52 komentarze | dodaj komentarz ›

2009-12-26, 00:00 | Po prostu życie

Pierwszy bandyta PRL

Jerzy Paramonow  bandyci  przestępcy  PRL  Polska 

 Jerzy Paramonow, bandyci, przestępcy, PRL, Polska, zdjęcie, fotografia
sxc.hu
Bandytyzm polski ludowej był taki, jak ona sama. Napady z brzytwą na transport mięsa do stacyjnego baru, kradzież kasy z dworca w Pcimiu i napad na sklep z konfekcją po to, żeby ukraść cztery letnie sukienki z bistoru. A mimo to, przestępcy PRL tworzyli swoją siermiężną legendę, która szła w lud. Ludzie nie myśleli o nich źle, tak jak dziś myślą o Pershingu czy Szkatule.

Każdy kto sprzeciwia się władzy, jest fajny

Na tym to właśnie polegało. Każdy, ale to absolutnie każdy, kto miał na pieńku z władzą, był przez ludzi uważany za swojaka, porządnego chłopa, który może zbłądził, ale gdyby mu dać szansę, to na pewno byłby wzorowym obywatelem, mężem i ojcem. Sympatię wzbudzali nawet ci przestępcy, którzy mieli krew na rękach. Człowiek, o którym chcemy dziś opowiedzieć, był właśnie kimś takim; pospolitym złodziejem i mordercą. Nie miał nawet postury prawdziwego bandyty, ot niski, facecik z zaczesanymi do tyłu włosami i wydłużoną twarzą. Nazywał się Jerzy Paramonow.

Jego wyczyny obrosły legendą tak nośną, że najsłynniejsza knajacka ballada powojennej Warszawy traktuje właśnie o Paramonowie. Istnieje kilka wersji tej pieśni. Ta, którą znam, zaczyna się od słów:

Pod kinem „Roma” ktoś głośno wrzasnął,
to Paramonow ze łba go trzasnął
Pod kinem „Roma” ktoś głośno krzyczy
To Paramonow zęby mu liczy

Pieśni ta miała kilkanaście zwrotek, a w każdej opiewane były inne, coraz bardziej wymyślne i „kozackie” czyny dzielnego Jerzego Paramonowa, którego ponoć bała się cała warszawska milicja. I nie tylko warszawska, jedna ze zwrotek pieśni mówiła także o jednostkach milicji w innych miastach:

Cała mentownia już w strachu chodzi
Bo Paramonow zjechał do Łodzi


W rzeczywistości Paramonow nie był w Łodzi i nie uprawiał tam swego bandyckiego rzemiosła. Jego kariera zaczęła się i zakończyła w Warszawie. To zrobił swój pierwszy skok i tu wsławił się niekonwencjonalnymi metodami dokonywania przestępstw. Z najciekawszych akcji Paramonowa warto wymienić gwałt, którego dokonał w masce na twarzy i ze sztyletem w dłoni.

Praca hańbi i nudzi

Jerzy Paramonow
był człowiekiem bardzo młodym - kiedy go schwytano, miał zaledwie 24 lata. Karierę przestępczą rozpoczął jako osiemnastolatek od napadów na sklepy z pistoletem w dłoni. Był wówczas pracownikiem ochrony wytwórni płyty winylowych „Muza”.

Zaskakujące jest to, że Paramonow, mimo iż odsiedział pięć lat w swoim krótkim życiu, to zawsze był zwalniany przed zakończeniem kary lub wypuszczany za dobre sprawowanie. Nie ma na to żadnych dowodów, ale okoliczności otwierają drogę do przypuszczeń i spekulacji, że najsłynniejszy „Janosik” PRL był po prostu konfidentem milicji, któremu pozwalano na wiele, bo donosił na innych przestępców i był „wtyką” w półświatku. Wkrótce okazało się, że pozwalano mu na zbyt wiele.

