2010-01-27, 07:01 | Po prostu życie
Człowiek, który obraził Mahometa
Rysunki Mahometa wykonał nie dlatego, że chciał się ponabijać z islamistów, ale dlatego, że dostał taką propozycję z redakcji. To zawodowiec, wykonuje mnóstwo rysunków każdego tygodnia i te z Mahometem nie były ani lepsze, ani gorsze. Były takie same, jak inne. Co z tego, kiedy właśnie wokół nich rozpętało się piekło.
Obecnie Kurt, starszy pan o przemiłym usposobieniu, musi w swoim własnym kraju żyć jak zaszczute zwierzę, a wszystko dlatego, że fanatyczne świry zapowiedziały zemstę. Policja pilnuje jego domu przez cały czas. Każdy sygnał o planowanym ataku jest traktowany poważnie i Kurt wraz z rodziną musi opuszczać dom. Jadą w nieznane do jednej z wielu kryjówek przygotowanych przez policję. Tam siedzą kilka tygodni i wracają do siebie. Takie życie jest niezwykle uciążliwe dla starszego człowieka, ale co to może obchodzić islamistów, którzy poczuli się urażeni. Nic.
Kurt jest eskortowany przez policję nawet w drodze do pracy, a na siłownię musi wychodzić każdego dnia o innych godzinach, aby nie przyzwyczaić zamachowców do stałych pór, które mogły ułatwić przeprowadzenie ataku. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że początkowo, po opublikowaniu karykatur Mahometa, muzułmanie nie robili z całej sprawy wielkiej afery. Wszystko skomplikowało się później, prawdopodobnie dlatego, że wpływowi duchowni uznali rysunki Kurta za świetny pretekst do postraszenia Zachodu niewielkim kosztem.
Na razie udaremniono dwa zamachy na Westergaarda. Pierwszego chciał dokonać student z Somalii, który wpadł do jego domu z siekierą i nie zważając na obecność pięcioletniej wnuczki rysownika ruszył w jego kierunku. Kurt zabarykadował się w łazience, w której drzwi zostały specjalnie wzmocnione przez speców z policji. Somalijczyk walił w nie siekierą, dopóki duńska policja nie skuła go kajdankami.
Drugi zamach miał dokonać się w przeddzień wyjazdu Kurta i jego żony do Paryża. Policjanci niespodziewanie przerwali przygotowania do wycieczki i zabrali obydwoje w bezpieczne miejsce. Okazało się, że w okolicy czaili się uzbrojeni muzułmanie, którzy chcieli zamordować rysownika.
Wyobraźcie sobie teraz, że ktoś z podobną furią występuje w obronie wizerunków Chrystusa. Zgadnijcie, co napisałyby gazety?
Gość
Komentarze (45)
"Święte" słowa. Połowa konfliktów w historii i współcześnie ma podłoże religijne. Co do chrześcijan to też święci nie byli- wyprawy krzyżowe, Krzyżacy, inkwizycja... Tyle, że im już przeszło przelewanie krwi za religię, a islam wciąż tkwi w średniowieczu... I dopóki ktoś nie dobierze się do dup "przywódcom duchowym" i bossom terrorystów będą się panoszyć bez końca...
Myślę że takie osoby jak ty sprawiają że cała sytuacja jest w ogóle możliwa. Przepraszać? Za co? Mogę się poczuć obrażony jeśli ktoś nasmaruje myszkę mickie i pójść go zaszlachtować? czy rysownik ma mnie przeprosić. To oni są gośćmi w tym kręgu kulturowym. To ich nikt tu nigdy nie zapraszał.
Całkowicie Cię popieram!