2009-12-04, 07:22 | Pieniądze + styl życia
Złodzieje promują telefony
Przemyślano jednak wszystko do końca i ktoś doszedł do wniosku, że pieniędzy wręczanych tak po prostu na ulicy ludzie mogliby nie przyjąć. Mogliby także zareagować na taki gest w sposób nieprzewidywalny, na przykład agresją. Wymyślono więc co innego. Ulotki i dołączone do nich pieniądze trzeba podrzucać do kieszeni przechodniów tak, żeby tego nie spostrzegli od razu. Mają się zorientować dopiero w domu i tam dokładnie wszystko przeczytać, obejrzeć i sprawdzić.
Któż mógłby się lepiej nadawać do podrzucania ulotek i pieniędzy ludziom, jak nie kieszonkowcy? Oczywiście, nie wyciągnięto z więzień złodziei z wyrokami. Opublikowano w prasie ogłoszenia, że poszukuje się zresocjalizowanych kieszonkowców, którzy mogą dostać uczciwą pracę i wynagrodzenie za swoje umiejętności. Zgłosiło się sporo chętnych, w ciemno właściwie, bo nie wiedzieli przecież, czy cała ta sprawa to nie jest jakaś ukryta kamera lub prowokacja policji.
Przeszkolono ich, zaprezentowano produkt i materiały reklamowe i nawróceni złodzieje ruszyli w miasto, by uszczęśliwiać ludzi nie swoją gotówką. Okazało się jednak, że o wiele łatwiej jest kraść niż oddawać pieniądze. Kraść może właściwie każdy, kto ma w miarę zdrowe ręce. Trzeba włożyć do kieszeni dwa place i wyjąć portfel delikwenta. Potem tylko wtopić się w tłum i po strachu.
Co innego z podrzucaniem pieniędzy. Człowiek nie może wiedzieć, kto mu forsę daje, a jeśli zobaczy, że ktoś gmera przy jego kieszeni, nie uwierzy, że to promocja telefonów tylko zacznie krzyczeć – złodziej, złodziej! Kiedy przyjedzie policja trzeba będzie się tłumaczyć ze wszystkiego bez widoków, że ktoś w ten bajer uwierzy.
Okazało się jednak, że promocja chwyciła, złodzieje się sprawdzili, a londyńczycy po raz kolejny wykazali się poczuciem humoru.
Gość
Komentarze (10)
Podpis: OLA Xd
a co to jest rozpuch?