2010-04-10, 00:00 | Po prostu życie
Dzidzia piernik i Piotruś Pan
Kiecka ledwie zakrywająca pośladki, buciki na obcasie tak wysokim, że pod podeszwą buta mogłaby przejeżdżać zabawkowa kolejka, do tego treska na włosach, usta w różu i sztuczne rzęsy, czarne i grube niczym pogrzebowe firanki. Wszystko to dałoby się jeszcze jakoś znieść, gdyby nie napięcie w twarzy, z którego da się wyczytać jedno – no dalej chłopaki, który ma jeszcze ochotę na takiego babsztyla, jak ja.
Dzidzia piernik - tak zwykle złośliwi nazywają te istoty i śmieją się z nich szyderczo. Dzidzia piernik to nie jest bynajmniej psychiczna aberracja wynikająca z jakichś seksualnych frustracji, to styl i w dodatku styl całkiem popularny. Ulega mu zwykle pewien specyficzny typ kobiet.
Dzidzia piernik występuje zwykle w dwóch wersjach. Pierwsza ma dom urządzony, jakby była lalką Barbie czekającą na Kena, wszystko ma tam swoje miejsce, wszystko jest uporządkowane, wyczyszczone i dobrane według klucza kolorów lub kształtów. Jeśli dzidzia piernik lubi słonie, każda rzecz będzie miała coś wspólnego ze słoniem. Nie będzie tam rzeczy przypadkowych lub źle dobranych. Kolor podłogi dzidzia dobiera zwykle do koloru ulubionych tipsów, a kolor pościeli do odcienia skóry na udach, tak, żeby jak najlepiej eksponowały się one na tle puchatych kołderek i poduszek, kiedy jej absztyfikant będzie ją oglądał. Dzidzia ma samochód i jest to zwykle samochód nieużywany. Służy on bowiem nie to tego, by go brudzić na drogach i w kałużach, ale do tego, by od czasu do czasu odbyć stosunek płciowy na jego tylnym siedzeniu. Samochód ten jest wypucowany, elegancki i ma jakiś straszliwy kolor, który na ulicy wywoływałby nieprawdopodobną sensację.
Drugi typ dzidzi różni się od pierwszego tym, że jej pedanteria kończy się na wyglądzie zewnętrznym. Dzidzia taka jest wypucowana i „zrobiona” w sposób tak perfekcyjny, że bardziej nie można. Jej otoczenie zaś to chaos i dekadencja. Pokoje przypominają pobojowisko, samochód to złom - o tym by odbyć w nim stosunek płciowy nie ma mowy, na ulicę także się nie da wyjechać, bo zaraz się rozleci. Dzidzia taka nie daje sobie rady z niczym poza piłowaniem paznokci. To jedno wychodzi jej świetnie. Zawsze jednak ma wokół siebie odpowiednią liczbę adoratorów i dobiegaczy, którzy załatwiają za nią najważniejsze życiowe sprawy. Dzidzia taka nosi się ostentacyjnie i ma u sąsiadek opinię dziwki, co nie jest prawdą, ponieważ nie sprzedaje ona ciała swego za pieniądze.
Co takiego jest w leciwych dzidziach, że mimo komicznego i żenującego nieraz wyglądu ciągle lepią się do nich mężczyźni? Chodzi o seks. Seks, który w naszych dziwnych czasach ma tak niewiele wspólnego z naturalnością i jest tak mało spontaniczny, jest siłą dzidzi-piernik. Ona odstawia w sypialni cyrk pod tytułem - jestem małą, niewinną dziewczynką, weź mnie mocno – i to działa. Działa na taką ilość facetów, że dzidzia nie musi martwić się o przyszłość, jej jedyną troską jest to, by chirurg plastyczny, którego zafunduje jej kolejny Pan, nie był fuszerem, tylko artystą skalpela.
Najdziwniejsze jest to, że do dzidzi lgną zwykle mężczyźni młodsi i tacy, którzy bez trudu mogliby znaleźć sobie kogoś normalniejszego, bardziej sympatycznego i młodszego. Wolą jednak dzidzię, fascynuje ich ten styl po prostu.
Męskim odpowiednikiem dzidzi-piernik jest facet z syndromem Piotrusia Pana. I nie chodzi mi tu bynajmniej o dwudziestolatków, którzy nie potrafią usiedzieć na miejscu dłużej niż pięć minut i mają dwadzieścia pomysłów na minutę. Chodzi o mężczyzn innych zgoła, o starszych i siwiejących już panów, którym wydaje się ciągle, że mają przed sobą życie całe i mogą bez trudu przebiec osiemset metrów. Taki typ zrobi wszystko, żeby zwrócić na siebie uwagę. Jeśli już nic mu się nie udaje i towarzystwo jest nim znudzone wyjdzie na balkon w mieszkaniu na dziesiątym piętrze i zawiśnie nad ruchliwą ulicą, trzymając się rękami balustrady. Będzie wołał innych, żeby przyszli go zobaczyć i naśladować.
