0 komentarzy | dodaj komentarz ›

2010-03-31, 07:01 | Po prostu życie

Cząsteczki spadły z nieba

Indie  kosmos  molekuły  tajemnica  nauka 

Indie, kosmos, molekuły, tajemnica, nauka, zdjęcie, fotografia
sxc.hu
25 lipca 2001 roku w indyjskim stanie Kerala spadł deszcz. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, lipiec to przecież pora monsunów, ale deszcz nie był zwyczajny. Spadające z nieba krople miały dość zaskakującą barwę – były czerwone.

Dziwne deszcze

To, co spada z nieba wraz z wodą, może budzić sensację i niedowierzanie. Mimo wielokrotnego potwierdzania przez naukowców fenomenu pod tytułem „żaby lecą z nieba z deszczem”, mało osób wierzy tak naprawdę w to, że coś może spaść na ziemię z chmury wypełnionej wodą. Nie zmieniają tu niczego dobrze widoczne na ulicach miast, żółto obrzeżone kałuże pojawiające się przy końcu maja i w pierwszej połowie czerwca. Kiedyś, gdy bez przerwy mówiono o zagrożeniu kwaśnymi deszczami, niezorientowani brali je za pierwszą oznakę katastrofy ekologicznej. Tymczasem żółty osad na kałużach to pyłek z kwiatów sosny unoszący się w wielkich ilościach w powietrzu  w maju i czerwcu właśnie.

Nie tylko pyłki roślin spadają z nieba. Kilka lat temu w Dalmacji spadł deszcz żab wciągniętych do chmury przez tornado, które nie wiedzieć czemu pojawiło się nad jednym z jezior. W 1846 w stanie Iowa spadł grad wielkości kurzych jaj. Farmerzy, którzy oczyszczali swoje obejścia z lodowej kaszy znaleźli w gradowych kulkach zamarznięte żaby – żywe. W sierpniu 2000 roku prawdziwa ulewa szprotek spadła na angielskie miasto Great Yarmouth.

Fenomen deszczu padającego w stanie Kerala jest jednak innego rodzaju. Po pierwsze deszcz lał bez przerwy przez dwa miesiące, po drugie zaobserwowano go na obszarze w kształcie elipsy o długości 450 kilometrów i szerokości 150 kilometrów, po trzecie 85 proc. znajdującej się w nim czerwonej substancji spadło już w czasie pierwszych dziesięciu dni ulewy, po czwarte w końcu „to czerwone” w deszczu okazało się niezidentyfikowanymi komórkami o składzie chemicznym zbliżonym do materii biologicznej.

Na początku - panika

Stan Kerala to nie jest miejsce obfitujące w ludzi z uniwersyteckim wykształceniem, zanim więc próbki czerwonego deszczu znalazły się w rękach osób kompetentnych, ich obecność na Ziemi zinterpretowana została przez miejscowych kapłanów wszystkich odmian hinduizmu. Postawiona diagnoza nie wróżyła nic dobrego – czerwony deszcz to koniec świata, do tego rychły. Całe szczęście, że Indie zamieszkiwane są także przez urzędników państwowych i policjantów. Ci zignorowali przepowiednie proroków i zinterpretowali dziwne opady inaczej – naukowo. Na ziemię spadł pył niesiony z wiatrem znad pustyń Półwyspu Arabskiego, stwierdzili. Nie rozwiało to jednak wszystkich wątpliwości, pozostało pytanie – dlaczego pył spadł dopiero w lipcu, a nie na początku pory monsunów z wcześniejszymi ulewami?

Sprawą zajęli się naukowcy ze Szkoły Fizyki Teoretycznej i Stosowanej przy uniwersytecie w Kottayam – dr Godfrey Louis i jego asystent Santhosh Kumar. Podjęli oni trud weryfikacji wszystkich hipotez próbujących wyjaśnić fenomen czerwonego deszczu. Było tego naprawdę sporo. Według jednej z takich teorii w czerwonym deszczu znalazła się krew ptaków zabitych przez śmigła samolotów, według innej - krew nietoperzy, które eksplodowały (sic) w wyniku wybuchu meteorytu (dlaczego nietoperze eksplodują, kiedy spada meteoryt,  autor hipotezy nie wyjaśnił). Pojawiły się także przypuszczenia, że czerwona barwa deszczu to wynik obecności zarodników glonów z gatunku Trentepoholia. Taką właśnie wersję przyjął rząd indyjski i ogłosił ją jako oficjalne wyjaśnienie dziwnego zjawiska.

Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie dociekliwość wspomnianych wyżej fizyków. Przeprowadzili oni pomiary, z których jasno wynikało, że czerwona substancja spadła na ziemię w ilości 50 tysięcy kilogramów – 50 ton. Musiałyby więc znaleźć się tam zarodniki glonów Trenthepoholia z całej północnej półkuli. To nie wchodziło w rachubę.

