2010-01-23, 00:00 | Po prostu życie
Pary różniące się wiekiem
40-latek to już nieboszczyk
Dwudziestoletni chłopcy, szczególnie ci, którym się z płcią przeciwną nie układa, albo ci których apetyty znacznie przewyższają możliwości, nie oszczędzają się w takich razach zupełnie. Określenia „dziad”, „pierdoła” pod jego adresem i „k..wa co leci na kasę” adresowane do niej należą do najłagodniejszych w takich przypadkach. Może być znacznie gorzej.
- Mam to szczęście, że jestem instruktorem judo – opowiada Mirek, lat 48, mąż 25 - letniej Magdy. – Nie raz zdarzało nam się, że byliśmy zaczepiani przez różnych amantów: „te mała, zostaw tego dziadka”, wołali. Jak widzisz, do dziadka mi daleko, ale skroń już siwa i jeden z drugim myśli, że może ci coś takiego powiedzieć. Interweniować musiałem właściwie tylko raz. Zdarzyło się kiedyś, że na jakimś wieczorku w pensjonacie, nad morzem, dwóch na oko 30 - letnich „menedżerów”, bo tak się zaprezentowali, próbowało uwolnić moją żonę z „łap tego starucha”. Na jej protesty nie zwracali uwagi. Podszedłem i zaproponowałem, żebyśmy wyszli. Oni się zgodzili, no i wyszliśmy. Ja wróciłem, a oni nie. To znaczy gdzieś tam sobie wrócili, ale już nie na salę. Takie chamskie zachowania zdarzają się często. Ludzie myślą, że kobieta, która wiąże się ze starszym mężczyzną, robi to wyłącznie dla pieniędzy. Ja nie mogę oczywiście deklarować tu niczego za moją żonę (śmiech), ale myślę że nie poleciała na moje pieniądze, bo też nie mam ich za dużo, a znam wielu młodszych, przystojniejszych i co najważniejsze wyższych (śmiech), którzy mają ich więcej. Myśmy się w sobie po prostu zakochali i już. Tak się jakoś złożyło. Różnica jest spora - 23 lata, a jesteśmy już pięć lat po ślubie. Dzieci na razie nie planujemy, Magda nie jest oczywiście moją pierwszą żoną, tak długo żaden facet się nie uchowa, z poprzednią, równolatką, rozwiodłem się dziesięć lat temu i przez długi czas byłym kawalerem z odzysku.
Młodość ma tę przewagę nad dojrzałością, że jest żywiołowa, pełna inwencji, nieposkromiona, szczera i szlachetna.
- Masz jakieś przedawnione informacje - śmieje się Iza, 30 - letnia żona 45 - letniego Bartka. – Młodość dzisiaj to beznadzieja. Koszmarnie pretensjonalne typy, z brudnymi paznokciami, albo zżerane ambicjami nudne indywidua „marzące o karierze”. A mój mąż jest zupełnie inny. Jest nauczycielem, a latem prowadzimy razem gospodarstwo agroturystyczne. Bartek uczy geografii i jest fascynującym mężczyzną. Jego uczniowie oglądają się za nami i nie mogą się nadziwić, jak to jest możliwe. Zazdroszczą mu i mówią: sorze, jak sor taką laskę wyrwał? Pochlebia mi to. Zanim wyszłam za mąż studiowałam i pracowałam w dwóch firmach. Mężczyźni się mną interesowali, ale jakby ci to powiedzieć… ich oferta była mocno okrojona i nudnawa - kino, teatr, lody i do łóżka. Bartek zaproponował mi, żebym pojechała z nim do Mongolii, jego kolega ze studiów pracuje tam przy wykopaliskach. Odkopywali szczątki dinozaurów. I co? Miałam nie pojechać? Miałam iść na lody z jakimś pryszczatym młodzieńcem? Żartujesz chyba.
Kobieta boi się lustra
Związek mężczyzny w sile wieku i młodej dziewczyny da się jeszcze przy odrobinie dobrej woli zaakceptować i zrozumieć. Co innego kiedy młody mężczyzna związuje się ze starszą od siebie kobietą. Dla takiego nie ma litości.
- Moja żona jest ode mnie starsza o 10 lat – mówi Arek. – Ożeniłem się z nią z miłości, ale okazało się, że nikt z moich znajomych nie chce tego zrozumieć. Koledzy się ode mnie odsunęli, moja rodzona matka opowiada, że sprzedałem się za kasę i samochód. Praktycznie nie mam znajomych. Jest mi trochę przykro, ale co tam. Moja żona ma 47 lat, jest wysoka, wysportowana, piękna i mnie kocha. Kupiła mi terenową Toyotę i jeździmy razem na wakacje do RPA, ona ma tam rodzinę. Nie będę się przejmował głupim gadaniem zazdrosnych frustratów. Najgorsze są dziewczyny. Po prostu złośliwe bestie. Koleżanka spytała mnie kiedyś czy Anka maluje się przed pójściem do łóżka i czy ma duże rozstępy. A te głupie jałówki same mają rozstępy, nie potrafią o siebie zadbać, nie mają za grosz wyczucia ani stylu. Ciągle tylko ględzą o pieniądzach, albo o prawdziwej miłości. Każda by chciała złapać męża, ale nie wie jak to zrobić. Ja poznałem Ankę przypadkiem, zatrzymywałem samochód na stopa. No i zatrzymała się Anka w swoim jaguarze. To co? Miałem nie wsiąść? Wsiadłem i od tamtej pory jeździmy sobie razem. Ona doradziła mi, żebym zdał egzamin na studia, pomogła mi napisać pracę magisterską. Są oczywiście tacy, którzy mówią, że zastępuje mi matkę (moja matka też tak mówi) , że jestem niedojrzały emocjonalnie i potrzebuję silnej kobiety. Może. I co z tego.
