1 komentarz | dodaj komentarz ›

2010-02-25, 07:01 | Po prostu życie

Zimno, które leczy

krioterapia  nauka  leczenie  uroda 

 krioterapia, nauka, leczenie, uroda, zdjęcie, fotografia
sxc.hu
Na zabiegi w komorze z ciekłym azotem, zwanej także kriosauną decydują się zwykle ludzie ze schorzeniami ortopedycznymi lub reumatycznymi. Nie tylko jednak, do ośrodków oferujących ten rodzaj terapii przychodzą także kobiety, które chcą poprawić jędrność swojej skóry.

Skąd się wzięło leczenie zimnem

Pierwszą kriosaunę zbudowali Japończycy w latach siedemdziesiątych. W Polsce metoda zapoczątkowana została przed dwudziestu laty przez inżynierów i lekarzy z Wrocławia. Mamy więc w naszym kraju coś w rodzaju rodzimej krioterapii, która rozwija się dziś w każdym ośrodku oferującym usługi fizjoterapeutyczne. Pomysł, by w medycynie korzystać z niskich temperatur nie narodził się przypadkowo, krioterapia zrodziła się w wyniku obserwacji działania helioterapii. Wiele osób ze schorzeniami reumatycznymi korzystało z helioterapii, czyli leczenia ciepłem słonecznym. Ludzie wygrzewali bolące stawy w gorącym słońcu, bo to przynosiło im ulgę. Stąd był już tylko krok do pytania: a co się stanie jeśli chory staw potraktowany zostanie niską temperaturą?

- Zimno w kriosaunie nie jest zimnem, które znamy z naszego powszedniego doświadczenia – mówi Jacek Stankiewicz z ośrodka SORNO w Mościskach pod Grodziskiem Mazowieckim – to „suche” zimno, które nasz organizm odczuwa jako lekkie szczypanie lub ukłucie.

Kriosauna to cylindryczny „pojemnik” z ruchomym podestem w środku, na którym stają lub siadają pacjenci. Podest przesuwa się w górę i w dół tak, by działaniu zimna mogły być poddane właściwe części ciała pacjenta. W środku temperatura spada poniżej stu stopni Celsjusza.

- W naszej komorze – mówi Jacek Stankiewicz – temperatura w kriosaunie wynosi minus 196 stopni. To najniższa temperatura, jaką można uzyskać na naszej planecie. W czasie zabiegu ciekły azot, który podawany jest pod ciśnieniem do kriokomory zamienia się w gaz. Opary azotu uderzają pacjenta w różne miejsca ciała. Po dwóch lub trzech minutach pacjent wychodzi i pozostaje jeszcze w ośrodku na około dwudziestominutową gimnastykę, która poprawia krążenie krwi i działa rozciągająco na stawy.

Zabieg jest całkowicie bezpieczny. Nie można jednak ot tak sobie zdecydować się na skorzystanie z kriosauny. Potrzebne jest do tego zaświadczenie lekarskie. Można je uzyskać w czasie wizyty u lekarza rejonowego lub lekarza specjalisty.  W powszechnym mniemaniu zabiegi krioterapeutyczne interesują ludzi w starszym wieku, którzy mają problemy z poruszaniem się lub jakieś dolegliwości reumatyczne. To jest prawda, choć nie cała. Z kriosauny może korzystać każdy, byle nie było w jego przypadku przeciwwskazań natury medycznej, na przykład kłopotów z nadciśnieniem.

- Krioterapia wspaniale działa na trofikę skóry – mówi Jacek Stankiewicz – poprawia jędrność naskórka, dlatego bardzo często z kriosauny korzystają kobiety.

Skąd się bierze ciekły azot?

Pierwiastek, bez którego nie byłoby krioterapii, jest produktem ubocznym produkcji nawozów azotowych. To dość zaskakujące dla laika, ale jego głównym producentem i dostarczycielem dla większość ośrodków oferujących krioterapię są Zakłady Azotowe w Puławach.

- Ciekły azot przewozi się w specjalnych cysternach-silosach – mówi Jacek Stankiewicz – do każdego ośrodka przyjeżdża co jakiś czas taki samochód i zawartość cysterny jest pod ciśnieniem przepompowywana do zbiornika, który znajduje się na terenie placówki rehabilitacyjnej. W naszym ośrodku mamy dwutonowy silos przeznaczony do przechowywania ciekłego azotu.

Co daje krioterapia

Krioterapia poprawia krążenie krwi w powłokach ciała i działa przeciwbólowo. Kiedy pacjent zastosuje cykl złożony z 20 zabiegów, jego kłopoty z bólem zmniejszą się w sposób wyraźny, a mogą nawet całkowicie zniknąć. Ból ustąpi i pacjent będzie mógł zrezygnować ze środków przeciwbólowych. Krioterapia zmniejsza napięcie mięśni. Można ją stosować w przypadku tak poważnych schorzeń neurologicznych, jak porażenie mózgowe. Działanie ciekłego azotu podnosi poziom hormonów w surowicy krwi, a także zwiększa odporność organizmu. Krioterapia spowalnia procesy starzenia, można dzięki niej obniżyć wagę ciała i przyspieszyć wzrost kości. Poprawia także przemianę materii.

http://www.sorno.pl/

GM

Komentarze (1)

  • Uwielbiam zimno. Jak wracam z gór, to moja kobieta wie, że będzie gorąco w łóżku.
    Może to nie krioterapia, ale efekty ma niesamowite.
    Eskimos 09:18 (26.02.2010)
1-1 z 1

Na żywo

  • nie wiem mnie to nie szokuje

    Gość 22:20 (15.02.2011)

    Trumny i modelki

  • Właśnie... ubranie przeznaczone dla studenta, którego nie może kupić :D hahaha

    Gość 15:46 (15.02.2011)

    Ubiór dla studenta

  • co za bzdurny tekst!!! autor chyba nie doczytał czym jest aseksualność!!!!!

