2010-02-08, 07:01 | Pieniądze + styl życia
Tatuaż na gipsie
Jak jest w rzeczywistości? Na brudnym gipsie znajduje się mnóstwo zygzaków i napisów, które robią wrażenie przykre i niechlujne. To jest po prostu brzydkie.
Mając w pamięci swoje doświadczenia ze szpitala, panna Jessica Smith postanowiła sprawić frajdę wszystkim połamanym pacjentom. Zrobiła to otwierając linię produkcyjną kalkomanii na opatrunki gipsowe w rozmaitych egzotycznych wzorach. Pozornie jest to pozbawione sensu, wszak gips zdejmuje się po kilku tygodniach i wyrzuca do śmieci. Ale kto chciałby leżeć przez sześć tygodni z jakimś brudnym opatrunkiem na ręce?
Jeśli dać mu wybór, na pewno zdecyduje się na zakup czegoś kolorowego i bardziej interesującego. Tak więc amerykańskie ofiary wypadków leżące w stanowych szpitalach mogą wybierać sobie do woli. Można na przykład zdecydować się na umieszczenie sobie na połamanej nodze motywu płomieni. Można także wybrać motywy roślinne lub nawiązujące do rytów plemiennych z Polinezji i innych wysp Pacyfiku. Można także zamówić sobie kalkomanię do złudzenia przypominającą zdjęcie rentgenowskie naszej nogi lub ręki.
Zainteresowanie jest wielkie i panna Smith zarobiła już na swoim pomyśle mnóstwo pieniędzy. Zapewne zarobi jeszcze więcej. Życzymy jej, aby tak się stało i aby rozpoczęła sprzedaż swoich produktów za granicą. Także w Polsce.
Ceny kalkomanii produkowanych przez firmę Casttoo, którą założyła panna Smith, są przystępne; za mały tatuaż na gips opatrujący połamaną dłoń trzeba zapłacić 20 dolarów. Za trochę większy na całe ramię – 25. Jeśli mamy połamaną nogę musimy wydać 30 dolarów, a w przypadku, gdy wpadliśmy pod ciężarówkę i cudem ocaleliśmy czeka nas wydatek aż 40 dolarów. Sprawdźcie czy warto.
sum
Komentarze (14)