2010-03-10, 07:01 | Po prostu życie
Straszna książka o Kapuścińskim
Jest także Ryszard Kapuściński, a raczej był, reprezentantem pewnego pokolenia, które dominuje do dziś w naszym życiu publicznym i rości sobie prawa do wyznaczania kierunków i trendów w literaturze. Książki Kapuścińskiego są słabe i pokrętne, nie da się ich czytać bez założenia sobie na samym początku, że autor musiał kłamać, bo tak kazała mu partia, jego własne poglądy lub coś tam innego, czym pisarze zwykle usprawiedliwiają brak talentu. Nie inaczej jest z książką o Kapuścińskim, która właśnie weszła na rynek.
Jest to wysokiej klasy produkt medialny, który mile łechce szare komórki ludzi zajmujących się rozwiązywaniem dwóch co najmniej krzyżówek dziennie. Mogą oni, zanim przystąpią do lektury właściwego tekstu, poczytać sobie co tuzy myśli współczesnej, takie jak Teresa Torańska, myślą o Kapuścińskim, o Domosławskim i o samej książce.
Nie ma sensu pisać o tym, o czym piszą wszyscy – czyli o uwikłaniu Kapuścińskiego w sprawy tajnej policji. O tym, że podpisywał lojalki i donosił. Jak komuś wystarcza tłumaczenie „bo inaczej by nie wyjechał i nie pisał”, no to co mu można zrobić. Nie ma sensu pisać o tym, że Kapuściński w swoich genialnych reportażach nieco naciągał fakty, tak aby pasowały mu do założonych z góry tez. Wielu tak robi i nic się nie dzieje.
Najdziwniejsze w tej książce jest to, że próbuje ona udowodnić coś bardzo dziwnego. Mianowicie to, że Ryszard Kapuściński był reporterem z przypadku, że tak naprawdę był to pełnowartościowy pisarz i myśliciel wielkiego kalibru. Jest to tak kłująca w oczy bzdura, że aż przykro czytać fragmenty o tym, jak to Kapuściński pisał w mozole jedną stronę dziennie, by osiągnąć doskonałość formalną. Każdy kto pisze zawodowo wie, że takie opowiastki o „rzeźbieniu w słowie” to magiel dla kucharek, żeby się mogły ekscytować i gadać o wielkości mistrza. Tak się po prostu nie pisze.
Kapuściński był po prostu jednym z wielu dziennikarzy z krajów komunistycznych, którzy wyruszyli w świat zaopatrzeni przez swoje redakcje i tajną policję w różne instrukcje. Nie był to geniusz ani żaden mistrz, tylko zwyczajny, przeciętny wyrobnik pióra. Nie ma więc powodu by ekscytować się książką na jego temat.
Gość
Komentarze (7)
Trafna uwaga :)
MPG dobrze napisał(a): lepiej już pokazujcie nagie panienki...
dlaczego analfabeci udaja dziennikarzy???
co za denny artykul, czyzby autor tkwil wciaz w podstawówce?
najdziwniejsze w powyższym tekście z kolei jest to, że autor wyraźnie pisze w pierwszej osobie,
wyraża swoje prywatne zdanie, a wszystko co o nim wiemy to GD. Szanowna Pani/Panie, to nie jest dziennikarstwo,
tylko robienie zamieszania.O tego typu tekstach zapomina się zanim skończy się je czytać,
natomiast Kapuściński będzie w historii jeszcze bardzo długo.
Pozdrawiam