2010-03-11, 07:11 | Pieniądze + styl życia
Zamek okryty słomą
Jeśli zaś człowiek ma pieniądze, czas i umiejętności, może sobie zbudować, co chce. Warunek jest jeden – trzeba mieć pozwolenie budowlane. Jeśli się takiego kwitka nie posiada, urzędnicy wraz z lokalną policją mogą zażądać rozbiórki obiektu, który pasjonat wybudował w twórczym szale.
Taka właśnie historia przydarzyła się pewnemu rolnikowi z hrabstwa Surrey, nazwiskiem Fidler. Człowiek ten od zawsze marzył o tym, by posiadać własny zamek. Postanowił go wybudować samodzielnie, ponieważ miał odpowiednio duży plac. Zamek miał stanąć na polu pszenicy, którą uprawiał nasz rolnik. Nie miał on jednak cierpliwości do urzędników i postanowił wznieść budowlę bez stosownych zezwoleń.
Udało mu się to, ponieważ był człowiekiem przewidującym, sprytnym i upartym. Budowa, którą prowadził, zasłonięta była bowiem belami słomy. Słoma ta tak skutecznie izolowała zamek od świata, że nawet kiedy był on już ukończony, nie można się było zorientować, że tam stoi. Pan Fidler odczekał stosowne cztery lata, które wymagane są w Wielkiej Brytanii, żeby zalegalizować samowolę budowlaną, posuwając się do takich chwytów, jak przytrzymanie synka w domu, kiedy w szkole dzieci miały rysować swoje domostwa. Kiedy czas minął, odsłonił budowlę i czekał, co się stanie.
Urzędnicy przybiegli prawie natychmiast i kazali zamek rozebrać. Nie można ich było przekonać, że minęło ustawowe cztery lata legalizujące samowolę, bo twierdzili oni, że to nie ma znaczenia w przypadku budowli ukrytej. Robert Fidler poszedł więc do sądu. Sędzia jednak przychylił się do zdania urzędników i nakazał rozebranie zamku. Nie było rady, trzeba było wziąć się za robotę od nowa. Tym razem przy rozbiórce.
Gość
Komentarze (1)