Paramonow zawsze miał broń - pochodzenie tej broni pozostawało bardzo długo zagadką. Nikt nie wiązał jej z napadem na sierżanta milicji Lesińskiego na warszawskiej Woli. Był to bardzo widowiskowy napad, bo Lesiński został zaatakowany 22 - kilogramowym łomem i po napadzie pozostał sparaliżowany do końca życia. W czasie gdy stolica ekscytowała się pobiciem milicjanta na Woli, Paramonow pracował jeszcze jako ochroniarz. Wkrótce jednak zmienił zajęcie – za mało mu płacili – i zatrudnił się w Domu Książki, ale tam pracował tylko jedenaście dni, bo zdarzyło mu się zamordować jednego ze stróżów porządku.

A było to tak: sierżant Zdzisław Łęcki wylegitymował w śródmieściu dwóch podpitych mężczyzn i kobietę, która wyglądała jak prostytutka. Mężczyźni zgodzili się wsiąść do taksówki, a taksówkarz na polecenie Łęckiego miał ich zawieść na komisariat na Wilczej.  Sam Łęcki miał tam wkrótce dotrzeć rowerem. Takimi bowiem środkami lokomocji przemieszczali się milicjanci w Warszawie w roku 1955. Pod komisariatem, w chwili gdy jeden z mężczyzn wysiadał z auta, a zdyszany milicjant dojeżdżał rowerem na miejsce, jakiś dziwny metalowy przedmiot upadł na płyty chodnika. Łęcki w mgnieniu oka zorientował się, że jest to magazynek pistoletu. Po kolejnym mgnieniu oka już nie żył, bo Paramonow zastrzelił go na miejscu.

Ucieczka Paramonowa spod komisariatu na Wilczej i  nieudane próby jego schwytania zrobiły bandycie wielką reklamę. Mało kto przejmował się zabitym milicjantem - tematem numer jeden towarzyskich pogwarek przy kufelku był Jerzy Paramonow i jego brawurowa ucieczka.

W stogu siana

Zanim Paramonow dokonał swojego krwawego czynu, zrobił coś, co może dziś wywołać jedynie uśmiech politowania. Oto, po zrabowaniu pistoletu na Woli ruszył nasz bohater do miejscowości Międzyborów na trasie pomiędzy Warszawą a Skierniewicami i tam dokonał zuchwałego napadu na sklep z pistoletem w ręku i maską wykonaną z gazety Express Wieczorny na twarzy. Nie wiem, jak zachowaliby się dzisiejsi sprzedawcy, gdyby napadł na nich facet w masce zrobionej z gazety, ale przypuszczam, że nie musiałby używać ów napastnik pistoletu, bo sam jego wygląd obezwładniłby każdego sprzedawcę i powalił go na ziemię w paroksyzmie śmiechu. Mógłby sobie potem Paramonow rabować, na co przyszłaby mu ochota.

W tamtych czasach jednak, kiedy policja jeździła rowerami po mieście stołecznym, facet z gazetą na głowie budził postrach. Paramonow obrabował sklep, potem w wyniku nieszczęśliwego zbiegu okoliczności zabił milicjanta, a potem zaczął się ukrywać. Milicja dość szybko wpadła na jego trop. Znaleziono go śpiącego w kupce siana na międzytorzu w pobliżu dworca Warszawa Wschodnia. Paramonow miał przy sobie pistolet, ale nie miał doń amunicji. Wraz z legendarnym bandziorem aresztowano także jego „prawą rękę” w napadach na sklepy, Kazimierza Gaszczyńskiego. Był to młody chłopak bez wyobraźni i rozumu, ale uliczna legenda zrobiła z niego kogoś w rodzaju „mózgu” bandy.

Kazik Gaszczyński to tęga głowa
To prawa ręka Paramonowa


Tak śpiewała ulica i Gaszczyński chyba nawet w to uwierzył. Przestał strugać chojraka dopiero na ławie oskarżonych. Jego „szef” i główny oskarżony siedział przez całą rozprawę spokojnie i patrzył wysokiemu sądowi prosto w oczy.