    Gość 00:31 (13.02.2011)

    Może właśnie ty jesteś aseksualny?

  • Autor: 1410

    Autor:Autor: Pilot

    Za złomowe F-16 mogliśmy wyposażyć nasze wojsko w MiGi.Jeżeli kaczory czują wstręt do Rosji,to można było zamówić samoloty w Szwecji lub we Francji,ale u Europejskiego producenta.Chodzi o możliwość remontów w pobliskich bazach..F-16 bez bazy remontowej, pójdą szybko na zlom.Dla PiS-u nawet gówno amerykańskie uchodzi za złoto.


    Tyle tylko, że wszystkie wymienione przez ciebie konstrukcje mają wady:
    - Gripen jest samolotem stosunkowo młodym i niedopracowanym (vide samoistne katapultowanie pilota podczas ostrego manewru)
    - Rafale, ta konstrukcja jest używana jedynie przez Francję. Dlatego też uzbrojenie jakie przenosi, nie poraża (chodzi tu o wymienność rodzajów broni-np. amerykanskich pocisków sidewinder lub amraam)

    Gość 23:33 (12.02.2011)

    MIG-29, najlepszy samolot Układu Warszawskiego

  • Autor: matewek


    hahahah odwarzny sie znalazl, jesli masz 100lat to ok zwracam honor. ale jesli masz od 10-30lat nie pisz ze jestges taki NIEUSTRASZONY bo sie zdziwisz


    Nie piszę, że jestem nieustraszony. Po prostu horrory nie wywierają na mnie zamierzonego przez ich twórców wrażenia. Nawet podczas oglądania horroru, który jest powszechnie uznawany przez fanów za film najwyższej klasy nie czuję napięcia, rosnącej dramaturgii, ani nie wczuwam się w pieczołowicie budowany nastrój. Zamiast tego znajduję wiele niedoróbek, albo kuriozalnych (w założeniu twórców pewnie nieziemsko strasznych) scen, które mnie po prostu bawią do łez. W sumie to może nawet trochę żałuję bo (jak twierdzą moi znajomi - fani horrorów) omija mnie niezła rozrywka i kawałek dobrego kina, ale cóż wychodzi na to że ten gatunek sztuki po prostu nie jest dla mnie.

    Polecam Ci Hostel. Ale... Wiadom 22:27 (11.02.2011)

    Najlepsze horrory według mistrza Scorsese

  • Autor: .

    ...Co w tym przyjemnego?


    Orgazm jest przyjemny. Albo coś z Tobą nie tak.

    Gość 11:30 (10.02.2011)

    Seks dla świętego spokoju

  • Autor: Gość

    Autor:Autor: Malina

    dziewczyna aka "Aśka" w tym artyule powinna dostac w glupi leb,bo rzeczy ktore wygaduje w tym reportazu to jakies wierutne bzdury.W zyciu na zywo nie miala okazji ogladac tych jakze pieknych stworzen,a rzuca pod ich adresem same oszczerstwa.Logicznym jest tez ze ptasznik nie wyjdzie z toalety tylko po to zeby ugryzc taka panne w zakłaczona dupe...wiadomo ze ptaszniki nie lubia nadmiaru wody,sa tez za czyste zeby lazic po zasranych gnojem rurach....Ludzie ktorzy maja nieuzasadniony lek wobec pajakow (a juz tym bardziej jesli nie mieli z nimi stycznosci) sa posmiewiskiem...



    malina to ty jestes posmiewiskiem i nienormalnym czlowiekiem, bo tylko taki moze pozytywnie wyrazac sie na temat hodowli pajakow - ptasznikow w domu. Jak pewnie wiesz - jak powinnas wiedziec - nie sa to bynajmniej domowe stworzenia i uzasadniony jest lek przed nimi. Zycze by to wlasnie ciebie taki jadowity ptasznik ugryzl w

    Anonymous 14:44 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Jadowite węże? Przecież w Polsce nie można hodować jadowitych!!! Ten fakt tylko kity wciska, żeby ludzie mieli co czytać.

    Anonymous 14:42 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Autor: anonim

    Duzo by o tym pisac...
    Mam 50 lat i wciaz lecze traumy powstale w dziecinstwie. Szkola, kolonie, rowiesnicy, dom rodzinny, molestowanie.
    Wtedy nie bylo psychologow itp w szkolach, nauczyciele z lapanki nieduoczeni z brakami dydaktycznymi wybierali sobie taka ofiare i dawali klasie jak na talerzu. Zwykle byla to osoba o ktora nikt sie nie upomnial, ktorej nikt nie obronil.

    zdziwisz się ale ale nadal nie ma żadnej pomocy i nauczyciele się nie zmienili, kur*** myślałem, że tylko ja mam takie przeżycia ale skoro jest o tym cały artykuł i większość rzeczy się zgadza... sam nie wiem czy się cieszyć, że nie jestem sam czy smucić, że nie jestem jakiś oryginalny... chociaż w sumie to nie powód do dumy ale wydaje mi się, że moje dzieciństwo to było piekło... ale chciałbym się uporać ze swoimi traumami przynajmniej tymi z dzieciństwa... a teraz jestem w liceum nie daje sobie rady wszystko się nawarstwia problemy

    Gość 23:18 (05.02.2011)

    Traumy z dzieciństwa

  • Wyglada to nieapetycznie. Takie akcje mozna promowac w inny, mniej razace oczy, sposob.

    ona 11:30 (05.02.2011)

    Towarzystwo Ochrony Zwierząt

Wcześniejsze komentarze