Podobno dla kobiety świadomej upływu czasu młodszy mężczyzna jest ratunkiem przed depresją, jest lekiem na strach, na przemijanie, na zmarszczki pod oczami.
- Wiesz, czasem tak jest, ale nie zawsze – śmieje się Barbara, lat 50, dwukrotna rozwódka, obecnie w stanie narzeczeńskim z mężczyzną młodszym od siebie, ale o niewiele lat. – Wychodziłam za mąż dwa razy. Najpierw za mężczyznę mojego życia – Adama. Był spod znaku Lwa i to się świetnie komponowało, bo jestem Wagą. Kochaliśmy się jak szaleni i nie wyobrażaliśmy sobie życia bez siebie. On składał codziennie cały świat u mych stóp, a ja oddawałam mu się bez reszty w okrzykach dzikiej rozkoszy. A potem okazało się, że on ten świat składał u stóp jeszcze kilku paniom i jednemu studentowi prawa na dodatek. Nie powiem, byłam trochę zaskoczona, ale nie dałam tego po sobie poznać. Adam miał tyle lat co ja, nasze małżeństwo trwało tylko 3 lata i było jak czerwcowa burza z piorunami, po której zostają brudne kałuże na błotnistej drodze.
Mój drugi mąż – Maciej – był ode mnie młodszy o 12 lat. Jakbyś mi teraz kazał powiedzieć dlaczego za niego wyszłam, odpowiedź będzie brzmiała – do końca nie wiem. To był z kolei Koziorożec. Czyli całkowicie nie pasowaliśmy do siebie. On mógł godzinami siedzieć przy komputerze albo czytać prasę fachową, był z wykształcenia optoelektronikiem, a czym się tak zajmował realnie w życiu, to zabij mnie, ale też nie wiem. Dlaczego za niego wyszłam? Pewnie bym nie wyszła, ale jakoś tak się złożyło, że wylądowaliśmy w łóżku, tak jakoś od razu. No i wiesz co? No tak mi się spodobało, że myślę sobie – a co tam – tak fajnie to mi jeszcze nie było. On się co prawda trochę opierał przed tym małżeństwem, ale jakoś tak manewrowałam, że w końcu ten ślub był. Moi znajomi trochę się dziwili, nie powiem. No bo on taki niewyględny, a ja należę do typu kobiet określanych słowem „reprezentacyjna”. Śmieję się z tego, jaka ja tam reprezentacyjna, niedługo emerytura (śmiech). On zdaje się nie wytrzymał tempa, bo po pięciu latach po prostu zabrał rzeczy i się wyprowadził. Było mi smutno, bo myślałam, że już sobie nikogo nie znajdę, że jak ten młokos uciekł ode mnie to koniec. Kto mnie teraz będzie chciał. A tu popatrz - Bogdan! I tylko trochę młodszy. I co, nie jest przystojny?
Konkluzja będzie banalna, bo też i inna w tym miejscu być nie może. Nieważne, czy ktoś jest stary czy młody, czy ma lat 50 czy 20. Ważne, żeby ludzie kochali się i mieli dla siebie szacunek - wtedy nawet całe hordy rozwydrzonych młokosów ciągnące po od jednego końca plaży do drugiego nie będą nikomu straszne.
Gość
Komentarze (158)
znam parę partnerów rózniacych sie wiekiem i doszedłem do prostego wniosku. nie wazne jest że róznica wieku razi ważne jest serce, dojrzałość,rozum. A po drugie trzeba troche historii poczytać, królowie też mieli młode żony ,dlaczego !? Bo znali się na biologii i wiedzieli że męski może dać potomstwo mając 70-lat ! A damskie grenium mając 45 -52 już nie może powiększać gatunku ludzkiego. Tak jest stworzony gatunek ludzki . dlaczego tak jest ? Proponuje poszukać więcej wiedzy naukowej o człowieku a takie zacofanie nie których osobników ludzkich to tylko świadczy o z ubożałym i ograniczonym rozumie a do tego opętanym przez fanatyzm zakorzeniony przed 100-lat do tyłu tylko na wsi !? :))
To czy kobieta ma orgazm zalezy wylacznie od faceta. Jak trafi na egoiste , ktory w lozku mysli wylacznie o swoich doznaniach to ona nigdy niebedzie miala orgazmu. Chyba ze zacznie szukac i wuwczas przekona sie jak to jest i maz idzie w odstawke. Jak niema kochanka to mensturbacja najleprzym partnerem jej pozostanie.
Jestem mięsożercą, mam 50
A ja mialem 18-latke i bylem w wieku 55 lat jak sie pobralismy. Bylo nam swietnie razem. Jak mialem 65 to umarlem i zostawilem jej majatek okolo 10 mil , zl. Ona wtedy miala 28 lat i wziela slub z facetem 20-letnim. Sa bardzo szczesliwi. Optymalny uklad , co wy na to ?