2009-11-26, 00:00 | Margines
Dlaczego enerdowskie pornole są lepsze od amerykańskich?
Są w pornosach przede wszystkim rozebrane kobiety; to jest ważny element tych produkcji, dlatego właśnie przed ekranami telewizorów, kin domowych i komputerów zasiadają mężczyźni w wielu od 15 do 100 lat. Drugim ważnym elementem pornosów są dźwięki, które owe kobiety wydają w czasie trwania projekcji. I to właściwie tyle. Rozebrani faceci nikogo nie ciekawią, no chyba że jakieś kobitki też się skuszą na to oglądanie. Wygląd kobiet – to jest najważniejsze.
W nowoczesnych pornosach, takich amerykańskich z przytupem, dziewczyny wyglądają tak, jakby pracowało nad nimi dziesięciu przynajmniej stylistów. Są wypindrzone, wymalowane, nastroszone i poruszają tyłkami w rytm latynoskiej muzyki, tak jakby ćwiczyły to przed rozpoczęciem zdjęć przynajmniej przez miesiąc. Zęby tych dziewczyn świecą w ciemnościach i lśnią ich piersi nasmarowane jakimś błyszczykiem. Ludziom się to podoba, przynajmniej niektórym.
Kiedy jednak skończy się projekcja i amator pornosów rozejrzy się po chałupie, zauważy w niej poślubioną sobie Jadźkę czy inną Maryśkę. Popatrzy na jej grube łydki, pobladłą i lekką zdefasonowaną twarz, na pozlepiane włosy zawinięte jakąś chustką, popatrzy i westchnie cicho. Zaciągnie potem Jadźkę do sypialni i obtłukując sobie kolana o brzeg tapczanu doprowadzi ją do cichego jak westchnienie ptaka orgazmu. Podciągnie potem portki i pójdzie na piwo gdzieś pod sklep, albo w krzaki. Czy będzie po czymś takim widz i miłośnik pornografii człowiekiem szczęśliwym? Oczywiście, że nie! Potrzeba mu czegoś więcej.
Żeby miłośnik pornografii mógł zaznać prawdziwego szczęścia, powinien obejrzeć sobie filmy produkowane dawno temu w państwie zwanym Niemiecka Republika Demokratyczna. Filmy te, choć nie były pornosami w dzisiejszym rozumieniu tego słowa, są o niebo lepsze niż wszystkie wymuskane produkcje zachodnie. Bierze się to stąd, że w zamordystycznym reżimie, jakim niewątpliwie była NRD, panowała duża swoboda obyczajowa. Można było pokazywać gołe baby i stosunki płciowe właściwie we wszystkich możliwych konfiguracjach. Nie pokazywano oczywiście zbliżeń narządów, ale co to ma za znaczenie.
Najważniejsze w tych filmach było to, że dziewczyny, które tam występowały, wyglądały swojsko. Może nie tak beznadziejnie, jak Jadźka, ale także nie tak, jak te amerykańskie pindy. Były to wypucowane Niemeczki o miłych uśmiechach i okrągłych pupach. Pupy te wypinały na widok każdego faceta, który pojawił się w okolicy. W tych filmach ważny był także wygląd mężczyzn. Byli to jeden w drugiego swojscy chłopcy o pszenno - buraczanych gębach, na których zostawiła ślady piana po piwie.
Każdy mógł się z tymi facetami utożsamić. Każdy, kto chciał oczywiście. Taki na przykład film „Jumpel Kumpel” - cholera wie co to znaczy - rozgrywa się w środowisku górników, którzy mają jakieś problemy natury seksualnej ze swoimi żonami. Rozwiązują te problemy przy pomocy starzejącego się lekko sztygara, który nie odmawia sobie seksu z kobietami swoich podwładnych. Wszyscy są zadowoleni, a widz ma świadomość, że to co widzi na ekranie jest prawie takie samo, jak to co ma w domu. I na tym właśnie zasadza się przewaga pornosów enerdowskich nad innymi.
Gość
Komentarze (169)
WIĘC PO JAKIEGO CHUUJA TO OGLĄDASZ, SKORO TAK CIE DO DRAŻNI???? JA PIERRDDOLĘ!!!! DEWOCJA W TYM KRAJU I ZAKŁAMANIE.
Sa w naszym orgznizmie takie bialka ktorych nie jestesmy w stanie sami zsyntetyzowac ( wlasciwie to aminokwasy ) a w zwiazku z tym nie dostarczajac miesa, bo tam wlasnie te aminokwasy wystepuja w odpowiednich ilosciach , nie sprawiamy ,ze nasz organizm lepiej funkcjonuje . Warzywka sa na wypasie i sam wiele sporzywam. Ale wegetarianizm to rodzaj idiotyzmu < jestesmy zaprojektowani po to aby jesc mieso jak to na drapiezniki przystalo>
Jeśli jednak ktoś jest w tym 1% ludzi którzy mimo partnerki (bądź partnera, nie dyskryminuje kobiet ani gejów) i ogląda pornosy (powody mogą być różne, nie wnikam), to na ogół szuka w nich czegoś, czego sam nie posiada, a więc nie żadnej "Jadźki czy innej Maryśki", ale raczej "Jenniffer" czy "Kristy". Tak, drogie panie- żenimy się z Jadźkami, ale zanim taką znajdziemy, to właśnie seksowne, wypindrzone, wymalowane, giga-biuściaste amerykanki (bądź latysnoski, bądź azjatki, bądź...) są
Zresztą powiedzmy sobie szczerze, skoro konsument ma prawo wyboru, dlaczego nie wybiera tych starych filmów zamiast nowych ? Dlaczego nie kręci się ich w "oldshool'owym" klimacie?
Racja branża porno warta bardzo dużo musi się mylić.
Następnym razem chętnie przeczytam artykuł na temat deski klozetowej.
Choć po przemyśleniach fajnie by było kiedyś usiąść na takiej podgrzewanej z komputerkiem pokładowym jakie mają w Japonii.