„To czerwone” jak wspomnieliśmy, okazało się tajemniczymi molekułami o strukturze zbliżonej do białek. Stwierdził to dr Louis oglądając próbki substancji pod mikroskopem. Dziwne molekuły nie zawierały jednak tego, co zwykło się na naszej planecie określać jako esencję życia. Nie było w nich łańcucha DNA.

Fantastyczna hipoteza najbliższa prawdy

 Od „dziwnych molekuł” do „kosmicznych molekuł” już tylko krok. Końcowe wnioski dr Louisa były następujące: do atmosfery ziemskiej nad stanem Kerala wtargnął meteoryt, eksplodował, a znajdujące się na nim cząsteczki podróżujące z Bóg jeden wie jakich zakątków kosmosu znalazły się w powietrzu i spadły razem z monsunową ulewą. Cząsteczki, jak się okazało, składały się z węgla – 50 proc. i tlenu – 45 proc., zawierały też niewielkie ilości sodu i żelaza. Dr Louis stwierdził także, że mają one zdolność dzielenia się.

Oczywiście nikt nie uwierzył w jego teorię, a właściwie prawie nikt. Hinduski naukowiec znalazł sojusznika na Uniwersytecie w Cardiff (Walia) w osobie najsłynniejszego krzewiciela teorii panspermii, profesora Chandry Wickramasinghe’a.

Teoria panspermii narodziła się w 1908 roku w laboratorium szwedzkiego chemika Svante Arrheniusa, który doszedł do wniosku, że życie jest w kosmosie przenoszone przez komety i meteoryty. Na tych obiektach podróżują zarodniki życia – organizmy jednokomórkowe, od których rozpoczyna się ewolucja na poszczególnych globach. Życie na Ziemi rozwinęło się właśnie w ten sposób – coś „zapłodniło” naszą planetę.

Teoria ta została zapomniana na długie lata, odkryli ją ponownie Chandra Wickramasinghe i astronom Fred Hoyle w połowie lat osiemdziesiątych. Ich wystąpienia nie cieszyły się jednak uznaniem środowisk naukowych. Dziś jednak teoria panspermii przeżywa prawdziwy renesans, okazało się bowiem, że w pyle międzygwiezdnym, w meteorytach i jądrach komet zidentyfikowano złożone substancje organiczne.

Sprawą czerwonego deszczu z Kerali zainteresowali się mikrobiolodzy. Dr Milton Wainwright stwierdził, że czerwone molekuły są nieznanymi komórkami – żyją. Brak DNA niczego tu nie zmienia, obce bakterie nie muszą mieć przecież DNA. Po tych stwierdzeniach dr Godfrey Louis przestał by traktowany jak szarlatan. Jego teoria została omówiona nawet w marcowym numerze magazynu „New Scientist”, a także w periodyku „Astrophysics and Space Science”.

Pojawiły się jednak od razu opinie sceptyków, którzy twierdzą, że nad stanem Kerala rozbił się samolot wojskowy, z którego wypłynęło 50 ton oleju hydraulicznego. Pozornie wiarygodne, tyle że nie istnieją samoloty zabierające na pokład takie ilości tej substancji. Astrofizyk z Belfastu, Alan Fitzsimmons stwierdził wprawdzie, że w czasie, gdy doszło do czerwonych opadów nie stwierdzono w pobliżu Ziemi obecności komety ani meteorytu. Nie wykluczył jednak, że „to czerwone” to kosmiczne życie, które przybyło na naszą planetę, by ją odmienić. Badania nad kosmicznymi molekułami trwają nadal.

MR

Artykuł nie ma komentarzy.

Na żywo

  • nie wiem mnie to nie szokuje

    Gość 22:20 (15.02.2011)

    Trumny i modelki

  • Właśnie... ubranie przeznaczone dla studenta, którego nie może kupić :D hahaha

    Gość 15:46 (15.02.2011)

    Ubiór dla studenta

  • co za bzdurny tekst!!! autor chyba nie doczytał czym jest aseksualność!!!!!

    Gość 00:31 (13.02.2011)

    Może właśnie ty jesteś aseksualny?

  • Autor: 1410

    Autor:Autor: Pilot

    Za złomowe F-16 mogliśmy wyposażyć nasze wojsko w MiGi.Jeżeli kaczory czują wstręt do Rosji,to można było zamówić samoloty w Szwecji lub we Francji,ale u Europejskiego producenta.Chodzi o możliwość remontów w pobliskich bazach..F-16 bez bazy remontowej, pójdą szybko na zlom.Dla PiS-u nawet gówno amerykańskie uchodzi za złoto.