Kiedy pozwolono mu mówić,  Paramonow przyznał się do wszystkiego i poprosił sąd o możliwość odpracowania win w więzieniu. Sąd nie przychylił się do jego prośby, skazano go na śmierć przez powieszenie. Wyrok został wykonany 21 listopada 1955 roku. Gaszczyńskiego, mimo iż nikogo nie zabił, skazano również na śmierć, ale rada państwa zamieniła mu ten drakoński wyrok na dożywocie. Wspólnik Paramonowa wyszedł na wolność po 15 latach więzienia, ale zmarł wkrótce na skutek chorób, których nabawił się odsiadując wyrok.

Po Paramonowie nie było już w Polsce Ludowej przestępcy, który cieszyłby się taką sławą i całkowicie niezasłużoną sympatia ludzi. Nowobogaccy bandyci epoki Gierka i ponure bandziory z Pruszkowa nie budzili już niczyich pozytywnych emocji.

TM

Komentarze (52)

  • PO=wtórka zadłużania Gierka =PO=lityka "proinwestycyjna" to kradzież publicznych pieniędzy. Absurdalne inwestycje z POzawyżanymi kosztami (ok. 10% to koszt łapówek) powodują podniesienie podatków (w Polsce wysokość podatków to nawet 50-70%, np. w Anglii tylko 11%), zadłużają budżet i hamują rozwój gospodarczy.

    Dlaczego więc władze wybierają rozwiązania najdroższe i nonsensowne ? Jak się szacuje, wartość łapówek przy przetargach dla urzędników i polityków wynosi minimum ok. 10 %. Dlatego urzędnicy, politycy wciąż coś budują, kupują (za nasze publiczne pieniądze), a podatki i ceny w Polsce należą porównywalnie z zarobkami do najwyższych w Europie.
    Gość 00:14 (26.12.2009)
  • W Pruszkowie,ulica Zacisze była ulicą gangsterów,a tamtejsi księża współpracowali z mafią pruszkowską.
    Achilles 00:14 (26.12.2009)
  • juz o nim kiedys pisaliscie, ale lipa ciagle to samo piszecie.
    rysiak 00:17 (26.12.2009)
  • teraz wiemy fiucie że w melinie jesteś wychowany. Ja o żadnym takim chojraku nie słyszałem
    normalny człowiek 00:22 (26.12.2009)
  • Autor: normalny człowiek

    teraz wiemy fiucie że w melinie jesteś wychowany. Ja o żadnym takim chojraku nie słyszałem



    To mało słyszałeś, koleś. Pewnie głuchy jesteś. A może i głupi skoro nie wiesz co to Google:
    http://pl.wikipedia.(…)monow

    Adi 00:36 (26.12.2009)
  • jednym z najciekawszych byl gwalt...?? czy ty marny pisarzyno zdajesz sobie sprawe z tego co napisales?? to zdanie spowodowalo ze przestalem czytac ten smieszny artykul; swiat schodzi na psy skoro ludzie pisza takie rzeczy bez zastanowienia...
    Rox 02:45 (26.12.2009)
  • Prawda pomieszana z bzdurami.Do 1981r w wykazie zawodów nie było takiego jak "ochroniarz".Występowali
    wartownicy /w dużych zakładach pracy z bronią lub w małych bez broni/ oraz straż ochrony kolei tzw SOKiści.
    Był jeszcze BOR w którym byli wyłącznie milicjanci.Banki zatrudniały wartowników z bronią.Ci z bronią to najczęściej byli żołnierze KBW i każdy z nich obowiązkowo był członkiem partii.Paramonow to był zwykły bandzior i choć istniała o nim piosenka /Gdzieś w stogu siana obok Wschodniego śpi Paramonow razem z kolegom.Na prawo ręka na lewo głowa to jest robota Paramonowa/,to jednak nikt go nie gloryfikował.
    Do tych wielkich należał bez wątpienia "Ryba" opisany przez St.Wałacha w książce "świadectwo tamtym dniom".Ryba AKowiec ujawnił się chyba 1949r ale w 1951r UB wymogło na nim by wrócił do lasu i
    aby zdradził swoich byłych podwładnych.Pozornie się zgodził i walczył z bronią do 1957r ostatnio napadaj
    apmar 03:15 (26.12.2009)
  • ostatni napadając na sklepy.Schowek miał pod stodołą i aby do niego się dostać musiał najpierw wspiąć się 10m na sąsiek i następnie zejść 15m.Ponieważ tam zbierała się woda codziennie wynosił 60 wiader
    pokonując 120razy trasę 10m/15m.Został zdradzony przez swego ostatniego żołnierza/wspólnika i osaczony na bagnach zabity.W tej kryjówce miał kilkaset szt broni palnej,ogromną ilość amunicji + miny i granaty.
    apmar 03:24 (26.12.2009)
  • Też tak uważam każdy kto zastrzeliłby Tuska byłby dla mnie bohaterem narodowym. Przecież Tusk jest wnukiem dziada z wermachtu. To tak jak by w Izraelu rządzili strażnicy z Auschwitz
    Gość 03:42 (26.12.2009)
  • Autor: Gość

