2010-03-04, 07:01 | Po prostu życie
Skutery i samochody sposobem na wzrost urodzeń
Mieszkańcy południa zazdroszczą Włochom z północy prawie wszystkiego, może nie klimatu, ale pieniędzy i możliwości zarobkowania na pewno. Teraz zazdroszczą im pewnie także szkół i przedszkoli, do których bogaci mieszkańcy północy mogą zapisywać swoje liczne potomstwo. Bo liczba dzieci na południu i w Piemoncie jest taka sama, choć nie zawsze tak było. Południe jeśli chodzi o dzietność było nie do pokonania przez długi czas. Zmieniło się to w latach sześćdziesiątych, za sprawą skutera, a potem samochodu.
W latach sześćdziesiątych bowiem zaczęto we Włoszech sprzedawać skutery. I co z tego - powie ktoś – południowcy mnożyli się, jak króliki i bez skuterów. O co chodzi? O to, że południowcy mieli łagodniejszy klimat, to po pierwsze. Po drugie zaś seks i duża ilość dzieci były tam elementem obyczajowości od wieków. Obyczajowości, która tylko na pozór była surowa, w rzeczywistości pozwalała na wiele. Tak więc ojciec rodziny z Neapolu nigdy nie mógł mieć pewności, czy wszystkie dzieciaki pałętające się po domu są jego potomkami. I chyba nawet nie bardzo chciał mieć tę pewność. Ważne, żeby się zdrowo chowały i dobrze uczyły.
Na północy ludzie żyli według innych nieco reguł. Żeby odbyć stosunek płciowy młodzi ludzie musieli zaaranżować coś, jakieś miejsce, nie było to łatwe w domach, gdzie stale się ktoś kręcił i nie było tego cichego przyzwolenia na seks o każdej porze dnia i nocy. No, a kiedy każdy młodzieniec mógł sobie kupić skuter i tym skuterem pojechać w plener razem ze swoją narzeczoną to co innego. Dzieci zaczęło od razu przybywać, bo siodło skutera, choć wąskie, świetnie nadaje się do uprawiania seksu. Jak się koleżankę o takie siodło umiejętnie oprze to można szaleć, że hej!
Później było jeszcze lepiej bo Fiat wypuścił pierwsze pięćsetki – cinquecento. To już był prawdziwy komfort, bo można było jechać za miasto nawet w deszcz i tam, na rozłożonych siedzeniach, przytrzymując koleżance nogi przy uszach, bo miejsca mało, zrobić jej dziecko, a nawet bliźniaki, jeśli ktoś był wyjątkowo pracowity. I właśnie dzięki motoryzacji wyrównał się poziom demograficzny pomiędzy południem a północą w słonecznej Italii. Piękne, prawda?
Gość
Komentarze (12)
P.S. w przypadku złapania na gorącym uczynku mówcie, że możecie wypłacić z bankomaty jedynie 200 euro ;)
MIASTA NIEMIEC HOLANDII PEŁNE SĄ ROWERZYSTÓW JEŻDŻĄCYCH W KAŻDĄ POGODĘ CAŁY ROK DO PRACY SZKOŁY Z DZIEĆMI W KRZESEŁKACH NA ZAKUPY NAWET Z PRZYCZEPKAMI
ROWER =CAŁOROCZNA RECEPTA NA ZDROWIE KORKI BRAK MIEJSC PARKINGOWYCH= AUTO JEST ZBĘDNE!
TAKŻE ZIMĄ PO MIEŚCIE JEŻDZĘ ROWEREM TANIEJ ZDROWIEJ SZYBCIEJ OMIJAM KORKI poza miastem pociągiem i autobusem faktycznie własne auto jest zbędne większości normalnych ludzi z wyjątkiem garstki nawiedzonych maniaków a jak ktoś nie ma kondycji jeździ samochodem truje smrodzi hałasuje i niszczy zdrowie swoje i innych :)
zdziwisz się ale jeżdżąc na rowerze mniej się trujesz spalinami niż w aucie bo siedzisz wyżej nie stoisz w korkach a zamknięte auto jest jak komora gazowa
DLA POLAKA SZOKUJĄCE MOŻE BYĆ ILU np. NIEMCÓW JEŻDZI ROWEREM NA CO DZIEŃ DO PRACY SZKOŁY NA ZAKUPY ITP =TANIEJ SZYBCIEJ ZDROWIEJ BEZ KORKÓW
w Holandii duzo ludzi dojezdza rowerem z domu na dworzec kolejowy potem pociag (w godz 100 km) i znowu rowerem z dworca kolejowego do pracy w innym miescie
w XIX wieku tez nie wierzono ze auta zastąpią konie, silniki spalinowe maszyny parowe, kolej elektryczna parowozy itp. słońce wiatr biomasa geotermia to darmowa energia, silnik elektryczny wykorzystuje 90% energii, spalinowy tylko 40% a parowy ledwie kilka % reszta to bezużyteczne straty cieplne
recykling baterii jest lepszy niz rakotwórcze spaliny
Na polskie warunki polecam Fiata 126p lub dla zamoznych Fiat 125p