    Tyle tylko, że wszystkie wymienione przez ciebie konstrukcje mają wady:
    - Gripen jest samolotem stosunkowo młodym i niedopracowanym (vide samoistne katapultowanie pilota podczas ostrego manewru)
    - Rafale, ta konstrukcja jest używana jedynie przez Francję. Dlatego też uzbrojenie jakie przenosi, nie poraża (chodzi tu o wymienność rodzajów broni-np. amerykanskich pocisków sidewinder lub amraam)

    Gość 23:33 (12.02.2011)

    MIG-29, najlepszy samolot Układu Warszawskiego

  • Autor: matewek


    hahahah odwarzny sie znalazl, jesli masz 100lat to ok zwracam honor. ale jesli masz od 10-30lat nie pisz ze jestges taki NIEUSTRASZONY bo sie zdziwisz


    Nie piszę, że jestem nieustraszony. Po prostu horrory nie wywierają na mnie zamierzonego przez ich twórców wrażenia. Nawet podczas oglądania horroru, który jest powszechnie uznawany przez fanów za film najwyższej klasy nie czuję napięcia, rosnącej dramaturgii, ani nie wczuwam się w pieczołowicie budowany nastrój. Zamiast tego znajduję wiele niedoróbek, albo kuriozalnych (w założeniu twórców pewnie nieziemsko strasznych) scen, które mnie po prostu bawią do łez. W sumie to może nawet trochę żałuję bo (jak twierdzą moi znajomi - fani horrorów) omija mnie niezła rozrywka i kawałek dobrego kina, ale cóż wychodzi na to że ten gatunek sztuki po prostu nie jest dla mnie.

    Polecam Ci Hostel. Ale... Wiadom 22:27 (11.02.2011)

    Najlepsze horrory według mistrza Scorsese

  • Autor: .

    ...Co w tym przyjemnego?


    Orgazm jest przyjemny. Albo coś z Tobą nie tak.

    Gość 11:30 (10.02.2011)

    Seks dla świętego spokoju

  • Autor: Gość

    Autor:Autor: Malina

    dziewczyna aka "Aśka" w tym artyule powinna dostac w glupi leb,bo rzeczy ktore wygaduje w tym reportazu to jakies wierutne bzdury.W zyciu na zywo nie miala okazji ogladac tych jakze pieknych stworzen,a rzuca pod ich adresem same oszczerstwa.Logicznym jest tez ze ptasznik nie wyjdzie z toalety tylko po to zeby ugryzc taka panne w zakłaczona dupe...wiadomo ze ptaszniki nie lubia nadmiaru wody,sa tez za czyste zeby lazic po zasranych gnojem rurach....Ludzie ktorzy maja nieuzasadniony lek wobec pajakow (a juz tym bardziej jesli nie mieli z nimi stycznosci) sa posmiewiskiem...



    malina to ty jestes posmiewiskiem i nienormalnym czlowiekiem, bo tylko taki moze pozytywnie wyrazac sie na temat hodowli pajakow - ptasznikow w domu. Jak pewnie wiesz - jak powinnas wiedziec - nie sa to bynajmniej domowe stworzenia i uzasadniony jest lek przed nimi. Zycze by to wlasnie ciebie taki jadowity ptasznik ugryzl w

    Anonymous 14:44 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Jadowite węże? Przecież w Polsce nie można hodować jadowitych!!! Ten fakt tylko kity wciska, żeby ludzie mieli co czytać.

    Anonymous 14:42 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Autor: anonim

    Duzo by o tym pisac...
    Mam 50 lat i wciaz lecze traumy powstale w dziecinstwie. Szkola, kolonie, rowiesnicy, dom rodzinny, molestowanie.
    Wtedy nie bylo psychologow itp w szkolach, nauczyciele z lapanki nieduoczeni z brakami dydaktycznymi wybierali sobie taka ofiare i dawali klasie jak na talerzu. Zwykle byla to osoba o ktora nikt sie nie upomnial, ktorej nikt nie obronil.

    zdziwisz się ale ale nadal nie ma żadnej pomocy i nauczyciele się nie zmienili, kur*** myślałem, że tylko ja mam takie przeżycia ale skoro jest o tym cały artykuł i większość rzeczy się zgadza... sam nie wiem czy się cieszyć, że nie jestem sam czy smucić, że nie jestem jakiś oryginalny... chociaż w sumie to nie powód do dumy ale wydaje mi się, że moje dzieciństwo to było piekło... ale chciałbym się uporać ze swoimi traumami przynajmniej tymi z dzieciństwa... a teraz jestem w liceum nie daje sobie rady wszystko się nawarstwia problemy

    Gość 23:18 (05.02.2011)

    Traumy z dzieciństwa

  • Wyglada to nieapetycznie. Takie akcje mozna promowac w inny, mniej razace oczy, sposob.

    ona 11:30 (05.02.2011)

    Towarzystwo Ochrony Zwierząt

Wcześniejsze komentarze