    Też tak uważam każdy kto zastrzeliłby Tuska byłby dla mnie bohaterem narodowym. Przecież Tusk jest wnukiem dziada z wermachtu. To tak jak by w Izraelu rządzili strażnicy z Auschwitz


    O ty w morde kopany, przez most Kierbedzia w te i we wte ganiany...
    A powaznie - jak ci takie porownanie moglo do doornego lba strzelic pozostanie zagadka. Tuska ma sie tak do Wermachtu jak ty do rozumu. Pfffff....
    Dostaje dreszczy na dzwiek slowa Kaczynski, ale do ich ostrzeliwania jeszcze mi daleko. Coz, empatia to uczucie wyzsze, nie znane chwastom.

    nie ma chojraka nad warszawiaka 06:50 (26.12.2009)
1-10 z 52

Na żywo

  • nie wiem mnie to nie szokuje

    Gość 22:20 (15.02.2011)

    Trumny i modelki

  • Właśnie... ubranie przeznaczone dla studenta, którego nie może kupić :D hahaha

    Gość 15:46 (15.02.2011)

    Ubiór dla studenta

  • co za bzdurny tekst!!! autor chyba nie doczytał czym jest aseksualność!!!!!

    Gość 00:31 (13.02.2011)

    Może właśnie ty jesteś aseksualny?

  • Autor: 1410

    Autor:Autor: Pilot

    Za złomowe F-16 mogliśmy wyposażyć nasze wojsko w MiGi.Jeżeli kaczory czują wstręt do Rosji,to można było zamówić samoloty w Szwecji lub we Francji,ale u Europejskiego producenta.Chodzi o możliwość remontów w pobliskich bazach..F-16 bez bazy remontowej, pójdą szybko na zlom.Dla PiS-u nawet gówno amerykańskie uchodzi za złoto.


    Tyle tylko, że wszystkie wymienione przez ciebie konstrukcje mają wady:
    - Gripen jest samolotem stosunkowo młodym i niedopracowanym (vide samoistne katapultowanie pilota podczas ostrego manewru)
    - Rafale, ta konstrukcja jest używana jedynie przez Francję. Dlatego też uzbrojenie jakie przenosi, nie poraża (chodzi tu o wymienność rodzajów broni-np. amerykanskich pocisków sidewinder lub amraam)

    Gość 23:33 (12.02.2011)

    MIG-29, najlepszy samolot Układu Warszawskiego

  • Autor: matewek


    hahahah odwarzny sie znalazl, jesli masz 100lat to ok zwracam honor. ale jesli masz od 10-30lat nie pisz ze jestges taki NIEUSTRASZONY bo sie zdziwisz


