2010-04-12, 00:00 | Po prostu życie
Dziecko tak, ojciec nie?
Kiedy kobieta ma ustabilizowaną sytuację materialną, ma mieszkanie i pracę, w mieszkaniu zaś jest cichutko i schludnie, ostatnią decyzją, jaką chce podjąć jest wpuszczenie do swojego małego królestwa jakiegoś mężczyzny. Facet wejdzie tam ze swoimi gazetami, papierosami, koszulami, pobekiwaniem i obciętymi paznokciami odkładanymi na blat stołu. Zburzy w ten sposób harmonię, którą ona budowała przez kilka lat odmawiając sobie różnych przyjemności, a oszczędzone pieniądze inwestując w urządzanie mieszkania.
Seks? Nie ma się co tym przejmować, bo zawsze znajdzie się jakiś dobiegacz, z którym można się spotykać dwa razy w tygodniu, a w razie gdyby był namolny wyrzucić za drzwi. Przychodzi jednak czas, kiedy kobieta zaczyna baczniej przyglądać się matkom, które kolebią wózkami w parku pod jej blokiem. Czasem nawet ukradkiem zajrzy do wózeczka i uśmiechnie się na widok rumianej buźki. Dzieci są przecież takie słodkie. Niestety, dzieci nie biorą się z powietrza. Aby je mieć, potrzebny jest mężczyzna. Tutaj właśnie tkwi problem.
Słodka mała istotka, która co jakiś czas robi słodką kupkę, jest śliczna i wspaniała i może zamieszkać z mamunią w jej domeczku. Trzeba więc jakoś tak zaaranżować sprawę, by jakiś facet zrobił to dziecko i dobrowolnie, bez żadnych narowów, zniknął.
- Nie spotkałem się z tym jeszcze w Polsce – mówi Krzysiek. – Kiedyś jednak włóczyłem się po Europie, miałem różne przygody, kobiety, balangi, towarzystwo. Sypiałem głównie u kobiet i z kobietami. Kiedyś pewna Włoszka zaproponowała mi, żebym jej zrobił dziecko, chciała mi za to zapłacić. Nie wiem czy była lesbijką, bo miała przyjaciółkę, taką od serca, ale sypiała też z facetami. Nie zgodziłem się, bo pomyślałem, że to niemoralne. Zrobię jej dziecko i wyjadę, a ono tam zostanie wychowane na jakiegoś makaroniarza, krew z krwi i kość z kości. Powiedziałem jej żeby szukała dalej, bo ja się do tego nie nadaję.
Na Zachodzie moda na dziecko bez zobowiązań zaczęła się wiele lat temu. Pojawiła się najpierw w środowiskach feministycznych, a potem przeniknęła do tradycyjnych kręgów społeczeństwa. Kobiety poszukiwały mężczyzn, którzy byliby inteligentni, dowcipni i ciekawi – chciały, żeby cechy te odziedziczyło ich dziecko. Nic więcej. Żadnych zobowiązań i wspólnego życia, które mogłoby przynieść tylko kłopoty i rozczarowania.
Najbardziej zastanawiająca w tym wszystkim jest naiwność tych kobiet, które liczą na to, że dziecko rzeczywiście odziedziczy na przykład poczucie humoru. Nie wszystkie cechy przecież są dziedziczone, część z nich zostaje nabyta w procesie wychowania, w czasie zdobywania doświadczeń życiowych. Nikt poza tym nie gwarantuje, że dziecko odziedziczy coś po ojcu – przypadkowo spotkanym – a nie po ojcu tego ojca, czyli dziadku, który mógł być przecież pijakiem, awanturnikiem lub człowiekiem chorym na jakąś poważną chorobę.
Pomysł, żeby „zorganizować” sobie dzidziusia jest tyleż infantylny, co niebezpieczny dla owego dzidziusia. Co po dwudziestu latach powie swojemu dziecku szczęśliwa matka, która zbudowała swoje - nie jego - szczęście wokół samotności w uroczym mieszkanku, spotkań z przyjaciółeczkami i skoków w bok z innymi interesującymi i inteligentnymi mężczyznami?
Najpewniej wzruszy ramionami, no bo cóż ją będzie obchodzić co tam sobie myśli dwudziestoletni byk z zarostem. Niech radzi sobie w życiu, które nie jest łatwe i trzeba się dobrze namęczyć, żeby coś w nim osiągnąć. Matka, potrafiła zadbać o siebie i znalazła sobie swoje szczęście, a teraz kiedy „ szczęście” podrosło może zająć się szukaniem jakichś innych spełnień.
Cechą charakterystyczną dzieci, które wychowywały się z jednym tylko rodzicem, jest alienacja, niemożność zintegrowania się z grupą rówieśniczą, samotność wreszcie, która jest tym boleśniejsza, że ich szczęśliwa matka jej nie rozumie. Nie rozumie z tego prostego powodu, że sama nigdy takiej samotności nie zaznała. Jej życie było pełne szczęścia i radosnych poświęceń. Życie jej dziecka będzie serią pytań bez odpowiedzi, nieuzasadnionych udręk i beznadziejnego szukania akceptacji u osób, które w ogóle nie będą rozumiały o co chodzi.
- Wychowałem się bez ojca – mówi Marek. – Nie dlatego, że mama miała jakieś poronione pomysły, ale dlatego, że ojciec nas zostawił. Mama bardzo starała się zastąpić nam oboje rodziców, ale przecież człowiek się nie rozdwoi. Kiedy zaczynałem dorastać, miałem potworne deficyty emocjonalne, ciągle żyłem w niepewności. Nie wyobrażam sobie, że dojrzewam, a moja matka oznajmia mi z uśmiechem na ustach, że moim ojcem jest jakiś student, którego poznała na koncercie lub komiwojażer, co sprzedawał noże i bardzo się jej spodobał. To jest dla mnie nie do pomyślenia. Zakładam bowiem, że kobiety te mówią swoim dzieciom prawdę o ich ojcach, nie ukrywają tego do końca życia i nie brną w kłamstwa o śmierci lub porzuceniu. Jakby nie było, jest to nienormalne i niemoralne.