Piotruś Pan stołuje się u mamy, bo tylko tam jedzenie ma odpowiedni smak i temperaturę. Ubiera się w stylu, który można określić jako wczesny styl Davida Bowie, tyle że ma więcej siwych włosów, przez co ilość farby na grzywce jest dużo większa niż u tego zapomnianego już piosenkarza. Na kobiety zwraca uwagę w sposób ostentacyjny i taki, który uważa za uwodzicielski. Zaczyna od pocałunku w dłoń, który składa w sposób taki, jakby najpierw chciał dłoń ową przycisnąć sobie do czoła, ale w połowie drogi zmienia zamiar i otwiera usta, żeby ją odgryźć. Niebezpieczeństwo mija, kiedy usta Piotrusia układają się w ryjek i kończy się na pocałunku z mlaśnięciem.
Nie jest w stanie przejść obojętnie obok żadnej kobiety, tylko dzidzie-piernik omija szerokim łukiem, bo wie, że plus z plusem się nie przyciąga tylko odpycha, tak samo jak minus z minusem. Nie szuka więc jej towarzystwa, bo ona go nudzi i powoduje, że nasz bohater ma nieznośną pustkę w głowie za każdym razem, kiedy siedzi obok takiej kobiety, jak dzidzia.
Inne mu jednak nie przeszkadzają. Nie zważając na nieznośną atmosferę żenady, która mu towarzyszy, dosiada się do obcych kobiet w pubie, zagaduje znudzone nim koleżanki z biura i opowiada kolegom na zmianę a to o wizycie u kosmetyczki – co powoduje serię plotek na temat jego homoseksualizmu, lub o tym, jaki samochód sobie kupi, kiedy już będzie go stać. To z kolei wywołuje serię drwin, bo Piotruś nie ma pojęcia o samochodach, on tylko bardzo chce być w centrum uwagi i wie – bo mama mu powiedziała – że mężczyźni rozmawiają o samochodach. Chciałby więc być jednym z nich i próbuje robić to samo.
Nie żeni się Piotruś Pan nigdy. To jest po prostu w jego przypadku niemożliwe. On tak często ogląda się za kobietami, że w wieku 45 lat musi iść na operację szyjnego odcinka kręgosłupa, który nie obraca mu głowy tak sprawnie, jak dawniej. Żadna żona by z nim nie wytrzymała.
Tragedia Piotrusia Pana polega na tym, że nie rozumie on upływającego czasu i obrzydzenia, jakie wraz z biegnącymi latami wzbudza w młodych kobietach i dziewczętach. Kiedy patrzy w lustro nie widzi tam tego co jest, ale to co było tam dwadzieścia, trzydzieści lat wstecz.
Kobieta, która pozwoli się uwieść takiemu facetowi może mieć potem wiele do opowiadania koleżankom. Pod warunkiem jednak, że nie zakocha się jak głupia i nie zechce z nim zamieszkać. Piotruś Pan zapada w pamięć swoich kobiet, a czyni to z tego względu, że on żyje tymi kobietami i musi bez przerwy dbać o reklamę. Dobrze wie, że kobiety omawiają te sprawy pomiędzy sobą i nigdy nie pozwala sobie na żadne obsuwy. Kiedy ma już poważne kłopoty ze wzwodem, łyka viagrę. Kiedy przesadzi, mogą wynieść go w eleganckiej trumience wprost na mały zielony cmentarz, ale zwykle udaje mu się nie przedawkować. Największą życiową tragedię przeżywa wtedy kiedy dowiaduje się od lekarza, że powiększyła mu się prostata. Jeśli jest słaby psychicznie, może się nawet targnąć na życie. Zwykle jednak dożywa spokojnie osiemdziesiątki i stojąc na balkonie swojego mieszkania, siwy już i pomarszczony wrzeszczy do przechodzących licealistek – Córa! Zakisim ogóra?! Wzbudza tym szczery śmiech dziewcząt i jeszcze większą wesołość ich rówieśników. Umiera otoczony ogólną sympatią.
Gość
Komentarze (28)
FACET POWINIEN BYC WZORCEM OPIEKUNEM I WSPARCIEM DLA KOBIETY A NIE NIEMOWLAKIEM DO NIAŃCZENIA
pomaga oszukiwac, ale przyciagasz w ten sposob ludzi interesujacych sie powierzchownym wygladem a nie naprawde toba, tracisz czas i byc moze okazje poznania wlasciwszej osoby
„miłość” jest ślepa, udany związek opiera się na wspólnych zainteresowaniach szacunku a nie fascynacji przemijającym wyglądem
Żenada
pzdr
popieracie i akceptujecie. Poza tym faktycznie nakładanie na twarz kilogramów "tapety" nie jest sympatyczne,
ale dbanie o figurę ? Co w tym złego, że babcia jest zgrabniejsza od wnuczki ? Czy dlatego, że jest babcią
musi być gruba i ubierać się tylko na czarno ? Bez przesady moi drodzy ! Niby jesteście tacy tolerancyjni,
bronicie jak lwy np. mniejszości seksualnych, a starszym odmawiacie seksu ? Chyba nie zdajecie sobie
sprawy z tego, że też za parę lat, patrząc któregoś dnia w lustro ujrzycie w nim zamiast Was - Dzidzię Piernik , albo Piotrusia Pana.
bardzo duzo jest tego teraz na codzien