    Nie piszę, że jestem nieustraszony. Po prostu horrory nie wywierają na mnie zamierzonego przez ich twórców wrażenia. Nawet podczas oglądania horroru, który jest powszechnie uznawany przez fanów za film najwyższej klasy nie czuję napięcia, rosnącej dramaturgii, ani nie wczuwam się w pieczołowicie budowany nastrój. Zamiast tego znajduję wiele niedoróbek, albo kuriozalnych (w założeniu twórców pewnie nieziemsko strasznych) scen, które mnie po prostu bawią do łez. W sumie to może nawet trochę żałuję bo (jak twierdzą moi znajomi - fani horrorów) omija mnie niezła rozrywka i kawałek dobrego kina, ale cóż wychodzi na to że ten gatunek sztuki po prostu nie jest dla mnie.

    Polecam Ci Hostel. Ale... Wiadom 22:27 (11.02.2011)

    Najlepsze horrory według mistrza Scorsese

  • Autor: .

    ...Co w tym przyjemnego?


    Orgazm jest przyjemny. Albo coś z Tobą nie tak.

    Gość 11:30 (10.02.2011)

    Seks dla świętego spokoju

  • Autor: Gość

    Autor:Autor: Malina

    dziewczyna aka "Aśka" w tym artyule powinna dostac w glupi leb,bo rzeczy ktore wygaduje w tym reportazu to jakies wierutne bzdury.W zyciu na zywo nie miala okazji ogladac tych jakze pieknych stworzen,a rzuca pod ich adresem same oszczerstwa.Logicznym jest tez ze ptasznik nie wyjdzie z toalety tylko po to zeby ugryzc taka panne w zakłaczona dupe...wiadomo ze ptaszniki nie lubia nadmiaru wody,sa tez za czyste zeby lazic po zasranych gnojem rurach....Ludzie ktorzy maja nieuzasadniony lek wobec pajakow (a juz tym bardziej jesli nie mieli z nimi stycznosci) sa posmiewiskiem...



    malina to ty jestes posmiewiskiem i nienormalnym czlowiekiem, bo tylko taki moze pozytywnie wyrazac sie na temat hodowli pajakow - ptasznikow w domu. Jak pewnie wiesz - jak powinnas wiedziec - nie sa to bynajmniej domowe stworzenia i uzasadniony jest lek przed nimi. Zycze by to wlasnie ciebie taki jadowity ptasznik ugryzl w

    Anonymous 14:44 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Jadowite węże? Przecież w Polsce nie można hodować jadowitych!!! Ten fakt tylko kity wciska, żeby ludzie mieli co czytać.

    Anonymous 14:42 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Autor: anonim

    Duzo by o tym pisac...
    Mam 50 lat i wciaz lecze traumy powstale w dziecinstwie. Szkola, kolonie, rowiesnicy, dom rodzinny, molestowanie.
    Wtedy nie bylo psychologow itp w szkolach, nauczyciele z lapanki nieduoczeni z brakami dydaktycznymi wybierali sobie taka ofiare i dawali klasie jak na talerzu. Zwykle byla to osoba o ktora nikt sie nie upomnial, ktorej nikt nie obronil.

    zdziwisz się ale ale nadal nie ma żadnej pomocy i nauczyciele się nie zmienili, kur*** myślałem, że tylko ja mam takie przeżycia ale skoro jest o tym cały artykuł i większość rzeczy się zgadza... sam nie wiem czy się cieszyć, że nie jestem sam czy smucić, że nie jestem jakiś oryginalny... chociaż w sumie to nie powód do dumy ale wydaje mi się, że moje dzieciństwo to było piekło... ale chciałbym się uporać ze swoimi traumami przynajmniej tymi z dzieciństwa... a teraz jestem w liceum nie daje sobie rady wszystko się nawarstwia problemy

    Gość 23:18 (05.02.2011)

    Traumy z dzieciństwa

  • Wyglada to nieapetycznie. Takie akcje mozna promowac w inny, mniej razace oczy, sposob.

    ona 11:30 (05.02.2011)

    Towarzystwo Ochrony Zwierząt

Wcześniejsze komentarze