Chęć posiadania dziecka i nieposiadania ojca tego dziecka związana jest nierozerwalnie ze stylem życia niezależnych kobiet. Jeśli ktoś pracuje po 10 godzin dziennie, robi karierę i ma wszystko, czego mu potrzeba z wyjątkiem dziecka, to do kwestii zapłodnienie - poród podchodzi metodycznie, jak do bilansów kwartalnych. Trzeba mieć dziecko, bo zegar biologiczny tyka, ale o zakładaniu rodziny nie ma mowy, bo całe dotychczasowe życie wywróci się do góry nogami.
Kiedy pojawi się dziecko, także nie należy rezygnować z kariery, trzeba ją kontynuować, a maluch zostanie w domu pod opieką jakiejś studentki, która będzie każdego dnia pisać raporty o tym, jak zachowywał się, kiedy mamy nie było, czy dużo zjadł, czy robił kupkę i czy mu się odbiło. Mama po powrocie z pracy przejrzy raporty i będzie już wiedziała, co jej dziecku jest najbardziej potrzebne. W raportach powinny się także znaleźć informacje o tym, czy na skórze nie pojawiają się jakieś infekcje, a także czy mały ssie palec. Wszystkie te informacje są szalenie ważne. Potem, kiedy dziecko będzie już starsze, samo będzie pisać raporty dla mamy. Mama musi bowiem mieć kontrolę nad wszystkim, co się wokół niej dzieje.
Kiedy syn będzie już duży i wściekły na rodzicielkę, trzaśnie drzwiami, a potem wyjedzie w nieznane w poszukiwaniu swego nieznanego ojca, a matka siedząc przy biurku i patrząc na jego fotografię sprzed kilkunastu lat, na której wygląda jak mały pączek, uroni jedną wielką i gorzką łzę. Pomyśli przy tym o niesprawiedliwości i nierównym wynagradzaniu ludzi za zasługi przez opatrzność. Ona się przecież poświęciła dla niego, a on postąpił tak niegodnie. Kiedy łza obeschnie kobieta, wróci do kontrolowania raportów swoich podwładnych.
Gość
Komentarze (305)
70% POLEK TEZ ZŁAPAŁO MĘŻA NA "NIEZAPLANOWANĄ" CIĄŻĘ= TYLKO 20% POLEK STOSUJE ANTYKONCEPCJĘ (NA ZACHODZIE 50%) A ILE UPRAWIA SEX? TO Z POWODU RELIGIJNEGO ZACOFANIA ZAMIAST EDUKACJI SEXUALNEJ?
CZY NIEDŁUGO W SZKOŁACH ZAMIAST RELIGII BĘDĄ UCZYĆ SEXU TEŻ NA ZAJĘCIACH PRAKTYCZNYCH? I O DZIECIACH =SKUTKACH SEXU?
gdyby ludzie uprawiali sex tylko by mieć dzieci z tym z kim chcą je mieć wtedy kiedy mogą i chcą je mieć nie byłoby zdrad gwałtów prostytucji aborcji zboczeń....:)
SEX TO NIE ZABAWA =NIEODPOWIEDZIALNY MA POWAŻNE KONSEKWENCJE: DZIECI CHOROBY ITP. NP. SKUTKIEM SEKSU SĄ DZIECI. NIE CHCESZ DZIECI= NIE UPRAWIAJ SEKSU:)
DLATEGO OD ABORCJI NIEPLANOWANYCH CIĄŻ SIEROT DZIECIOBÓJSTWA GWAŁTÓW PEDOFILII Z BRAKU ANTYKONCEPCJI EDUKACJI SEKSUALNEJ LEPSZE JEST PLANOWANIE RODZINY ŚWIADOME RODZICIELSTWO CHCIANE I KOCHANE DZIECI
B
kobiety wolniej dojrzewają= nabierają ochoty na sex po 40stce kiedy już się mężom po 20 latach często bezskutecznego namawiania odechciało
DZIECI TO NIE KOLEJNA RZECZ DO POSIADANIA JAK DOM AUTO MEBEL POZWÓLCIE IM BYĆ SOBĄ! NIESTETY 70% JEST NIEZAPLANOWANYCH NIECHCIANYCH NIEKOCHANYCH PRZEZ BRAK ANTYKONCEPCJI EDUKACJI SEKSUALNEJ =NAJWIĘCEJ DZIECI MAJĄ BIEDNI,GŁUPI,NIEZARADNI=B RAK EDUKACJI SEKSUALNEJ=NA ZACHODZIE 50% KOBIET STOSUJE ANTYKONCEPCJĘ,W POLSCE 20% I TO TYLKO TE Z WYŻSZYM WYKSZTAŁCENIEM
PO ZAKAZIE NIEWOLNICTWA NAUCE CZYTANIA I PRAWACH WYBORCZYCH DLA KOBIET PORA NA WEGETARIANIZM= ZAKAZ ZJADANIA ZWIERZAT= MIĘSO TO BARBARZYŃSTWO, POWÓD 99% CHORÓB ZDROWOTNE SAMOBÓJSTWO
to celowe by rosła konsumpcja zuzycie surowców patologie spoleczne i łatwiej było kontrolować samotnych ludzi bez wsparcia rodziny, totalitaryzmy religijne, kapitalizm i komunizm zabiera dzieci rodzicom by prac ich mózgi w szkole tv itd