2010-01-18, 07:01 | Pieniądze + styl życia
Żul sypiał w apartamentach
Oto pewien Francuz tunezyjskiego pochodzenia, który sypiał zwykle w noclegowniach lub wręcz na dworcach, postanowił nieco uatrakcyjnić swoje życie. Zrobił to w sposób prawdziwie kawaleryjski – dokonał szarży. Na co? Na hotele i luksusowe restauracje stolicy Francji. Korzystając z faktu, że jest Tunezyjczykiem z pochodzenia i mówi po arabsku, dzwonił do specjalnego asystenta w Paryżu zajmującego się obsługą gości z krajów arabskich, gości niezwykłych, bo najbogatszych i przedstawiał mu się, jako wysłannik bardzo bogatego szejka gdzieś znad Zatoki Perskiej. Pieniądze, a nawet samo wspomnienie o nich odbiera ludziom rozum i człowiek zwykle kontaktujący się z miliarderami uznał, że nie ma nic niezwykłego w tym, iż szejk rezerwuje hotele poprzez swego paryskiego przedstawiciela.
Rzecz jasna, przedstawiciel ów musiał sam wszystko wcześniej wypróbować - sam wyspać się w hotelowych łóżkach, sam zjeść obiad w hotelowej restauracji, sam pojeździć luksusową limuzyną. Administratorzy zgadzali się na wszystko i nie protestowali, kiedy udający asystenta miliarderów bezdomny opowiadał im, że złodzieje ukradli mu walizkę, przez co nie może on teraz zapłacić za hotel i restaurację. Wierzono mu, bo reprezentował miliardy, nie mógł kłamać. Kiedy przyszła pora przyjazdu rzekomego szejka nasz bohater wmawiał ludziom za niego płacącym, że szejk opóźnił przyjazd. To także przechodziło gładko.
Tunezyjczyk żył tak we Francji przez siedem długich miesięcy. Kiedy zorientował się, że wokół niego zacieśnia się krąg podejrzeń, po prostu zwiał na ulicę i przyczaił się w jakiejś noclegowni. Wściekli administratorzy domagali się od policji odnalezienia i ukarania człowieka, który oszukał ich w tak bezczelny i perfidny sposób. Policja, nie zastanawiając się długo, udała się do najbliższej noclegowni i tam, a jakże, zastała naszego bohatera, jak grzał się w samych gaciach przy kaloryferze. Aresztowano go oczywiście i postawiono mu zarzuty.
No i co z tego? Facet będzie sobie teraz mieszkał we francuskim więzieniu, gdzie dadzą mu jeść i pozwolą uprawiać sporty na rachunek francuskiego podatnika. A co sobie chłopina użył, to jego!
Gość
Komentarze (28)
...ale chyba nie w Polsce? :D