romskiej kobiety lub wielkie ryzyko z tym związane wywoływało niegdyś takie same reakcje. Skoro nie można przelecieć Cyganki, to musi być ona jakoś szczególnie zbudowana – czyli musi mieć „w poprzek”.
Ludzie wierzą także w inne absurdalne historie, jak choćby w to, że rozmiar nie ma znaczenia. Mit ten zrodził się w połowie lat osiemdziesiątych i jego powstanie wiąże się ściśle z nadprodukcją książek o tematyce seksuologicznej. Gdyby autorytety z dziedziny seksuologii napisały wprost – wielkość i grubość ma znaczenie – sprzedaż tych publikacji spadłaby znacznie, a i potem nie byłoby za bardzo o czym pisać. No bo skoro rozmiar ma znaczenie, to o czym tu gadać? Trzeba się wystarać o pieniądze na dobrego chirurga plastycznego i koniec. Nie ma po co pisać tych wszystkich książek, gabinety seksuologiczne trzeba pozamykać, panowie i panie seksuolodzy idą na zieloną trawkę, a wydawcy, którzy zarabiają na sprzedaży książek, muszą się przestawić na wydawanie kalendarzy z „gołymi babami”. Jak widzimy nikt nie korzysta z takiej demistyfikacji, wszyscy za to ponoszą straty. Nie ma więc po co ujawniać i rozpowszechniać tej prostej prawdy, że rozmiar jednak ma znaczenie.
Kolejny mit to gra wstępna. Tony papieru zapisano udowadniając, że gra wstępna jest koniecznym warunkiem udanego seksu. Doświadczenia dnia i nocy podpowiadają nam jednak co innego. Gra wstępna to kolejny wymysł seksuologów, który ma za zadania podnieść sprzedaż ich książek. Dobrze bowiem wiadomo, że kobiety, może kiedyś tam, w dawnych czasach, potrzebowały jakiś gier. Były nie rozbudzone, nie uświadomione i generalnie zacofane. Zanim w końcu zwilgotniały trzeba było je głaskać i głaskać, aż się człowiekowi ręka zmęczyła. Dziś to już co innego - z każdej sklepowej wystawy, z każdej telewizyjnej reklamy wycieka tyle seksu, że do udanego współżycia żadna gra nie jest potrzebna. Chyba że ktoś ma potrzebę pograć sobie w scrabble’a przed stosunkiem. Takie zabawy lepiej jednak aranżować już po wszystkim, bo jak się zacznie przed i nagle porwie nas tak zwany wir namiętności, literki od scrabble’a mogą powbijać się naszej partnerce w pupę, a nam poranić kolana. Zamiast udanego i przyjemnego seksu będziemy mieli za sobą jakiś upiorny bieg z przeszkodami, po którym trzeba będzie opatrywać rany cięte i szarpane.
Prócz mitów, którymi karmieni jesteśmy niejako odgórnie, w każdym związku lęgną się mity lokalne. Głównie produkują je kobiety, które chcą aby ich mężczyzna robił to, co one sobie zaplanowały lub żeby odczepił się od nich w ogóle, bo one poznały akurat bardzo miłego sąsiada. Takim mitem jest na przykład nieśmiertelne – głowa mnie boli. Co za absurd! Wiadomo przecież, że na ból głowy najlepszy jest seks i właśnie w takim momencie trzeba szybciutko iść do łóżka, inaczej głowa boleć będzie jeszcze bardziej.
Kobiety potrafią wymyślać jeszcze inne znacznie bardziej intrygujące kłamstwa, które po kilku powtórzeniach przyjmowane są przez mężczyzn jako najszczersza prawda. Dotyczą one zwykle ich przeszłości i znajomości z innymi mężczyznami, które zwykle miały charakter niezobowiązujący i platoniczny. Szczerość tych wyznań jest zwykle poparta płaczem lub oburzeniem, w zależności od temperamentu danej pani. Dlatego jeśli chcemy uniknąć niepotrzebnych histerii, nigdy nie powinniśmy zadawać kobiecie pytania: z kim i kiedy straciłaś cnotę? Jest to pytanie z gatunku samobójczych. Jeśli usłyszymy prawdę, to i tak w nią nie uwierzymy. Może być ona tak beznadziejnie banalna, że stracimy połowę zainteresowania naszą kobietą lub tak ekscentryczna, że będziemy musieli schować się pod łóżko i nie wychodzić stamtąd przed trzy dni. Prawda jednak rzadko gości na kobiecych ustach, więc częściej możemy usłyszeć kłamstwa tak malownicze i nieprawdopodobne, że stara wiejska opowieść o tym, jak to dziewczę traci dziewictwo przy przełażeniu przez płot, to sam miód z mlekiem.
Kobiety zapytane o utratę dziewictwa opowiedzą nam więc, jak to zrobiły szpagat na lekcji WF i jakoś tak samo poszło, powiedzą że wieszając z mamą nowe firanki spadły z krzesełka zahaczając o kaloryfer tak nieszczęśliwie, że ich najcenniejszy skarb uległ dewastacji. Mogą także przypomnieć sobie wycieczkę do lasu, w którym – zmęczone długą wędrówką – usiadły na przewróconej kłodzie. Z kłody owej wyrastał sęk tak duży, że pozbawił je cnoty zanim zdążyły krzyknąć – mamo!
Dlatego nie ma sensu zadawać im takich pytań, tak samo jak nie ma sensu drążyć, iluż to mężczyzn przewinęło się przez jej pościel, zanim w końcu my się w niej znaleźliśmy. Taka ciekawość może zniszczyć to, co w waszym związku najpiękniejsze, a w najlepszym razie uruchomić projekcję kłamstw i konfabulacji, które tylko mistrz eufemizmów nazwałby „mitami”.
Nie ma co liczyć na to, że kiedyś seksualne sfery życia zostaną całkowicie zdemitologizowane. Bo też nikt nie jest tym na serio zainteresowany. Mężczyźni prędzej daliby się posiekać, niż przyznali do tego, że zdarzało im się nie stanąć na wysokości zadania i ich partnerka zamiast drżeć z rozkoszy drżała z wściekłości, bo nic, ale to dosłownie nic nie pomagało i wieczór, tak pięknie się przecież zapowiadający, zamienił się w coś w rodzaju stypy. Kobiety, szczególnie gdy nie mają dobrych doświadczeń z przeszłości, nie wygonią z łóżka faceta-safanduły, który funduje im jeden orgazm na trzy stosunki, bo będą się bały, że inny się nie trafi. I tak to się kochani właśnie wszystko plecie.
Gość
Komentarze (420)
A uważasz, że azjaci mają mniejsze od europejczyków? Na 100% tak właśnie uważasz, a tymczasem uwaga: NIE WSZYSCY! Identyczna sytuacja jest z "murzynami". Rzekłem.
Zero faktów, mitomania, teorie wyssane z palca niepoparte zadnymi danymi ani wynikami badań... nie, przepraszam, to chyba jednak koniec gimnazjum dopiero ;-)
Oj mylisz się,geje szanują kobiety,poza tym dlaczego gej miałby dewastować kobiety skoro go nie interesują? Ten artykuł napisał raczej facet hetero który ma małego,nie ma powodzenia u kobiet i jak już zdarzy mu się seks to "nie staje na wysokości zadania" :)
A skad wiesz?
:P